Czas przeszły

„Czas przeszły” to bardzo dobra pozycja, którą czyta się przyjemnie, a Child znowu nie pozwala nam się nudzić. Jeśli lubicie przygody Jacka Reachera, tę książkę po prostu trzeba przeczytać, bo amerykański żandarm wraca w odświeżonej wersji, ale w stale wysokiej formie.

Z Jackiem Reacherem zazwyczaj jest tak, że jego największymi wrogami są jacyś ludzie. We wszystkich książkach, które przeczytałem, były major żandarmerii używał swoich pięści do walki z czarnymi charakterami. Bez sensu jest tu wymieniać charakter ich przestępstw, ale trzeba nadmienić, że Reacher zawsze – zaznaczę kolejny raz, że mam tu na myśli wszystkie te książki przeze mnie przeczytane – wychodził z tej rywalizacji zwycięsko.

W „Czasie przeszłym” jest zupełnie inaczej. Owszem, były wojskowy również musi wykorzystać umiejętności nabyte w wojsku, ale w najnowszej pozycji Lee Childa jego główny bohater musi zmierzyć się z samym sobą. A konkretnie z własną przeszłością, którą tutaj rozumiemy jako historię jego rodziny. Reacher bowiem podczas pieszej podróży dostrzega drogowskaz Laconii, a w związku z tym, że pamięta tę nazwę z dokumentów rodzinnych, postanawia odwiedzić znajome tereny.

Powód skierowania się bohatera właśnie w te strony może wydawać się trywialny, ale tylko w przypadku pierwszego zetknięcia się z serią Lee Childa o Jacku Reacherze. Czytelnik zaprawiony w licznych bojach amerykańskiego żandarma na początku tej książki skwituje to wzruszeniem ramion. Dlaczego? Ano dlatego, że doszukiwanie się większego sensu w wyborach Reachera, zwłaszcza w wyborach podróżniczych, jest bezcelowe. Żandarm robi co chce i zmierza dokąd chce. Tylko jeden punkt jest wspólny: zawsze znajduje kłopoty.

Kolejną cechą charakterystyczną serii Childa jest innowacyjność, w tym sensie, że w każdej kolejnej książce autor stara się dorzucić coś nowego, coś co zaskoczy czytelnika. W przypadku „Czasu przeszłego” jest to wspomniany wątek rodzinny (kolejny po sprawie śmierci jego brata, aczkolwiek pierwszy aż tak zgłębiający przeszłość Reachera i jego rodziny) oraz podział akcji na opis losów trzech bohaterów. Pierwszym jest oczywiście nasz były żołnierz, ale w tym samym czasie poznajemy parę młodych Kanadyjczyków.

Ciekawy jest sam sposób przedstawienia tych postaci. Reachera znamy od lat, uwielbiamy go i to właśnie dla niego ciągle czytamy kolejne książki. Z Patty i Shortym jest inaczej: Child na początku tak ich przedstawia, że mamy do nich raczej chłodny stosunek i uważamy ich za naiwnych młodzieniaszków, którzy wybrali się do Ameryki robić biznesy. Z każdym kolejnym rozdziałem bardziej ich poznajemy i zmieniamy o nich zdanie. Przyznaję, że im bliżej zbliżał się finał „Czasu przeszłego” tym mocniej trzymałem kciuki, aby młodym Kanadyjczykom się powiodło. A uwierzcie mi na słowo, że chłopak z dziewczyną znaleźli się w poważnych tarapatach. Jak możecie się domyślić, dzięki Reacherowi ostatecznie udało im się wyjść na prostą.

A sam Jack? Nasz bohater w tym odcinku nie musiał się mocno natrudzić, można powiedzieć, że był to bardzo spokojny dzień w jego „pracy”. Efektowne było z pewnością zakończenie, tak jak i problemy Patty i Shortego. Nie chcę za wiele zdradzać, musicie sami to przeczytać.

„Czas przeszły” to bardzo dobra pozycja, którą czyta się przyjemnie, a Child znowu nie pozwala nam się nudzić. Jeśli lubicie przygody Jacka Reachera, nie muszę Was zachęcać do lektury. Tę książkę po prostu trzeba przeczytać, bo amerykański żandarm wraca w odświeżonej wersji, ale w stale wysokiej formie.

1 Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *