Miasto świętych i złodziei

Mimo że „Miasto świętych i złodziei” jest literaturą młodzieżową to porusza trudną tematykę, jakim jest życie w kraju ogarniętym wieczną wojną oraz problemy uchodźców. Autorka posłużyła się jednak bardzo przyjemnym językiem, dzięki czemu lektura jest lekka i przyjemna.

Szczerze powiedziawszy, niewiele wymagałem od tej lektury. To, że znalazła się na mojej półce było przypadkiem. Przed świętami Wielkiej Nocy byłem w jednym z domów książki i zakupiłem tę pozycję za grosze, a jedyne czym się kierowałem, to dosyć dobrą oceną na platformie Lubimy Czytać. Po przeczytaniu jednak stwierdzam, że wyłapałem dobrą okazję, podczas lektury bawiłem się doskonale i wchłonąłem 450-stronicową książkę w niespełna 48 godzin.

Autorka stworzyła świetną historię. Natalie Anderson to amerykańska pisarka i specjalistka ds. rozwoju międzynarodowego. Przez ostatnią dekadę pracowała dla organizacji pozarządowych oraz ONZ, pomagając uchodźcom z całego świata, głównie z Afryki. W „Mieście świętych i złodziei” zostały nam przedstawione dwa kraje z tamtej części globu: Kenia oraz Republika Demokratyczna Konga.

Ale po kolei. W cieniach zmyślonego przez Anderson miasta Sangui żyje 16-letnia dziewczyna, która od czterech lat jest bezdomna. Gdy główna bohaterka, Tina, wraz z matką w przeszłości uciekły z Kongo do Kenii, liczyły na rozpoczęcie nowego życia i znalezienie nowego domu. Matka szybko zaczęła pracować jako pokojówka w domu wpływowej rodziny, której głową jest Roland Greyhill, jeden z najbardziej szanowanych biznesmenów w mieście. Kiedy pewnego dnia zostaje ona znaleziona martwa w gabinecie Greyhilla, Tina od razu ma pewność, kto jest sprawą morderstwa i planuje zemstę.

Na pierwszy plan należy wyróżnić bohaterów, z którymi młody czytelnik (warto zwrócić uwagę, że jest to literatura młodzieżowa) może się utożsamić. Tina, czyli dziewczyna zdana na siebie, ale potrafiąca poradzić sobie w niemal każdych warunkach. Michael, który jest pewny siebie i nie dający wmówić sobie, że to jego ojciec jest mordercą oraz Boyboy, komputerowy geniusz mający… dziwną fascynację torebkami.

Należy również wyróżnić klimat, który można bardziej odczuć przez nagromadzenie wyrazów w języku suahili. Już na wprowadzeniu otrzymujemy pojęcia wraz z ich tłumaczeniami, co zapowiedziało nam lekturę, w której na niemal każdym kroku natkniemy się właśnie na ten język. Chyba nie muszę przekonywać, że dało to oczekiwany efekt. Bo poza opisywaniem innej kultury, zwyczajów czy warunków życia możemy poznać również niektóre ze słówek używanych w Kenii.

W lekturze mamy wyraźnie opisane dwa światy: biednej i bogatej Afryki. Mimo że książka młodzieżowa porusza ważne tematy, jakim jest życie w kraju ogarniętym wieczną wojną oraz losu, jaki spotyka wielu uchodźców. Autorka jednak posłużyła się bardzo lekkim i przyjemnym językiem, dlatego pozycję czyta się bardzo szybko i przyjemnie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *