Przebudzenie zmarłego czasu. Powrót

Przyznaję, że więcej sobie obiecywałem po pierwszej części cyklu przygód Jakuba Domaradzkiego. Z seriami bardzo często jest tak, że każda kolejna książka jest coraz lepsza. I na to samo liczę w przypadku kolejnych pozycji Stefana Dardy.

Materiał powstał dzięki współpracy z księgarnią selkar.pl.

Na samym początku przyznaję, że książka „Przebudzenie zmarłego czasu. Powrót” to moja pierwsza styczność ze Stefanem Dardą – pisarzem znanym każdemu miłośnikowi powieści grozy w Polsce. Tym, którzy czytali trylogię o Wyrębach lub „Cymanowski Młyn” nie trzeba dłużej przedstawiać tego autora.

Tym razem głównym bohaterem jest Jakub Domaradzki, który właśnie wyszedł z aresztu po odsiadce wyroku i wraca pociągiem do rodzinnego Tomaszowa Lubelskiego. Jak się okazało, został skazany za niewinność, ale i tak przebył w więzieniu 39 miesięcy. Po wejściu do pustego mieszkania odwiedzają go policjanci, którzy informują go o śmierci wuja Olgierda – człowieka, któremu zawdzięcza wolność. Mężczyzna popełnił samobójstwo.

Chłopak zostaje zmuszony przyjechać do Przemyśla, aby uregulować sprawy Olgierda, zadbać o pochówek i spotkać się z notariuszem. Na miejscu okazuje się, że Kuba odziedziczył sporą kwotę pieniędzy, ale również mieszkanie, zakład fryzjerski i samochód. U wuja znajduje list pożegnalny, którego lektura w połączeniu z relacją policji oraz najbliższych zmarłego dodaje wątpliwości samobójczej śmierci wuja.

Kuba po wizycie na komisariacie dowiaduje się, że w kwestię śmierci mężczyzny zamieszana może być gemma. Jest to tajemniczy kamień, ściśle związany z Przemyślem, na punkcie którego oszalał już nie jeden człowiek. Czy właśnie on był przyczyną śmierci Olgierda? Czy wpłynął on na utratę zmysłów wuja Kuby, co spowodowało targnięcie się na życie? Chciałbym napisać, że przekonacie się w „Przebudzeniu zmarłego czasu”, ale to nie do końca tak. Oceniana książka rozpoczyna tetralogię Dardy i w sumie tylko w subtelny sposób wprowadza nas w temat. Większość wątków została raptem rozpoczęta, a o samych bohaterach również nie wiemy za dużo.

Moim zdaniem autor słabo przygotowuje nas do dalszej lektury swoich kolejnych części. Wprowadza dużo wątków (historia Jakuba i jego dalsze losy, postać wuja, gemmy), z których każdy jest interesujący, jak chociażby historia Emila, syna Justyny (szkolnej miłości bohatera), którego świadectwo doprowadziło do zwolnienia bohatera z więzienia. Sęk w tym, że przedzieranie się przez nie wszystkie momentami jest strasznie nużące, a na koniec i tak pozostajemy bez jakiegokolwiek konkretu. Na pewno jest to wstęp do dalszych wydarzeń, ale osobiście liczyłem na więcej.

Zwłaszcza jeśli chodzi o rozwój głównych bohaterów, którzy na 320 stronach książki właściwie nie mają szansy się właściwie rozwinąć. A wyrazistych postaci przecież nie brakuje: Ludwik Zięba, pani Róża, czy też January. Ponadto rozczarują się również ci, którzy w pierwszej części liczyli na dużą dawkę horroru, fantasy również jest tutaj jak na lekarstwo. Nie wspominając już o psychologicznym kryminale, z którego słynie Darda. Naprawdę, po przeczytaniu tej książki mam nieodparte wrażenie, że skoro autor podpisał umowę na cykl, to choćby się paliło będzie cykl. I ta pierwsza część nie została dopracowana we właściwym stopniu.

Na koniec kilka słów o Przemyślu, bo można powiedzieć, że jest opisane w perfekcyjny sposób. W najnowszej książce Dardy sporo dowiadujemy się o historii miasta, ciekawie jest tono przedstawione, a z internetowych opinii osób, które w tym podkarpackim mieście były wiem, że opisy są bardzo realne.

Ten jedyny plus, czyli właśnie ciekawe i realne opisanie miasta, które w ostatnich przeczytanych przeze mnie książkach odgrywa ważną rolę, daje nadzieję na to, że kolejne części będą zdecydowanie lepsze.

Ta książka, jak i inne pozycje gatunku horrory, dostępne są do kupienia na selkar.pl.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *