Miasto w morzu i inne utwory poetyckie

Edgar Allan Poe i jego poezja. Coś nowego, coś innego. Wybitny twórca w najlepszym swoim wydaniu. Legendarny ,,Kruk” i inne wiersze w ,,Miasto w morzu i inne utwory poetyckie”.

Na wstępie zaznaczę, że trudno jest opisywać poezję. Nie każdy lubi, nie wszyscy rozumieją, nie jest dziś modna. Niezależnie czy dotyczy polskich, czy zagranicznych autorów, poezja gdzieś zanika. Małe jest grono jej odbiorców, jeszcze mniejsze entuzjastów. Niedawno jednak wpadł mi ręce tomik wierszy Edgara Allana Poe. Twórcy na swój sposób legendarnego i kojarzonego wśród czytelników. Po przeczytaniu pomyślałem: warto zainteresować nim innych. Już tłumaczę dlaczego.

Tomik jest interesujący sam w sobie, ponieważ to zetknięcie z romantyzmem amerykańskim, co dla mnie samo w sobie jest niezwykłe. Treści typowe dla romantyków Poe przemienia we własną wizję, dużo bardziej ponurą, a co za tym idzie bardziej rzeczywistą, choć z elementami fantastycznymi. Autor dotyka ciemności w swoich utworach. Może gdzieś się tli iskierka oświetlająca całość, ale była nikła. Tomik przeniósł mnie w świat mroczniejszy. Okrutność i realność w świecie trochę metafizycznym, trochę zapadniętym pod ziemią, skrywającym ból, nicość i pustkę. Takie wrażenie odniosłem ja. Każdy może przyswoić poezję Poe na swój sposób, mimo przeprowadzonych dotychczas analiz. Jego utwory każdy odbiera inaczej, interpretacje są zależne od bardzo wielu czynników, dlatego nie będę się rozwodzić dłużej nad tym tematem.

Najbardziej urzekło mnie wydanie. Tomik jest w języku angielskim – oryginalnym – oraz z tłumaczeniem polskim. Na jednej stronie jest oryginalna poezja, na drugiej polskie tłumaczenie. Nie pierwszy raz się spotykam z takim wydaniem, ale pierwszy raz z poezją. Przyznaję, bardzo mi się to podobało. Czytając w oryginale i po polsku widać różnice, co mi, jako czytelnikowi, dało wiele do myślenia. Obcowanie z angielskim tekstem sprawiło, że czułem rymy autora, czułem jego wysublimowany język, a przede wszystkim ducha romantyzmu amerykańskiego. Tłumaczenia nie oddają w pełni głębi i wielkości słów oraz znaczeń. Ponadto analizując oryginał i tłumaczenie poczułem, jakoby część treści Poe zniknęła. Nie można powiedzieć, że tłumaczenia były złe, były dobre, podpowiadały mi niejednokrotnie, lecz porównując obie wersje, widziałem różnice. Dlatego też tekst można czytać na kilka sposobów: tylko po polsku, tylko po angielsku, lub łącząc obie wersje i je porównując. Ten ostatni sposób jest najpełniejszy i niezwykle pasjonujący.

Muszę przyznać, że czytanie poezji w oryginale i w tłumaczeniu było dla mnie świetnym i interesującym doświadczeniem. Tym bardziej, że jest to mowa XIX wieku, stąd też niuanse językowe i inne konstrukcje. Zupełnie to nie przeszkadza. Oczywiście domyślam się, że nie każdego poezja zainteresuje, bo dodatkowo jest to wysiłek z wydaniem dwujęzycznym. Mimo wszystko polecam, nawet przełamać się i poświęcić trochę czasu. Czy dla obcowania z Poe, czy dla oryginalnego tekstu po angielsku, czy dla nauki angielskiego. Niewielki objętościowo tomik może przynieść dużo korzyści i dużo satysfakcji czytelniczej. Na pewno nie będzie to zmarnowany czas.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *