Dzieci żółtej gwiazdy

Mario Escobar wysoko postawił sobie poprzeczkę swoim literackim debiutem, a po lekturze „Dzieci żółtej gwiazdy” muszę przyznać, że najnowsza powieść Hiszpana zrobiła na mnie jeszcze większe wrażenie. Tym samym autor na stałe znalazł się na mojej liście ulubionych pisarzy.

Książka wydana przez Wydawnictwo Kobiece to poruszająca opowieść o dramatycznej ucieczce, ogromnym poświęceniu i sile nadziei w ogarniętych wojną czasach. Bohaterami tej pozycji są żydowscy bracia Jakob i Moise Stein, którzy w tragicznych czasach pozostawali pod opieką ciotki. Ich rodzice nie mogli zostać w okupowanym przez nazistów Paryżu, dlatego udali się w podróż w poszukiwaniu bezpiecznego miejsca, do którego wkrótce mieli zostać przetransportowani chłopcy. Przerażająca obława krzyżuje jednak ich plany. Francuska żandarmeria pod rozkazami nazistów aresztuje ich i zabiera do Velodrome d’Hiver, gdzie przetrzymywane są tysiące Żydów.

Jakob i Moise wiedzą, że aby przeżyć, muszą uciekać i odnaleźć rodziców. Wykazują się przy tym olbrzymią odwagą, świadomością oraz czerpaniem z tego, co ich właśnie dotknęło. Pomimo tego, że główne postacie zostały przez autora zmyślone, to ich trudne losy czytałem ze wzruszeniem. Po części działo się to dlatego, że przecież całkiem niedawno sam byłem dzieckiem, dla którego bezpieczeństwo wiązało się z przebywaniem w obecności rodziców. Wojna odebrała zatem braciom dzieciństwo, ale miłość do matki i ojca napędzała ich, dając siłę, by trwać i dążyć do celu, jaki sobie obrali. Dlatego też będąc pełnym podziwu postawą Jakoba i Moise’a sam w głębi duszy zadawałem sobie pytanie – czy mnie również byłoby stać na podobne bohaterstwo i odwagę, wiedząc, że najważniejsze dla mnie osoby znalazły się na niemal drugim końcu globu?

Historia opowiedziana przez Escobara porusza, tym bardziej, że była inspirowana prawdziwymi wydarzeniami, jakie odbywały się na francuskich ziemiach. Mowa szczególnie o popularnym miasteczku Le Chambon-sur-Lignon, które stało się symbolem pomocy uchodźcom i Żydom podczas drugiej wojny światowej.

Chłopcy muszą przebyć więc tysiące kilometrów, zmierzyć się z niewyobrażalnym dla nich złem, pokonać opór tyranii, aby ponownie zobaczyć własnych rodziców. Po drodze spotykają wielu równie odważnych ludzi, których wzrusza historia młodzieńców, dlatego decydują się im pomóc. Robią to, nawet mimo ryzyka wpadnięcia w ręce nazistów, co dla niektórych wiązałoby się z utratą życia. Lektura opowiada więc o szerzącym się złu i niebezpieczeństwie, ale również o bohaterstwie zwykłych ludzi, bez których podróż Jakoba i jego młodszego brata nie byłaby możliwa i zakończyłaby się jeszcze w Paryżu.

Mario Escobar ponownie kupił mnie swoją wzruszającą i emocjonalną powieścią, która pozostanie w mojej pamięci na długo. Ponadto książka napisana jest prostym językiem, dodatkowo świetnie oddany został tu klimat Francji, dzięki temu podczas lektury poznacie realia życia w wielkich miastach, ale także wioskach i wspomnianym już Le Chambon-sur-Lignon, w których istnieje muzeum poświęcone pamięci wydarzeniom nakreślonym książce.

Autor w wywiadzie dla „Onetu” wspomniał, że za rzadko oddaje się głos dzieciom, ponieważ to one były największymi ofiarami wojen. Najmłodsi nie mają uprzedzeń, tendencyjnych poglądów, nie kierują się ideologiami. To zostało świetnie ukazane w książce, a Jakob i Moise reprezentowali tysiące prawdziwych dzieci będących wówczas w zbliżonych sytuacjach. Dlatego chociaż mamy tutaj do czynienia z fikcją literacką, nie da się obok tej historii przejść obojętnie. Myślę, że sama lektura “Dzieci żółtej gwiazdy” pozytywnie może wpłynąć na kształtowanie takich wartości jak rodzina czy miłość braterska.

Pełna bólu historia przedstawiona w “Dzieciach żółtej gwiazdy” przedstawia wojnę z perspektywy najmłodszych, najbardziej niewinnych osób, które muszą nauczyć się funkcjonować w nowych warunkach, aby przeżyć. Bardzo lubię zagłębiać się właśnie w taką literaturę i muszę przyznać, że w obliczu wysypu lektur o drugiej wojnie światowej, Mario Escobar nie tylko utrzymał wysoki poziom, ale nawet jeszcze wyżej podniósł sobie poprzeczkę.

Spodobał Ci się ten artykuł? Udostępnij go znajomym!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *