Owoce wiśni

Osamu Dazai nie jest autorem łatwym, tak jak jego życie nie było kolorowe, ale za to niezwykle intrygującym. „Owoce wiśni” to zbiór najlepszych opowiadań Japończyka, które nie tylko wprowadzą w kulturowy świat Japonii lat 30. i 40. XX wieku, ale przede wszystkim wymuszą na czytelniku zadanie pytań o kształt i sens ludzkiej egzystencji.

Materiał powstał dzięki współpracy z wydawnictwem „Czytelnik”.

„Owoce wiśni” to zbiór 16 opowiadań wybranych spośród najpoczytniejszych utworów autora. Chylę czoła przed Mikołajem Melanowiczem, bo wyobrażam sobie, jak trudna była to selekcja. Co prawda dopiero poznałem twórczość Osamu Dazaiego, ale już biografia zamieszczona na końcu książki pokazuje o jakiej skali autorze mowa. Lekturę książki, z przygotowaną częścią o twórcy, polecam czytać od końca. W tym przypadku pomogło mi to w lepszym zrozumieniu opowiadań. Po pierwsze, miałem znajomość historii Japończyka (a to w tych opowieściach jest ważne), po drugie wgryzając się w dzieła mogłem zaobserwować przemianę samego Dazaiego.

Uniwersalizm Dazaia

Zbiór opowiadań nie jest lekturą łatwą, trzeba dozować sobie czytanie, tak aby powoli zagłębiać się w treść. W związku z tym, że opowieści są silnie powiązane z życiem samego autora, tylko cierpliwość w czytaniu pozwoli nam dowiedzieć się, co Dazai chciał odbiorcy przekazać. A jego dzieła mówią wiele i co najbardziej ciekawe, są niezwykle uniwersalne. Chociaż w głównej mierze ukazują nam Japonię w okresie II Wojny Światowej, to nawet dzisiaj zainteresowanie nimi rośnie.

Czytając „Owoce wiśni” zaskoczyło mnie to, że chociaż oś czasu dotyczy chyba najstraszniejszego okresu w najnowszej historii tego kraju, samego konfliktu nie ma w książce jakoś wiele. Owszem, ten wątek przewija się w opowiadaniach, ale nie jest dominujący. Znajduje się gdzieś obok, moim zdaniem jako dodatek osadzający miejsce akcji w czasie.

Kolejna kwestia związana z II WŚ, to brak moralizowania. Wielu autorów, którzy dotykają tematyki wojennej często na podstawie własnych doświadczeń ukazują jak przeżyło konflikt, zdarza się, że część z nich dokonuje osobistej rozprawy z tą tragedią. Dazai natomiast w swoich opowiadaniach stara się przedstawić życie zwykłych ludzi. Mam tutaj na myśli większość bohaterów, z autorem na czele, który do jakichś wyjątkowych – pod względem materialnym i pozycji w społeczeństwie – nie należy.

Jaka jest zatem największa wartość „Owoców wiśni”? Arcyciekawy obraz czasów, w jakich żył autor, z tym, że mam tutaj na myśli świadectwo największych problemów młodych Japończyków. Osobiście, nawet mając świadomość, że tyczy się to lat 30. i 40. XX wieku, byłem zszokowany podejściem do prywatnej wolności tego narodu. I zaciekawiło mnie, czy dzisiaj nadal utrzymało się takie podejście. Dazai jest przy tym niezwykle autentyczny, głównie dzięki celowemu zabiegowi ukazania problemu poprzez szczere pisanie o samym sobie.

Dazai – bohater romantyczny

Jakoś tak wyszło, że „Owoce wiśni” były moim pierwszym zetknięciem z twórczością tego japońskiego autora. Twórcy dzisiaj odkrywanego na nowo, ale kiedy na spokojnie wejdziemy głębiej w jego opowiadania zrozumiemy tę niezwykłość. Dazai to postać tragiczna, pokiereszowana licznymi próbami samobójczymi, kryzysami natury psychicznej, brakiem zrozumienia i akceptacji, alkoholizmie, uzależnieniu od leków i depresji. Ostatecznie to wszystko doprowadziło do odejścia z tego świata, poprzez odebranie sobie życia.

Japończyk, będąc jednocześnie bohaterem swoich opowiadań, mocno kojarzy mi się z klasycznymi bohaterami romantycznymi. Jako postać niezwykle niejednoznaczna, z wielkimi problemami natury osobistej i psychicznej, powinna być nosicielem smutku i pesymizmu. Dazai genialnie jednak zdołał połączyć to z autoironicznym humorem. Dzięki temu mocniej skupiamy się na lekturze, a nie poszukujemy narzędzia, które można sobie wbić w serce. W moim przypadku zbiegło się to jeszcze z okrągłymi 30. urodzinami, może dlatego pytania o kształt i sens ludzkiej egzystencji trafiły na podatny grunt.

Bazując wyłącznie na opowiadaniach można nie złapać tej wyjątkowości Japończyka, ale redaktor tych pozycji, Mikołaj Melanowicz, wprowadza nas w biografię Dazaiego i łącząc to wszystko, doszedłem do dwóch wniosków. Chcę poznać pozostałe dzieła autora, a jego historia to gotowy materiał na film.

Oby kiedyś trafił do świadomości szerszego grona odbiorców w Europie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *