Planeta małp

Historia znana raczej większości osób, głównie przez filmy. A jak wyglądała oryginalna ,,Planeta małp”? Czy mimo upływu lat i wszystkich ekranizacji, może jeszcze nas zaskoczyć?

„Planeta małp” ma już swoją tradycję filmową. Powstało wiele obrazów, w tym kultowe i genialne. Mało kto jednak pamięta, że autorem jest Pierre Boulle, a historia pochodzi nie ze scenariusza, a jednej z ciekawszych książek science-fiction XX wieku. Dlaczego jednej z ciekawszych? Odpowiedź jest banalna. Większość twórców skupiała się na technologii, a nie na pierwotności człowieka. I chyba ten element spowodował tak ogromny sukces i trwałość historii o planecie zdominowanej przez małpy.

Fabuła jest raczej prosta. Człowiek wykonujący misję w kosmosie ląduje na Ziemi, zamieszkałej i rządzonej przez małpy. Gatunek ludzki jest na wymarciu. Małpy polują na ludzi, same tworząc kulturę i rzeczywistość przybliżoną do tej, którą my, ludzie, znamy. Te stworzenia w swojej strukturze ,,społecznej” zajmują odpowiednie stanowiska i miejsca. Wszystko jest predestynowane przez naturalne umiejętności i intelekt. Szympansy jako najmądrzejsze, obdarzone najbardziej rozwiniętym intelektem, przypominają kastę albo elitę, nieosiągalną dla reszty z ich populacji. Goryle przykładowo, nierozwinięte bardzo intelektualnie, posiadają mięśnie i siłę. Co ciekawe, nie wygrywa najsilniejszy, pod względem fizycznym, jak zazwyczaj się działo i dzieje w świecie zwierząt. Rządzą szympansy, a więc wygrywa intelekt. Wizja bardziej przypominająca świat ludzi, aniżeli zwierzęcy.

Na pierwszy rzut oka zabawna książka jest bardzo kąśliwa i ironiczna. Jak małpy mogą rządzić planetą? Niedorzeczność. Jednak im dalej w las, tym ten świat zdaje się prawdopodobny, a nawet – biorąc pod uwagę rozwój nauki – możliwy. Pomimo upływu ponad pięćdziesięciu lat od wydania książki, nie odebrałem jej jako przestarzałej. Opisana ,,cywilizacja” małp jest mimo wszystko pierwotna w zakresie technologicznym, dzięki czemu wizja świata pozostaje nietknięta przez postęp rzeczywisty. Te stworzenia mają swoją naukę, muzea, szkoły, badania – jednak są one rozwinięte proporcjonalnie do poziomu własnego życia. Technologia nie przeskakuje ponad małpią realność, tworząc jeszcze mocniej futurystyczny świat. To pozwala przybliżyć konstrukcję społeczną ich rządów. Prawdopodobnie antyutopijna rzeczywistość była kluczowa, gdyż najmocniej daje się we znaki czytelnikowi, tj. najbardziej koduje się pamięci.

Powieść nie jest długa. Dla mnie wręcz za krótka. Chętnie mocniej bym wszedł w świat małpich kast. Pierre Boulle opowiedział historię zwięźle, dość sprawnie. Czytanie ,,Planety małp” po obejrzeniu wszystkich wersji filmowych, może wydać się na pierwszy rzut oka nijakie. Filmy wszystko opowiedziały, może na inne sposoby, innymi zależnościami. Pokazały jednak planetę zdominowaną przez małpy. I zgadzam się. Liczba filmów jest znacznie większa aniżeli powieści. Niektóre z nich dopowiedziały książkę, co niestety jest również prawdą. Lecz po przeczytaniu i obejrzeniu wszystkich filmów, jestem w stanie powiedzieć, że są elementy kluczowe i ciekawe, pominięte przez pięćdziesiąt lat na ekranie. Sposób opowieści książkowej różni się, daje jednak znacznie większe pole popisu dla odbiorcy.

Ta legendarna wyobraźnia odgrywa tutaj kluczową rolę, jak również znaczna surowość książki względem filmów. Nadaje kształt rasowy, niepoprawny politycznie, człowiek i małpa traktowani są tak, jak było zawsze. Bez zbędnych sentymentów, dociekań i usilnych hollywoodzkich podziałów na dobro i zło.

Książka nie jest lepsza od filmów. Jest za to inna. Pod pewnymi względami uboższa, pod innymi dużo lepsza. Nie zmienia to faktu, że jest to jedna z ciekawszych antyutopii, jakie powstały. Odpowiadając na pytanie, czy może jeszcze zaskoczyć? Tak! Może zadziwić. Może zainteresować. Z pewnością może zaskoczyć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *