Wrzask

Mam szczęście do tegorocznych polskich debiutów, kolejna ciekawa pozycja za mną. O co tyle krzyku z tym „Wrzaskiem”? Okładka na pewno zachęca do przeczytania, przykuwa uwagę, jest wyrazista. Wejście w fabułę jest bardzo mocne, książka dobrze się zaczyna.

Materiał powstał dzięki współpracy z księgarnią internetową Selkar.pl.

Larysa jest bohaterką charakterystyczną nie tylko z powodu imienia odziedziczonego po babce z Białorusi. Jest świetną dziennikarką, zazwyczaj pisze o tematach przemocy seksualnej, domowej, krzywdzeniu dzieci i mężczyznach lubiących używać swojej pozycji do poniżania kobiet. Dąży do celu, często nawet po trupach i nie zawaha się przed niczym, nawet pójściem do luksusowego hotelu i konfrontacją z rottweilerami, by na jaw wyszły kolejne niecne uczynki osób często z pierwszych stron gazet. Jest mocną osobowością, trenuje boks, potrafi np. wygrać walkę z dwa razy większym od siebie przeciwnikiem, a nawet zawalczyć z poważną kontuzją, jest wybuchowa, jednak dla bliskich jest w stanie zrobić wszystko. Na swój, oschły, sposób. Ma pewną tajemnicę z przeszłości, którą odkrywa niepowołana osoba. Jak mawia jej szef, Paweł Wiśniewski, ma instynkt autodestrukcji.

Salander polskiego dziennikarstwa

Izabela Janiszewska nawiązuje do wielu postaci, m.in. lady Makbet mającej krew na rękach, słynnego iluzjonisty Harry’ego Houdiniego, natomiast Larysa w wielu aspektach przypomina jedną z charakternych bohaterek słynnej skandynawskiej sagi.

Zarówno postaci, jak i fabuła są tak skonstruowane, że czasem naprawdę chce się wrzasnąć. Nieprzypadkowo kolejny raz w swoje urodziny policjant Bruno Wilczyński ma do czynienia z samobójstwem. Dziwne jest dla niego to, że aktualna sprawa ma związek z przeszłością mężczyzny, z wydarzeniem sprzed 30 lat. Co jednak miałaby mieć wspólnego jego matka ze studentką będącą dziewczyną do towarzystwa? Co znaczy napis na lustrze? Dodatkowo Bruno ma na pieńku z komisarzem Wojtyłką, który (o dziwo!) debiutował w policji sprawą Alicji Wilczyńskiej, a teraz również prowadzi śledztwo. Między policjantami ciągle iskrzy, często się kłócą. Wilczyński razem z Larysą łączą siły. Mają przeciw sobie mężczyznę, który na dobrą sprawę nie istnieje, potrafi bowiem być niewidzialnym. Krzywda rodzi krzywdę – takim hasłem można podsumować treść tej powieści. 5-letnie dziecko było głodzone i dręczone, całe swoje życie spędziło w kojcu za szafą i NIKT tego nie widział! Mało tego, działo się to w imię Boże. Pielęgnowanie krzywdy bardzo często prowadzi jedynie do zgorzknienia i tragedii. Tak również było w tym przypadku.

Genialny język i olbrzymie emocje

Co jeszcze można powiedzieć o Izabeli Janiszewskiej? Ma genialny język. Pomimo ciężkiej treści książkę czyta się naprawdę dobrze i szybko. Stosuje czasem tak dobre eufemizmy, że czytelnik musi się zaśmiać z absurdu sytuacji. Co bowiem można pomyśleć, gdy zwyrodnialec mówi o sobie, że jest wytrawnym koneserem? Mówiąc o „Wrzasku” nie można zapomnieć o postaci Suchara (nieprzypadkowy pseudonim z powodu „wyrafinowanych” żartów). Mężczyzna ten np. bardzo poważnie pytał Larysę jak nazywa się weterynarz, który leczy pandy?

„Wrzask” jest świetną książką i emocjonalnym rollercoasterem, pokazującym, że śmierć może być antidotum na wyrzuty sumienia. Co jeszcze? Nawet najgorsi zwyrodnialcy mają uczucia i potrafią się bać, a ci, których uważamy za najlepszych przyjaciół pokazują tę drugą, ciemną stronę mocy, którą skrywają latami. Ptaszki ćwierkają, że druga część „Wrzasku”, czyli Histeria, jest jeszcze mocniejszą pozycją, także nie mogę się już doczekać gdy ją poznam (zapewne z wieloma kubkami melisy).

*A odpowiedź na pytanie Suchara to: pan doktor!

Najlepsze książki obyczajowe znajdziesz na stronie księgarni internetowej Selkar.pl.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *