Kopia doskonała

Czytając „Kopię doskonałą” Małgorzaty Rogali z ręką na sercu można zastanawiać się, czy to na pewno kryminał. W pierwszej części przygód Celiny Stefańskiej nie ma bowiem historii rodem z książek Wojciecha Chmielarza czy Roberta Małeckiego, głównego wątku również nie możemy nazwać kryminalnym. Są jednak pewne elementy, które sprawiają, że książkę czyta się z przyjemnością.

O co w ogóle chodzi z tą „Kopią doskonałą”? Z tylnej strony okładki krzyczą bardzo przyjemne blurby: „Nowa seria mistrzyni kryminału psychologicznego” i „Błyskotliwa, finezyjna i spontaniczna – dokładnie taka jest «Kopia doskonała»! Ta powieść to gwarancja niesamowitej przygody!”. W związku z tym, że jest to moje pierwsze spotkanie z tą autorką, na podstawie akurat tej pozycji nie mogę odnieść się do pierwszej rekomendacji.

Inaczej jest już z tą drugą, autorstwa Miłki Kołakowskiej, bo pierwsza część przygód Celiny Stefańskiej to bardziej historia Indiany Jonesa, aniżeli Lisbeth Salander i Michaela Blomkvista. Przyznaję, że Rogala nieźle wymyśliła tę historię o Dominice, którą miała we Francji czekać wymarzona praca i udane wakacje, a po wykonaniu kopii obrazu musiała uciekać przed wymiarem sprawiedliwości.

Wrażenie mogą robić opisy francuskiego krajobrazu i miejsc odwiedzanych przez Dominikę. Do tego stopnia są one oddane, że każdy czytelnik bardzo dobrze będzie się czuł w tej krainie i natychmiast zapragnie wyjechać tam na wakacje. Wniosek z tego taki, że Francja jest drugoplanowym bohaterem „Kopii doskonałej” i na tym planie w żadnym razie nie odwala chałtury.

Na pewno ciekawy jest również pomysł na główną bohaterkę. Celina jest prywatnym detektywem, a złożoność jej sytuacji życiowej i psychicznej jest tak abstrakcyjna, że gdybyśmy spotkali takiego „śledczego” to patrzylibyśmy na niego z uśmiechem politowania. A już szczególnie pomyśli tak czytelnik obeznany z tematyką kryminalną.

Dobra dobra, sporo napisałem już o tej książce, ale jak na razie mało o wątku kryminalnym. I za dużo nie napiszę, byłoby wielkim nadużyciem. W książce nawet padają trupy, ale śmierć dwóch osób nie czyni go kryminałem. Tak jak sam wątek dziewczyny, która została wplątana w przestępstwo nie zmienia powieści obyczajowej w książkę akcji. Jedynym takim momentem, w którym mogliśmy poczuć dreszczyk grozy (albo dreszczyk zaskoczenia) było zakończenie wątku francuskiego i odkrycie rzeczywistej roli Mileny w całym spisku. Sami przyznacie, że jak na blisko 350 stron to strasznie mało tego kryminału i niespodziewanych zwrotów akcji.

Szukając informacji o „Kopii doskonałej” znalazłem taką opinię, że jest to książka o kobietach, dla kobiet i przez kobietę napisana. Być może dlatego moje odczucia są takie, a nie inne i uważam, że pierwszej części przygód Celiny bliżej do powieści obyczajowej.

Jak na kryminał, książce Rogali brakuje bowiem emocji, zaawansowanej akcji i ciekawszej intrygi. Nie oznacza to jednak, że po „Kopię doskonałą” nie warto sięgać: kobiety, które lubią podróże i czytanie o pokręconych ludzkich losach oraz przemianach osobowości na pewno znajdą tu coś dla siebie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *