Lista Schindlera

Podczas II Wojny Światowej osoby szczerze wrażliwe na bestialstwo były w mniejszości. A już szczególnie wśród Niemców. Poruszająca książka Thomasa Keneally’ego przedstawia historię właśnie takiego przemysłowca, który do maksimum wykorzystał swą pozycję i dzięki temu uratował setki Żydów.

Materiał powstał dzięki współpracy z Wydawnictwem Albatros.

Doprawdy trudno w to uwierzyć, ale przed rozpoczęciem lektury „Listy Schindlera” nazwę tę kojarzyłem z wielkim filmem Stevena Spielberga, chociaż – i tutaj znowu, można przecierać oczy ze zdumienia – nie miałem okazji go oglądać. Historia była więc przeze mnie znana, ale w znaczącym stopniu jedynie powierzchownie. A w związku z tym, że tematyka wojenna (z naciskiem na obozową) ostatnio jest bardzo popularna, chętnie zabrałem się do czytania kolejnej pozycji.

Na samym początku warto zaznaczyć, że książką, którą miałem okazje przeczytać jest drugim polskim wydaniem powieści Thomasa Keneally’ego, jakie wyszło z Wydawnictwa Albatros. Wcześniej tę historię dwukrotnie wydawało Wydawnictwo Prószyński i S-ka. Sam autor za „Listę Schindlera” otrzymał Nagrodę Bookera, a wspomniany już wcześniej film Spielberga aż siedem Oscarów! To pokazuje jak popularna jest to opowieść, a wielkie bohaterstwo Schindlera jest cenione nawet po tylu latach.

Niezwykłości tej opowieści dodają również kulisy jej powstawania. Do 1982 roku była ona bowiem znana w kręgach żydowskich, pod koniec lektury dowiadujemy się, że rodacy Schindlera również znali historię Niemca, w tym jednak czasie australijski autor Thomas Keneally poznał Poldka Pfefferberga, jednego z Żydów ocalonych przez naszego bohatera, a pisarz zainspirowany wspomnieniami oraz wyprawą do Polski postanowił napisać książkę. To ona stała się podstawą wspaniałego filmu, który rozsławił imię Oskara na cały świat.

Schindlerowi, chociaż był wychowany w kulcie religijnym, daleko było do wzorowego katolika. Jednym z najmocniejszym punktów „Listy Schindlera” jest sposób przedstawienia głównego bohatera: obiektywny, bez pudrowania i umniejszania jego największych wad. Mamy więc w książce przedstawione jego dzieciństwo, to jak relacje między rodzicami Oskara ostatecznie wpłynęły na niego samego. Keneally szeroko skupia się na wątku kobiecym, który był istotny: Schindler bowiem lubował się w płci pięknej, ale trzeba też przyznać, że kilka razy jego partnerki uratowały mu życie.

Australijski autor doskonale opisał również przemianę Niemca, członka NSDAP, który przecież nie przyjechał do Krakowa w celach humanitarnych, ale zarobkowych. Jak większość jego rodaków Schindler widział w okupowanej Polsce potencjał biznesowy, czyli chciał zarobić fortunę. Dlatego dość zgrabnie przejmuje krakowską fabrykę naczyń emaliowanych, która w trakcie reorganizacji służy do produkcji amunicji dla niemieckiego wojska. Już w trakcie wspólnej pracy między Niemcem sudeckiego pochodzenia a Żydami zawiązuje się nić sympatii, a sam Oskar zauważa brutalność i zbrodniczość III Rzeszy.

Schindler do tego stopnia jest zniesmaczony metodami swoich rodaków, że w momencie załamania się frontu rosyjskiego bacznie nasłuchuje brytyjskiego radia i cieszy się z porażek wojsk Hitlera. Co więcej po przeniesieniu obozu na Morawy już ewidentnie działa na szkodę armii III Rzeszy, nie produkując części do amunicji i rakiet. Zabawny, ale jednocześnie trafnie obrazujący stosunek do Hitlera i jego działań, jest opis wieczoru i nocy, kiedy próbowano zabić fuhrera.

Trzeba również zwrócić uwagę na nietypowy sposób narracji. Czytając „Listę Schindlera” można odnieść wrażenie, że ma się do czynienia z mieszanką książki biograficznej i historycznej. Są tutaj bowiem elementy z życia Oskara, o czym już wspominałem wcześniej, przedstawione w sposób chronologiczny, ale w każdym rozdziale znajdujemy wiele odniesień: czy to do przyszłości, czy słów innych postaci, czy po prostu do faktów historycznych. Moim zdaniem wpływa to na jakość samego czytania oraz na odbiór całej opowieści. W moim przypadku wydłuża to zawsze lekturę, bo mocniej skupiam się na zapamiętaniu jak największej liczby faktów. Jeżeli chodzi o samą percepcję dzieła, to dzięki temu dokładniej poznajemy Oskara, Keneally bowiem rozprawia się również z wszystkimi mitami na jego temat, tworząc tym samym dogłębny obraz całej postaci.

„Lista Schindlera” to poruszające świadectwo sprawiedliwości, miłości i szacunku do drugiego człowieka w czasie, kiedy zło rozlało się na cały świat. Książka Keneally’ego to również zbiór wspaniałych osób, które w momencie największej próby nie bały się zachowywać jak ludzie, a nie zwierzęta. To również historia poruszającej relacji międzyludzkiej, nierozerwanej przez dziesiątki lat.

Schindler za uratowanie 1200 Żydów został uhonorowany przez Instytut Jad Waszem tytułem „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata”. Ta organizacja pomagała mu również po II Wojnie Światowej, kiedy stracił cały swój majątek, a przez Niemców przez długi czas również nie został doceniony. Przy okazji tej historii uwagę zwraca również Emilie, żona Oskara, gorliwa katoliczka. Jej postawa wiernej żony, chociaż wiedziała o niewiernym zachowaniu swojego męża, zasługuje na uznanie. Poruszające jest również wyznanie Frau Schindler z 1973 roku, w filmie dokumentalnym o Schindlerze:

Oskar przed wojną nie zrobił niczego niezwykłego i nie był nikim wyjątkowym po jej zakończeniu. Miał zatem szczęście, iż w tym krótkim, gwałtownym okresie 1939-1945 spotkał ludzi, dzięki którym mógł ujawnić swoje głębsze wartości.

Ten cytat, zawarty w epilogu książki, poruszył mną najbardziej. Był takim stemplem na całej historii Schindlera i zwrócił uwagę na to, że każdego dnia powinniśmy być wierni swoim wartościom. Oskar został bohaterem, bo nie dał sobie złamać kręgosłupa moralnego w najgorszym momencie historii. I jego śmiałość powinna być wzorem dla nas, ludzi żyjących w zdecydowanie spokojniejszych czasach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *