Wanda

Dokładność, skrupulatność, wnikliwość, ale przede wszystkim obiektywizm – te cechy dominują w książce „Wanda. Opowieść o sile życia i śmierci”. Pozycję Anny Kamińskiej czyta się bardzo płynnie, bo bardzo mocno skupiamy się na bardzo ciekawej historii życia Wandy Rutkiewicz. Dokładnie tak samo, jak ona w całym swoim życiu koncentrowała się na postawionym celu.

Z Wandą Rutkiewicz to w sumie było tak, że przez bardzo długi czas przewijała się ona w różnych licznych opowieściach: samych himalaistów, autorów różnych filmów, reportaży, programów i w publikacjach prasowych, które czytałem i oglądałem. Z bardzo wielu takich materiałów wyłaniała się piękna, a zarazem kontrowersyjna, nielubiana i mocno krytykowana kobieta. Głównym powodem takiej skomasowanej, bo tylko takie określenie przychodzi mi w tym momencie do głowy, krytyki była różnica płci. Rutkiewicz jako kobieta dokonywała rzeczy wielkich, przez pewien czas niemożliwych dla mężczyzn i to musiało działać na ambicję jej kolegom. A Wanda przecież jako pierwsza polska himalaistka poszła drogą Reinholda Messnera i dążyła do profesjonalizacji.

Dlatego z ciekawością sięgałem po książkę Anny Kamińskiej, która wcześniej dała się poznać z bardzo dobrej strony jako autorka biografii Simony Kossak. Pierwszą rzeczą, na którą chciałbym zwrócić uwagę jest solidna reporterska robota, jaką wykonała dziennikarka. Zakres materiału, na którym Kamińska mogła pracować jest imponujący i dorównuje tym, z którymi miałem styczność przy okazji serii Wydawnictwa Agora. Domyślam się, że takiego przygotowania nie byłoby bez setek rozmów, które autorka musiała przeprowadzić.

Dzięki temu udało jej się pokazać dwa oblicza Rutkiewicz: silnej, niezależnej osoby, pragnącej rywalizacji z mężczyznami, uparcie dążącej do celu oraz kobiety kompletnie nieprzystosowanej do codziennego życia. Na tej dwubiegunowości „Wanda. Opowieść o sile życia i śmierci” jest oparta i jest to bardzo dobry pomysł przedstawienia głównej bohaterki.

Drobiazgowość w poszukiwaniu materiału na książkę wpłynęła również na liczbę przedstawionych historii i szczegółów z życia największej polskiej alpinistki. Pozycja zawiera olbrzymią liczbę wspomnień, również tych rozpoczynających się na Litwie, skąd pochodzi Rutkiewicz i gdzie przyszła na świat. Dzięki Kamińskiej poznajemy dzieciństwo bohaterki, relacje z rodzicami i rodzeństwem oraz przeżycia, która pozostawią na niej trwały ślad.

„Wanda. Opowieść o sile życia i śmierci”, co podpowiada już sam tytuł, to również historia śmierci. I nie chodzi tu tylko i wyłącznie o tragiczne zaginięcie Rutkiewicz na szczycie Kanczendzongi. Bohaterka przeżyła śmierć własnego brata, która oddaliła od siebie rodziców, a problem w ich relacjach rzutował również na Wandzie. Alpinistka dwukrotnie wychodziła za mąż, ale te związki przegrały rywalizację z górami.

Ta pozycja opowiada o ambicji i wielkiej determinacji, która miały przełożenie w sukcesach himalaistki. Polka stawiała sobie cele i musiała je zrealizować, bardzo często bez względu na wszelakie przeszkody. Ten pęd towarzyszył jej podczas całej jej kariery, również pod sam koniec jej życia, kiedy nie była już tak świetnie przygotowana fizycznie. Kamińska poszła tym śladem do dzieciństwa bohaterki i Rutkiewicz od początku miała zamiłowanie do sportu: brała udział w zawodach lekkoatletycznych, na studiach grała w drużynie siatkarskiej, później jeździła jako kierowca rajdowy i zawsze była najlepsza.

Książka Anny Kamińskiej nie jest napisana jak biografia, ale jak reportaż i tak trzeba go traktować. Chociaż momentami sposób przedstawiania historii Rutkiewicz mnie nużył, cenię tę pozycję za dokładność, skrupulatność, wnikliwość, ale przede wszystkim za obiektywizm. Dziennikarka nie ocenia Wandy, nie ocenia jej matki, która nigdy nie uwierzyła w śmierć swojej córki. To wszystko sprawia, że możemy po prostu skupić się na historii naszej bohaterki. Dokładnie tak samo, jak ona w całym swoim życiu koncentrowała się na postawionym celu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *