Dzień rozrachunku

W końcu miałem okazję poznać twórczość ulubionego pisarza Ameryki i chociaż John Grisham na razie nie trafi na moją półkę wybitnych autorów, tak jego pozycjom zamierzam się z ciekawością przyglądać. „Dzień rozrachunku” bowiem w ciekawy sposób opisuje system prawny Stanów Zjednoczonych, ale przede wszystkim jest to smutny obraz tego kraju po II Wojnie Światowej.

Materiał powstał dzięki współpracy z „Wydawnictwem Albatros”

Clanton w stanie Missisipi, rok 1946. Wzorowy obywatel, głowa rodziny, jeden z największych plantatorów bawełny w okolicy i przede wszystkim bohater wojenny, pewnego dnia budzi się wcześnie, je śniadanie z siostrą, rozmawia z pracownikami, a po chwili oddaje trzy strzały do miejscowego pastora Dextera Bella. Pete Banning oddaje się w ręce sprawiedliwości, ale nie próbuje bronić się przed karą za morderstwo z premedytacją (w tym stanie grozi za to kara śmierci). Co więcej nawet nie stara się wyjaśnić powodów swojego postępowania, a przecież dla jego rodziny to dopiero początek problemów. 

Trudny styl Grishama

John Grisham dzięki swoim książkom dał się poznać jako znakomity autor thrillerów prawniczych. Przez liczne grono uznawany jest nawet za mistrza, ale wspominam o tym nie dlatego, żeby podważyć dorobek Amerykanina. Nie mam zamiaru również polemizować z tą opinią, bo „Dzień rozrachunku” wymyka się z ram typowego dla pisarza gatunku. Napisana w 2018 roku, a wydana w Polsce dwa lata później historia to książka obyczajowa z mocnymi elementami prawniczymi.

Grisham zapewne nie byłby sobą, gdyby nie oparł akcji na tym ostatnim aspekcie. W książce znajdziemy zatem drobiazgowe opisy z sal sądowych, schemat oraz największe zawiłości procesu o zabójstwo w latach 40. XX wieku również się pojawi. Ze wszystkimi tematami pobocznymi, typu jak wyglądało więzienie, jak dobierano ławę oskarżonych, w jaki sposób próbowano prowadzić śledztwo. Ręczę, że prawdziwi fani autora znajdą coś dla siebie.

Pierwszy raz czytałem książkę Grishama, nie wiem czy jego pozostałe powieści również utrzymane są w takim tonie, zwłaszcza jeśli bierzemy na warsztat jego styl, który w „Dniu rozrachunku” jest niczym innym jak pozbawiony emocji relacjonowaniem faktów. Amerykanin to detalista, swoje wielkie możliwości w tej materii ujawnia w drugiej części powieści, którą spokojnie można nazwać wojenną biografią głównego bohatera. Chylę czoła researchowi Grishama, bo tak dokładne opisanie realiów japońskich obozów koncentracyjnych oraz bataańskiego marszu śmierci, musiało poprzedzić skrupulatne kopanie w źródłach, ale nie pomaga to w odbiorze książki. Ten wątek zdecydowanie najtrudniej się czyta, chociaż sam w sobie jest bardzo interesujący.

Portret powojennej Ameryki

„Dzień rozrachunku” podzielony jest na trzy części, a pierwsza i ostatnia z nich dotyczy morderstwa popełnionego przez Banninga, jego procesu oraz dalszych konsekwencji. Podczas lektury tej drugiej może się wydawać, że Grisham przesadził z detalami, jak również z długością historii, która ma na celu nakreślenie heroizmu głównego bohatera. Dopiero finał książki pokazał w jak wielkim byłem błędzie. Taki zabieg był konieczny dla ukazania tła wszystkich wydarzeń, a tym są Stany Zjednoczone lat 40. XX wieku. Pete Banning to wzorcowy bohater tamtych czasów: biały mężczyzna z bogatego domu, który nie chciał być farmerem, ale zmusiła go do tego sytuacja rodzinna. Podobnie jak w momencie przystąpienia jego kraju do wojny, sytuacja Stanów wymusiła na nim pójście w kamasze. Tym samym tropem możemy pójść, próbując doszukać się motywów zamordowania pastora Bella: z perspektywy Pete’a, mając takie, a nie inne wychowanie, wysoką pozycję i konkretne doświadczenie, nie mógł on zrobić inaczej.

W „Dniu rozrachunku” Grisham namalował zatem bezkompromisowy portret tamtych czasów. Segregacja rasowa, plantacje bawełny jako biznes i motywacja życiowa dla różnych cwaniaków, uległa pozycja kobiet wobec mężczyzn i samotne panowanie białego faceta (nie tylko wobec czarnych pracowników, ale również wobec członków rodziny). Do tego II wojna światowa i jej wpływ na psychikę i pozycję osób, które wzięły w niej udział. To wszystko w tej książce jest i każdy element ma wpływ na decyzję głównego bohatera.

Dlaczego nie warto kłamać?

„Dzień rozrachunku” maluje nam obraz Ameryki tamtych czasów, ale po rozłożeniu wszystkich czynników tej długiej historii opowieść jest odpowiedzią na pytanie: dlaczego kłamstwo jest rozwiązaniem głupim i jedynie krótkotrwałym? Z perspektywy współczesnego człowieka decyzje Pete’a i jego żony wydają się szokujące, ale temu służy właśnie obszerne nakreślenie ich losów oraz tamtejszych realiów. Czytelnik zna ich decyzje, ale otrzymuje również sporo dowodów na to, że bohaterowie nie mogli postąpić inaczej.

Dlatego książkę Grishama można chyba traktować jako sąd nad tamtym czarnym okresem w historii Stanów Zjednoczonych. A samą pozycję jako naprawdę wartościowy thriller obyczajowo-społeczny z wątkami prawniczymi i historycznymi. Amerykański autor niczym pająk pieczołowicie tka swoją opowieść i potrafi do samego końca trzymać w niepewności: dlaczego główny bohater zabił? Ta umiejętność świadczy o wielkim kunszcie pisarza.

Zostaw po sobie ocenę!

Czytelnik, recenzent i promotor literatury.

Na co dzień redaktor prowadzący miejskiego portalu Radia Eska w Białymstoku. Zajmuje się bieżącymi sprawami dotyczącymi stolicy Podlasia, jak również całego regionu. Z mediami, wcześniej głównie sportowymi, związany od 2016 roku. Absolwent Wydziału Nauk Humanistycznych Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Prywatnie wielki fan mediów społecznościowych, piłki nożnej oraz serialu „Przyjaciele”.

Kontakt: m.lopienski@przeczytane.net

Spodobał Ci się ten artykuł? Udostępnij go znajomym!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *