Upiory spacerują nad Wartą

Gwarantuję, że nie będziecie mogli się od tej książki oderwać. Ryszard Ćwirlej stworzył kryminał, w którym wszystko jest na najwyższym poziomie: akcja, humor, bohaterowie, intryga i opisy PRL.

Materiał powstał dzięki współpracy z księgarnią internetową Selkar.pl.

Nie jest to moja pierwsza styczność z twórczością Ryszarda Ćwirleja, w 2019 roku miałem bowiem okazję przeczytać „Ostrą jazdę”. Opowiada ona o przygodach Alfreda Marcinkowskiego, Teofila Olkiewicza, Mirosława Brodziaka i Mariusza Blaszkowskiego w 2015 roku, czyli równo 30 lat po wydarzeniach z „Upiorów spacerujących nad Wartą”. Wtedy nie podobała mi się główna bohaterka, za mało było również przy okazji tej pozycji akcentów poznańskich.

„Upiory spacerują nad Wartą” przenoszą nas do Poznania w 1985 roku. Miasto szykuje się do rocznicy wydarzeń czerwcowych, dlatego zdecydowanie największe siły zmobilizowano do walki z niebezpiecznymi politykami. W tym samym czasie nad Wartą milicja znajduje ciała młodych kobiet, które zostały bardzo brutalnie potraktowane przez sprawcę.

W związku z tym, że w socjalistycznym kraju takie morderstwa nie były spotykane, grupa śledcza prowadzona przez kapitana Marcinkowskiego decyduje się iść tropem seansów zagranicznych horrorów, wówczas niezwykle popularnych wśród studentów poznańskich uczelni. Chociaż kierunek wydawał się oczywisty, milicjanci mieli wobec niego bardzo dużo wątpliwości, a z drugiej strony brakowało im czasu na sprawdzenie wszystkich alternatywnych hipotez. Ten czynnik to jedno, grupa z Komendy Wojewódzkiej w Poznaniu nie zdawała sobie również sprawy z bardzo groźnego przeciwnika, który na każdym etapie śledztwa był o krok przed nimi.

Największym atutem tej książki jest bez dwóch zdań znakomicie odmalowana atmosfera tamtych czasów. Z największymi dramatami, problemami i absurdami. Przy okazji „Ostrej jazdy” narzekałem na elementy poznańskie, ale „Upiory spacerują nad Wartą” to bardzo dobra reklama stolicy Wielkopolski. Myślę, że podczas czytania książki Ryszarda Ćwirleja dobrze będą się bawić rodowici mieszkańcy miasta, zarówno ci, którzy pamiętają opisane realia, jak i współcześni. Czasu nie stracą również czytelnicy z pozostałych rejonów Polski, bo lektura tej powieści to szybka jazda z wielkim uśmiechem na ustach.

Wszystko za sprawą humoru, który w „Upiorach nad Wartą” jest najważniejszy. Dialogi bohaterów wzbogacone o elementy gwary poznańskiej wielokrotnie spowodowały u mnie uśmiech, a ówczesny świat, mimo pustych półek w sklepach, produktach na kartki, litrów wypijanej wódki i kartonami wypalonych papierosów, wydawał się przyjazny. Moje doznania na pewno wzmocnił fakt, że znam setki opowieści z tamtych czasów i nie ukrywam, że chciałbym liznąć tych lat 80. Dzięki książce Ćwirleja miałem okazję na kilka dni wejść do tamtego świata.

„Upiory spacerują nad Wartą” ciekawie nakreśliła obraz ówczesnej milicji. I tak w jej szeregach mamy facetów, którzy robotę wykonują czysto instrumentalnie, lubią swoją pozycję i chętnie z niej korzystają. Innymi słowy, mowa tu o takich, którzy pozorują pracę i pastwią się nad innymi (przykład kaprala Fika). Jest również cała rzesza świadomych wszystkich absurdów systemu, więc cała ich służba polega na kombinowaniu jak tu przetrwać w tej rzeczywistości (przykład Olkiewicza). Na koniec jest też garstka prawdziwych milicjantów, którzy na bazie swojej pracy chcą budować renomę instytucji (przykład Marcinkowskiego, Blaszkowskiego).

Książka Ćwirleja to w końcu tytuł, w którym poznajemy pierwsze spotkanie kwartetu bohaterów, a co za tym idzie realia początkujących milicjantów i problemy z jakimi musieli się zmierzyć na początku swojej służby. Autor pod względem charakterologicznym znakomicie dobrał główne postaci. Mamy tu pociesznego, ale mało inteligentnego Olkiewicza ze swoim uzależnieniem od alkoholu i jego współbratem w chorobie Brodziakiem, który mimo słabości jest bardzo dobrym funkcjonariuszem. W końcu Marcinkowski – szef grupy: analityczny, dowcipny, sprawiedliwy i błyskotliwy, potrafiący dostrzec i docenić talent Blaszkowskiego.

Mało było w tej recenzji o samej intrydze, ale tutaj Ćwirlej również nie zawodzi. Milicjanci na miarę tamtych czasów idą za tropem i niczym nitka po kłębku zbliżają się do sprawy. Właściwego sprawcę mamy pod ręką, ale do samego końca nie wiadomo, czy on jest kluczem do rozwiązania zagadki.

Ryszard Ćwirlej napisał naprawdę ciekawą książkę, która według samego autora otwiera cykl o poznańskich milicjantach. Pisarz idealnie połączył akcję, humor, bohaterów, intrygę i klimat opisanych czasów, dzięki czemu stworzył wyjątkową serię. Serię, którą dodatkowo buduje klimat, jaki Ćwirlej wytworzył wokół tych powieści.

Książki Ryszarda Ćwirleja znajdziecie na stronie księgarni internetowej Selkar.pl.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *