Noc, kiedy umarła

„Noc, kiedy umarła” autorstwa Jenny Blackhurst to świetny thriller psychologiczny, który sprawi, że zarwiecie noc, aby odkryć wszystkie tajemnice związane z życiem Evie Bradley. Bohaterka w dniu swojego ślubu popełnia samobójstwo… ale czy aby na pewno?

Materiał powstał dzięki współpracy z Wydawnictwem Albatros.

To był najszczęśliwszy dzień w jej życiu. Co więc sprawiło, że w noc swojego ślubu, podczas przyjęcia weselnego, Evie Bradley rzuca się z klifu do morza? Świadkowie stali na tyle blisko, że wszystko widzieli, nie zdążyli jednak jej zatrzymać. Policja prowadziła poszukiwania – bez skutku. Evie Bradley przepadła, a jej ciało zmyły fale morza. I tylko jedna osoba wie dlaczego. Jej najlepsza przyjaciółka, Rebecca Thompson. Miesiąc po tej tragedii zdruzgotana dostaje wiadomość o treści: mogłaś mnie uratować. Ale umarli nie mówią, ani nie piszą… Kobieta jest przekonana, że ktoś robi sobie z niej głupi żart. Ale czy na pewno?

Na pierwszy rzut oka, wygląda to na samobójstwo. Ale z każdym kolejnym rozdziałem (a jest ich około sto) zmienia się nasze spojrzenie w tej kwestii. Nie mam oczywiście zamiaru zdradzać Wam czegokolwiek z przebiegu akcji, ale raczej uświadomić, że dzieje się w niej wiele. Jest to taka lektura, że chce się ją czytać i czytać, aż nie wiedząc kiedy skończymy ją w jeden wieczór. Pozycja jest ekstremalnie szybkim czytadłem, w głównej mierze dzięki krótkim rozdziałom, które utrzymują wysokie tempo lektury. Ponadto styl autorki: bardzo przejrzysty oraz wciągający, sprawił, że niewiele innych dzieł udało mi się przeczytać tak szybko jak „Noc, kiedy umarła”.

Pozycja Jenny Blackhurst jest thrillerem psychologicznym, który wciąga nas w swoje tajemnice. A tych jest co niemiara. Intryga trzyma nas od samego początku aż do ostatnich stron. Rozpoczynamy akcję od tej feralnej nocy, gdy doszło do tragedii. Potem jednak za sprawą narracji z perspektywy Evie i Rebekki (przeplatanej pomiędzy przeszłością a teraźniejszością), cofamy się o kilka lat, i dowiadujemy o przeszłości przyjaciółek: w jak dziwnych okolicznościach się poznały, jak wyglądało dzieciństwo głównej bohaterki aż po dalsze jej losy, które poprowadziły do skoczenia z klifu.

Po zapoznaniu się z wieloma szczegółami z życia postaci, które po nitce prowadziły do dramatycznego finału, możemy jednak domyślić się tego, co przyczyniło się do takich wydarzeń na kilka godzin po zawarciu małżeństwa. Zakończenie, mimo że dowiadujemy się w nim, co stało się feralnej nocy, i tak nasuwa wiele pytań, na które nie mamy odpowiedzi. Dlatego gdy zakończyłem tę lekturę w jedne z ciepłych jesiennych popołudni, to przez kolejne godziny główna bohaterka tkwiła w mojej pamięci i nie potrafiłem przestać o niej myśleć. To dowodzi również, że autorka świetnie wykreowała główne postacie, włącznie z Rebeccą oraz Richardem, czyli mężem młodej kobiety.

Czytając tę książkę w mojej głowie krążyły myśli dotyczące relacji międzyludzkich i tego czy naprawdę znamy swoich najbliższych przyjaciół. Czy możemy im w pełni zaufać, powierzyć ważne tajemnice oraz jak oni zachowają się w trudnych momentach? Będą stali po naszej stronie czy jednak zdecydują się wykorzystać nasze słabości? Z tym mierzyła się również Evie Bradley. W książce jej relacje z Rebeccą opisane są szczegółowo, dlatego po zakończeniu lektury nie powinniśmy się dziwić temu, co zrobiła główna bohaterka.

Mnóstwo tajemnic, wiele zaskakujących zwrotów akcji, a przede wszystkim napięcie od samego początku – łatwo wskazać atuty tej książki. Ja bawiłem się przy niej przednio, o czym może świadczyć również fakt, że gdybym zaczął tę lekturę dwie godziny wcześniej, to wciągnąłbym tę pozycję w jeden wieczór.

„Noc, kiedy umarła” to rewelacyjna książka, którą czyta się z zapartym tchem. Jenny Blackhurst kupiła mnie tą opowieścią oraz jej świetnym piórem, dlatego nie będę wahał się przed sięgnięciem po jej kolejne książki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *