Książka Robert Małecki - "Żałobnica"

„Żałobnica” Robert Małecki – recenzja

Robert Małecki serią o komisarzu Bernardzie Grossie udowodnił, że w kryminale czuje się jak ryba w wodzie. Czy podobnie jest w przypadku jego najnowszej „Żałobnicy”?

Obserwując polskich twórców, a szczególnie tych z gatunku kryminału, nie da się nie zauważyć pewnego trendu. Mianowicie po kilku sukcesach autorzy robią krok w bok i próbują swoich sił w czymś takim jak thriller psychologiczny. Tak zrobił Wojciech Chmielarz po serii z Jakubem Mortką. Podobnie Robert Małecki, który ma na swoim koncie serię z Markiem Benerem oraz rewelacyjny cykl o Bernardzie Grossie.

Mamy zatem „Żałobnicę”, która dla autora była również pierwszą powieścią napisaną po przejściu na zawodowe pisarstwo. Czy lepszą od poprzedniczek?

Zagadka z przeszłości

Przede wszystkim jest to zupełnie inna książka. Główną bohaterką jest Anna – kobieta po trzydziestce, której małżeństwo rozsypywało się na kawałki i pewnie zakończyłoby się rozwodem, gdyby nie tragiczna śmierć mężczyzny i jego córki z pierwszego małżeństwa. Wypadek na przejeździe kolejowym staje się punktem wyjścia do mocnej i dosyć pokręconej historii.

I nie chodzi nam tutaj o wątki absurdalne, a raczej o ich liczbę. Bo śmierć najbliższych Anny jest katalizatorem wywołującym wysyp tematów: o kryzysie jej małżeństwa, o złych relacjach z pasierbicą, o skrywanej tajemnicy i szokującej przeszłości.

Kobieta-narrator

„Żałobnica” Małeckiego jest książką zupełnie różną, bo osadzona została na innych fundamentach. Serie o Brenerze i Grossie skupiają w sobie postaci mężczyzn (silnego policjanta i dziennikarza), tu natomiast mowa o kobiecie. Tam mamy skomplikowane śledztwa, tutaj raczej szczegółowy proces oswajania się ze śmiercią dwóch najbliższych osób i walkę o byt. A trupy, które wypadają z szafy, są – naszym zdaniem –  jakby przy okazji.

Książka Robert Małecki – „Żałobnica”

Inny jest również styl tej powieści, bo w „Żałobnicy” Małecki przedstawia historię z perspektywy pierwszej osoby. Mianowicie głównej bohaterki. Mamy tutaj zatem nie tylko pogłębioną analizę własnych decyzji, ale Anna rozbiera na czynniki pierwsze również postaci występujące w jej otoczeniu i wszystkie związane z nimi wydarzenia.

Czołganie się w kierunku prawdy

Jak to finalnie wpływa na odbiór powieści? Na pewno klimat książki jest ciężki, a takie przekopywanie się przez stany emocjonalne bohaterki nie będzie każdemu pasowało. Zwłaszcza, że Anna systematycznie rozdrapuje kolejne rany i mocno kopie w swojej przeszłości. Do tego wręcz stopnia, że wracają czasy jej dzieciństwa i tragedia, która na zawsze naznaczyła bohaterkę.

W „Żałobnicy” Małecki zastosował trzy linie czasowe i to one, małymi kroczkami, prowadzą nas do prawdy. Niemniej nie ma tutaj mowy o wartkiej akcji jak w kryminale, raczej pastwienie się nad postacią Anny, która walczy o rozwikłanie zagadki. Czytaliśmy sporo opinii o tej książce i wiemy, że padło wiele zarzutów właśnie o tempo. Niektórzy widzieli w tym tytule jeden wielki chaos. „Żałobnica” na pewno nie jest tak dopracowana jak chociażby książki z serii o komisarzu Grossie, ale naszym zdaniem autor chciał tutaj oddać to, jak śmierć najbliższych może wpłynąć na człowieka. Tym bardziej, jeśli po wielu latach spokoju ponownie musi on walczyć o przetrwanie. Ten aspekt psychologiczny został tutaj przedstawiony dobrze i to on jest w książce najważniejszy.

Udany „debiut”

Takie przynajmniej odnieśliśmy wrażenie i chyba to wpłynęło na nasz pozytywny odbiór. Na pewno „Żałobnica” nie jest lepszą książką od poprzedniczek autora, ale nie jest to pozycja słaba. Przede wszystkim jest inna, stawia na odmienne akcenty i w ogólnym rozrachunku wychodzi to bardzo dobrze.

Rozumiemy jednak, że jeśli czytelnik od początku nastawia się na wybuchy, to trochę może się zdziwić. Sami nie mogliśmy się oderwać od tej książki, a wyjaśnienie zagadki było zaskakujące. To nie akcja trzymała nas jednak przy „Żałobnicy”, a problemy głównej bohaterki. I jeśli na tym się skupicie, powieść pochłonie Was bez reszty.

Wszystkie książki Roberta Małeckiego znajdziecie na selkar.pl.

Więcej ciekawostek o literaturze znajdziesz na naszym Facebooku i Instagramie!


Recenzja książki Lisy Gardner „Powiem tylko raz” na naszym blogu!

„Miała umrzeć” Ewa Przydryga – przeczytaj naszą recenzję!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *