Kroniki Jakuba Wędrowycza

Jakie czasy, takie absurdy. Jakie czasy, taki bohater. A może prześmiewczo superbohater? Andrzej Pilipiuk i jego ,,Kroniki Jakuba Wędrowycza”, czyli jak się śmiać, nie dowierzając.

Nigdy wcześniej nie miałem styczności z Andrzejem Pilipiukiem, tak samo, jak nigdy wcześniej nie słyszałem o Jakubie Wędrowyczu. Szczerze napiszę, nie wiedziałem zupełnie czego się spodziewać. O czym? O kim? Dlaczego? Po co? Nic mi z tych pytań nie zaprzątało głowy. Skupiłem się tylko na poznaniu nowego bohatera, o którym – jak już teraz wiem – opowiadań jest bardzo dużo. Andrzej Pilipiuk w swoich książkach o Jakubie Wędrowyczu, a w zasadzie kronikach, ukazuje fantastyczny obraz Polski. Fantastyczny, lecz jednocześnie prawdziwy. Bohater kronik jest bimbrownikiem, kłusownikiem i egzorcystą amatorem. Ma swoje lata, nie boi się nikogo i pije więcej niż to możliwe. Odgania duchy, nieświadomy bawi się bombą atomową i ciągle kombinuje.

Jakub Wędrowycz to postać nietuzinkowa. Zdaje się walecznym, odważnym bohaterem, czasem z nutą filozoficznego i rycerskiego zacięcia. Czytanie jego przygód przypomina momentami opowieści o odwadze, która kieruje człowiekiem w każdym momencie życia. Jest wyznacznikiem jego działań, mających przedstawić światu wspaniałość bohatera, obdarzonego tak wielką cechą rycerską. Jakub Wędrowycz sprawia wrażenie człowieka walecznego i pewnego siebie. Tak, zdecydowanie. Jednocześnie wydaje się wariatem, a jego poczynania nazwalibyśmy ,,głupimi”. Postać złożona? Z całą pewnością. Połączenie niespotykanej głupoty z genialnością? Najwyraźniej. Rycerskość i szlachetność przemieszana z pijaństwem i cwaniactwem? Jak najbardziej. Czytanie opowiadań o Jakubie Wędrowyczu, nie sprowadza się do poszukiwań odpowiedzi, kim naprawdę jest główny bohater. Wręcz przeciwnie. Przygody są niedorzeczne, absurdalne, lecz przy tym prawdopodobne. A my czytelnicy dostrzegamy karykaturę świata, w którym żyjemy i który pamiętamy. Wszystko przedstawione zostało w krzywym zwierciadle, co uwydatniło absurdalność wielu przygód, wiele zachowań bohatera.

Zbiór opowiadań napisany jest prostym językiem. Autor nie przestaje zadziwiać w żadnej opowieści. Wędrowycz szokuje i śmieszy. Humor, w tym również czarny humor jest kluczowy dla narracji i przygód bohatera. Pilipiuk wręcz bawi się swoją postacią. Podstawia mu pod nos nowe akcje, nowych ludzi, poronione pomysły. Jako czytelnik ani przez sekundę się nie nudziłem. Pierwsze spotkanie z Jakubem Wędrowyczem uznaję za udane. Świetna zabawa, dobrze napisane opowiadania i humor, który przypominał mi Jaroslava Haska. Pokręcona logika i absurdalność osadzone w prawdopodobnych sytuacjach, są połączeniem niezwykłym i chyba jednak coraz rzadziej spotykanym w literaturze.

Andrzej Pilipiuk przekonał mnie do siebie. Punkt widzenia pisarza spodobał mi się. Jestem przekonany, że sięgnę jeszcze po kolejny zbiór opowiadań o losach Jakuba Wędrowycza. Czas spędzony przy książce był świetną zabawą, lekką i naprawdę ciekawą. Świat Pilipiuka, wiejski, małomiasteczkowy przypominał mi ogromnie ,,Don Camillo” czy ,,Ranczo”. Lubię taki świat, takich bohaterów, a przede wszystkim taki żart.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *