TOP 5 najlepszych książek przeczytanych w 2019 roku (cz. 3)

Koniec roku to czas podsumowań, nie mogło zatem zabraknąć podsumowania czytelniczego. Cieszy mnie to, że w tym 2019 roku miałem przyjemność przeczytać bardzo dużo dobrych i bardzo dobrych książek. Spory dylemat, który towarzyszył mi przy wyborze pięciu najlepszych tytułów tylko to potwierdza.


5. „Ślepnąc od świateł”

Z pozycją numer 5 i 4 miałem największy problem, bo trudno było wybrać te dwie najlepsze książki z blisko 20 pozycji. Taki właśnie był ten 2019 rok w moim wykonaniu, w którym przeczytałem 40 tytułów i właśnie połowa z nich bardzo mi się podobała. Ostatecznie poszedłem jednak starym, sprawdzonym kluczem i podjąłem decyzję, aby wybrać tych dwóch autorów, których książki wywarły na mnie największe wrażenie. Zdecydowałem się na pozycje, które na dłużej zostały mi w głowie po odłożeniu na półkę.

Na pierwszy ogień leci „Ślepnąc od świateł” Jakuba Żulczyka, czyli książka o niesamowitym napięciu. W świecie autora panuje niesamowity niepokój, który wypływa z każdego bohatera, ale przede wszystkim z każdego zakamarka Warszawy. To stolica jest u Żulczyka główną postacią: ciemna, brudna, pachnąca alkoholem, narkotykami, seksem i wymiocinami. Autor stworzył tak realną historię, że po każdym rozdziale można sobie zadawać pytanie: czy tak naprawdę wygląda życie w Warszawie?


4. „Czarnobylska modlitwa. Kronika przyszłości”

2019 rok to moment premiery serialu HBO pt.: „Czarnobyl”, nic zatem dziwnego, że zapanowała moda na książki o tej tematyce. Nie ukrywam, że sam uległem temu trendowi i nie żałuję, bo przeczytałem trzy pozycje, z czego zdecydowanie najlepsza była ta autorstwa Swietłany Aleksijewicz.

Najlepszą rekomendacją tej książki jest to, jakie uczucia towarzyszą mi na samo wspomnienie o tej pozycji. W momencie tworzenia tego zestawienia patrzę na ten tytuł i na samą myśl wraca do mnie ten szok i niedowierzanie, kiedy spijałem ze stron białoruskiej autorki gorycz i przejmujący smutek tej historii. Bo „Czarnobylska modlitwa” to nie jest książka wyłącznie o śmierci i wielkiej tragedii na skalę całego świata, ale opowieść o wielkiej miłości: do ziemi, człowieka i państwa.


3. „Wada”

Robert Małecki to zdecydowanie największe czytelnicze zaskoczenie tego roku, a jego seria o Bernardzie Grossie to najlepszy taśmiociąg jaki przeczytałem w 2019 roku. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że sam autor z każdą kolejną książką wchodzi na wyższy poziom pisarstwa, a druga w kolejności „Wada” jest o półeczkę wyżej od pierwszej „Skazy”.

Jest ona po prostu bardziej dopracowana, intryga nakreślona przez autora jest bardzo wciągająca i właściwie pozbawiona błędów. „Wada” jest ciekawsza, bardziej mroczna, bardziej wciągająca i momentami bardziej smutna. Pamiętam jak zachwycałem się pierwszą częścią i spora część z was odpowiadała mi, żebym całą euforię zostawił na kontynuacje i mieliście rację. Teraz nie mogę doczekać się trzeciej książki Małeckiego, która już jest w sprzedaży.


2. „Cisza białego miasta”

Nie miałem żadnych wątpliwości nad wyborem najlepszego klasycznego kryminału. Wybór musiał paść na „Ciszę białego miasta”, bo jest to lektura z najwyższej półki: ze świetnie skonstruowaną akcją, dopełnioną przez historię i niecodziennych bohaterów. Pełna mrocznych tajemnic, baskijskiej kultury i tradycji. Najważniejsze jednak jest to, że po jej zakończeniu odczuwa się wielką pustkę.

Przy okazji tej serii możemy mówić o odwrotnym zjawisku do tego w serii Roberta Małeckiego. Miałem w tym roku również możliwość przeczytać drugą część przygód Unai Lópeza de Ayali i troszkę się zawiodłem zakończeniem głównego wątku. Zbyt trywialny jak na tę autorkę, która w pierwszej części zaskakiwała mnie na każdym kroku i nie liczyła się praktycznie z niczym i nikim. Ciekawi mnie czy w trzeciej serii będzie podobnie.


1. „Żmijowisko”

Tego autora i tej pozycji nie trzeba nikomu przedstawiać. Wojciech Chmielarz to ścisła czołówka polskich twórców kryminałów, a o samym „Żmijowisku” można było usłyszeć nie tylko w księgarni i na blogach czytelniczych, ale również w telewizji, bo stacja Canal + na jej podstawie nakręciła serial. Dzieło telewizyjne mnie nie przekonało i zaprzestałem oglądania po drugim odcinku, wersję papierową pana Chmielarza polecam z ręką na sercu.

Dlaczego? „Żmijowisko” to bowiem kolejna książka tego autora, po której szczęka opadła mi w dół. Z trzech tytułów: „Podpalacz”, „Rana” i Żmijowisko” to ta trzecia część jest zdecydowanie najlepsza. Autor utrzymał wysoką pisarską formę i stworzył bardzo dobry thriller psychologiczny. Ze znakomitymi bohaterami, mroczną atmosferą, która na wskroś przenika postaci i czytelnika.

To co najmocniej trafiło do mnie przy okazji tej książki to autentyczność, znakomicie oddany realizm, który sprawia, że praktycznie każdy z nas mógłby znaleźć się w książkowym „Żmijowisku”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *