1939. Wojna? Jaka wojna?

„1939. Wojna? Jaka wojna?” Cezarego Łazarewicza to pozycja bardzo ciekawa i ważna, bo nie jest to typowa książka historyczna. Oczywiście przedstawione są w niej fakty, kulisy wielkiej polityki, ale przede wszystkim opowiada o ludziach, którzy w wyniku politycznej zawieruchy zostali zaprowadzeni przed krwawe oblicze wojny. Zwykli ludzie, tacy jak ja i Ty.

Materiał powstał dzięki współpracy z Wydawnictwem Czerwone i Czarne.

Jesienią tegoż roku z okazji 80. rocznicy wybuchu II Wojny Światowej powstało wiele książek opowiadających o wydarzeniach z tamtego okresu, jak również o tym, co działo się przed wrześniem 1939 roku. Te ostatnie publikacje są ważne z tego powodu, że są wyjątkowe i elektryzują czytelnika świeżością tematu. Dlaczego? Nie wiem jak wyglądały Wasze lekcje historii, ale na moich przytaczano podręcznikowe fakty, a jeśli starczyło czasu dodawano jakieś trywialne rzeczy. Najwięcej o II Wojnie Światowej dowiedziałem się z licznych filmów, programów telewizyjnych, publikacji i właśnie książek.

Najnowsza pozycja od Cezarego Łazarewicza jest wstrząsającym zapisem nadchodzącej wojennej katastrofy. „1939. Wojna? Jaka wojna?” cofa nas o 80 lat do II Rzeczypospolitej i ukazuje nam jak wyglądała Polska na chwilę przed najgorszym czasem w jej dziejach. Autor odsłania nam kulisy polityki ówczesnego rządu, który niczym współczesny pociąg Pendolino mknie ku katastrofie, kompletnie nieprzygotowany do jakichkolwiek działań wojennych. Co więcej, najbardziej przerażające jest jednak ogłupienie społeczeństwa, które totalnie nie orientuje się w temacie polityki, wojny, zbrojenia i przede wszystkim celowo nie jest informowane o aktualnej sytuacji.

Największą zaletą „1939. Wojna? Jaka wojna?” jest sposób narracji. – Czy w 1939 roku mogło się to wszystko potoczyć inaczej? Po przeczytaniu dziesiątek wspomnień, pamiętników, dzienników, książek, starych gazet – wydaje mi się, że istniała też inna droga. Gdańsk naprawdę był celem Hitlera, a nie – jak uczono mnie w szkole – tylko pretekstem do rozpętania wojny – czytamy na jednym ze skrzydełek. I Łazarewicz wprowadza nas w tamten okres i kreśli akcję ostatnich ośmiu miesięcy przed wybuchem wojny za pomocą wspomnień oraz zapisków ludzi tamtych czasów. Książka dzięki temu zyskuje na autentyczności, nie czyta się jej monotonnie, ale z ciekawością wymieszaną przerażeniem.

Zwłaszcza że autor dotarł do – kluczowych dla tej książki – zapisków Józefa Becka, Adolfa Hitlera i innych ważnych polityków tamtych czasów. Nie oni jednak są w tej opowieści najważniejsi, a Polska, którą w głównej mierze reprezentują pułkownik Stefan Rowecki i Romana Oszczakiewicz – pierwszy otrzymał za zadanie przygotować swoją jednostkę do wojny, a kobieta jest żoną kapitana polskiego wojska. Ich przemyślenia (opinie o stanie wojsk, przygotowaniu przełożonych i głównych dowódców do ewentualnej wojny, niepokój o przyszłość) dotyczące aktualnej sytuacji w kraju są kluczowe dla zrozumienia ówczesnej sytuacji w polskim państwie i społeczeństwie.

„1939. Wojna? Jaka wojna?” to książka trudna, niezwykle przejmująca, bo naprawdę nie jest łatwo czytać o dyletanckim podejściu Polaków do prowadzenia wojny i ich hurraoptymizmie. Oczywiście niczym nie popartym. Najnowsza pozycja Cezarego Łazarewicza wywołuje również refleksje dotyczące współczesności, bo podczas lektury nie sposób nie doszukać się podobieństw w naszym bardzo nierealistycznym poczuciu własnej pozycji w Europie i świecie. Zbliżony jest również podział naszego społeczeństwa i geograficzne położenie między dwiema potęgami.

„1939. Wojna? Jaka wojna?” to pozycja bardzo ciekawa i ważna, bo to nie tylko książka historyczna, która zasypie Cię, drogi czytelniku, faktami, datami i ważnymi cytatami. To przede wszystkim pozycja o ludziach, którzy w wyniku politycznej zawieruchy zostali zaprowadzeni przed krwawe oblicze wojny.

Zwykli ludzie, tacy jak ja i Ty.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *