Słuchaj głosu serca

Czego spodziewałam się po lekturze książki zaliczanej do nurtu świątecznego? Na pewno tego, że będzie niewymagająca i relaksująca. Może jeszcze tego, by nie była nazbyt ckliwa i infantylna. Czy „Słuchaj głosu serca” Natalii Sońskiej spełniła moje oczekiwania, możecie przekonać się zagłębiając się w recenzję.

Materiał powstał dzięki współpracy z księgarnią internetową Selkar.pl.

Zaczynając czytać jakąkolwiek książkę spodziewam się, że będzie dobra. I myślę, że każdy tak po prostu ma. Bo po co siadać do czegoś, o czym wiemy od początku, że będzie to strata czasu? Nie warto. Chyba, że jesteś uczniem i nie masz wybitnie ochoty na czytanie lektur szkolnych. Ale nawet wtedy możesz mieć wymierne korzyści, bo nie dostaniesz jedynki za nieprzeczytanie. Trochę się obawiałam, że może się okazać, iż lektura książki o tematyce świątecznej będzie klapą, bo niestety nie mam dobrych wspomnień związanych z takimi pozycjami.

I już na wstępie muszę przyznać, że „Słuchaj głosu serca” mile mnie zaskoczyła. Na początku tym, że akcja książki rozpoczyna się… latem. Sierpień, upały, słońce, letnie sukienki. Tego się nie spodziewałam. Bohaterką jest 25-letnia Jagna, mieszkająca i pracująca w Katowicach. Dziewczyna jest z zawodu psychologiem i pracuje w przyszpitalnej poradni. Czy w życiu zdarza się, że ktoś od razu po studiach dostaje pracę na takim stanowisku, dodatkowo w bezpośredniej pracy z pacjentami? Może. W czasie lektury miałam to za zbyt naciąganą historię.

Przechodząc jednak do życia Jagny, młoda kobieta rozpacza, że wciąż jest sama. Czeka na wielką miłość. Na rodzinnych spotkaniach przez ciotki i babcię nieustannie jest pytana, kiedy w końcu będzie jej wesele. W swojej pracy poznaje przystojnego przedstawiciela farmaceutycznego. Jak można się domyślić ich relacja się rozwija i Jagna zakochuje się w Piotrze. Akcja książki przenosi się momentami z Katowic do Zakopanego, gdzie mieszka babcia głównej bohaterki, Aniela. Góry okazują się dla Jagny odskocznią i miejscem, w którym czuje, że naprawdę żyje. Można by rzec, że młoda psycholożka w końcu jest szczęśliwa. Życie bywa jednak zaskakujące i nie każdy jest tym za kogo się podaje.

Dopiero końcówka historii przenosi nas w czas świąt i do Zakopanego. Jak dla mnie jest tu trochę zbyt mało świątecznego klimatu. Całą książkę czyta się naprawdę przyjemnie. Choć momentami jest przewidywalna, to wciąga, i jej lektura, mimo drobnych nieścisłości, jest przyjemna. Spełniła więc moje oczekiwania, odnośnie bycia niewymagającą i relaksującą.

Postaci stworzone przez Natalię Sońską nie są ckliwe. Można je polubić, a do tego grona szczególnie trzeba zaliczyć babcię Anielę, prawdziwą gaździnę, z krwi i kości. Stworzona przez autorkę postać przypadnie każdemu do gustu. Bo kto nie lubi ciepłej, radosnej staruszki o otwartym i mądrym sercu? To babcia Aniela okazuje się bowiem dla Jagny największym wsparciem w trudnych chwilach. I to ona w głównej mierze sprawia, że książkę tak dobrze się czyta.

„Słuchaj głosu serca” jest naprawdę niezłą pozycją z literatury obyczajowej. Będzie dobrym wyborem na czas świąt. To książka idealna na grudniowy wieczór z kubkiem gorącej herbaty.

Książki Natalii Sońskiej znajdziecie na stronie księgarni internetowej Selkar.pl.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *