Chciwość

Marc Elsberg chciał sprawić, żeby ekonomia i mechanizmy rządzące gospodarką stały się zrozumiałe dla przeciętnego człowieka. Dlatego na kartach porywającego thrillera przemycił tak dużo wiedzy z tego zakresu, jak tylko się dało. I bynajmniej nie miał zamiaru zabawiać swoich czytelników.

Historia, którą serwuje austriacki autor, dzieje się tu i teraz. W tej właśnie chwili. Jedyną różnicą między nią a rzeczywistością jest jej skala. Ludzie wychodzą na ulice, ale władza potrafi jeszcze w mniejszym lub większym stopniu zdusić protesty w zarodku, przez co nie jesteśmy świadkami takich dantejskich scen, jak w „Chciwości”.

Marc Elsberg zabiera nas na szczyt do Berlina owładniętego chaosem. Miasto płonie – i to w dosłownym tego słowa znaczeniu, bowiem co i rusz wybuchają koktajle Mołotowa. Protestujący ogłaszają śmierć kapitalizmu, mają dość rządów bogatych, nie zgadzają się na ciągłe obcinanie pensji. I kiedy frustracja już zdążyła przerodzić się w regularną wojnę, noblista Herbert Thompson ma wygłosić mowę na oczach najbogatszych i najbardziej wpływowych. Wszyscy, którzy mają jeszcze coś do powiedzenia, przybyli do Berlina. Również ci, którzy chcą zjeść największy kawałek z tego tortu. Dlatego Thompson nigdy nie dociera na szczyt, a jedynym świadkiem tajemniczego wypadku jest młody pielęgniarz, Jan Wutte, który od tej chwili musi walczyć z czasem. Stawką jest jego życie i dobro świata.

Chociaż historia przypomina typowy thriller, w którym liczy się każda sekunda i bohaterowie nagle odkrywają w sobie umiejętności godne najlepiej wyszkolonych tajnych agentów, jest to jedynie fasada. Trzeba jednak przyznać, że linia fabularna została dość dobrze zarysowana, a opisów pościgów nie powstydziłby się nawet James Rollins. Nie to jest jednak najważniejsze. Austriak wiedział doskonale, że w ten sposób będzie w stanie dotrzeć do większego grona odbiorców. I chyba właśnie taki był jego cel, bowiem między jedną ucieczką a inną strzelaniną, toczy się walka umysłów – ta najważniejsza, na którą pisarz przede wszystkim chce zwrócić uwagę.

Powieść Elsberga może doprowadzić do dysonansu poznawczego. Z jednej strony czyta się ją szybko, dzięki nagromadzeniu dynamicznych wydarzeń. Wraz z bohaterami lądujemy w ciasnych bagażnikach, uciekamy po dachach i szukamy schronienia. Atmosfera jest gęsta, nie ma ani chwili na oddech. Z drugiej jednak strony wielokrotnie trzeba się zatrzymać i pochylić nad dłuższymi opisami mechanizmów sterujących gospodarką i dywagacjami na temat kapitalizmu. Wiedza z zakresu ekonomii jest przedstawiona na tyle przystępnie, że wygrywa ciekawość – szczegółowe wyliczenia nie są czysto teoretyczne, można je odnieść do rzeczywistości. Dlatego czytając „Chciwość” raz przyspieszamy wraz z bohaterami, by po chwili zwolnić, również z nimi.

Na pewno pomocny jest sam układ powieści, który współgra z prezentowaną historią. Austriacki pisarz podzielił historię na „decyzje” opatrzone jednozdaniowym wyjaśnieniem, które są swoistymi odpowiednikami „części”. W ten sposób zwrócił uwagę na fakt, że całe nasze życie jest następstwem tych wszystkich decyzji, które podejmujemy. Wybory bohaterów nie tylko przesuwają fabułę do przodu, ale również zwiększają stopień zrozumienia tego, co chciał przekazać Herbert Thompson w swojej mowie. Jeśli nie podejmą decyzji, nie będą w stanie ruszyć się z miejsca. Co więcej, ich zrozumienie nie jest oderwane od naszego, bo każda kolejna „decyzja” pozwala nam lepiej wniknąć w struktury mechanizmów gospodarczych. Autor bynajmniej nie podszedł do tematu „po macoszemu”, tylko faktycznie zagłębił się w jego niuanse. Trudno nie odnieść wrażenia, że szczerze jest nim zafascynowany.

Pisarz dokonał również ciekawego zabiegu. Nawiązując do ewolucji, zakręcił procesy myślowe, które da się wyjaśnić w sposób stricte matematyczny, wokół na poły biblijnej przypowieści o chłopach i ich plonach. Zderzył w ten sposób dwa rozmijające się nurty, chcąc pokazać, że u podstaw tej „najlepszej formy kapitalizmu” leżą kooperacja, człowiek i jego potrzeby.

***

Marc Elsberg umieścił swoją powieść w formie typowej dla thrillera, ale to nie on jest tutaj najważniejszy. „Chciwość” nie jest bynajmniej ponurą wizją przyszłości, która nie musi wcale nastąpić. Dzieje się teraz, porusza aktualne tematy i zwraca uwagę na konieczność działania. Pokazuje wszystko to, co dzieje się bez naszej wiedzy, za naszymi plecami, między słowami polityków – nie nawołuje jednak do rewolucji czy radykalizmu, ale pokazuje z czym możemy się zderzyć w najbliższym czasie, o ile nie zostaną podjęte konkretne działania.

A jeżeli nawet ekonomia zdecydowanie nie znajduje się w waszym obszarze zainteresowań, to nawet z czystej ciekawości, dla całkiem zgrabnie napisanego thrillera, warto sięgnąć po „Chciwość”. Choć tak naprawdę trudno przeczytać tę powieść całkowicie bezrefleksyjnie. I za to brawo, Panie Elsberg.

Zostaw po sobie ocenę!
Moje recenzje
Spodobał Ci się ten artykuł? Udostępnij go znajomym!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.