Uwierz w Mikołaja

Boże Narodzenie nie może się odbyć bez Mikołaja. I wcale w lekturze Magdaleny Witkiewicz nie chodzi o świętego, który przynosi nam prezenty. Taką osobą możemy zostać my sami, tacy zwyczajni, obdarowując drugiego człowieka ciepłem i tym co w te dni najważniejsze.

Uwierzcie w Mikołaja

Każdy z nas ma marzenia. W lekturze Magdaleny Witkiewicz poznajemy bohaterów, którzy pragną, aby zbliżające się święta Bożego Narodzenia były wyjątkowe. Agnieszka chce spędzić wigilię z babcią, ale ta ma zupełnie inne plany. Kobieta jednak nie zamierza zrywać z tradycją wspólnego świętowania, dlatego jedzie do domu babci, położonego w samym środku lasu. Tam jej jednak nie zastaje, a sama zostaje zmuszona do pozostania w tym miejscu na kilka dni ze względu na potężną śnieżycę, która odcięła ją od świata.

W międzyczasie wielki zbieg okoliczności sprawia, że w domu babci spotyka Mikołaja. Ale nie tego ze znanych nam wszystkim opowieści, ale mężczyznę, który w przeszłości bardzo ją zranił. Teraz jednak będzie zmuszona spędzić z nim więcej czasu, co znacząco odciśnie się na tym jak ta historyjka się ułoży.

Pięcioletnia Zosia chciałaby mieć w domu ogromną choinkę, jednak wigilia zapowiada się zgoła inaczej. Jej rodzice nie mogą zaliczyć swojego związku do udanych, do tego dochodzi alkohol, przemoc i Robert – policjant, który sprawi, że mała dziewczynka uwierzy w spełnienie swojego marzenia. Są również Krystyna i jej mąż Adam, którym w udanym związku zabrakło zwykłej rozmowy i zrozumienia.

Jak to często bywa w świątecznych lekturach – jedna opowieść, wielu bohaterów. Autorka słusznie nawołuje do uwierzenia w Mikołaja, bo przecież to jest jeden ze sprawdzonych sposobów na piękne spędzenie świąt Bożego Narodzenia.

Lekka lektura zahaczająca o trudne tematy

Nie mam zamiaru ukrywać, że „Uwierz w Mikołaja” to bardzo lekka lektura, której przeczytanie nie zabrało mi wiele czasu. Co jednak jest warte podkreślenia to fakt, że Magdalena Witkiewicz nie bała się w krótkiej i niewymagającej powieści poruszyć trudnych tematów. A tymi są chociażby przemoc domowa, nadużywanie alkoholu, śmierć bliskich osób czy samotność. Bohaterów łączy to, że chcą mieć u swojego boku bliską osobę.

Autorka nie była naturalnie oryginalna w tym, że ostatecznie każdemu z nich uda się spełnić swoje marzenie. I choć nie jest to zaskakujące, tak niektóre z wydarzeń mnie kompletnie zaskoczyły. Bo siadając do tej lektury nie spodziewałem się na przykład czytania o narkotykach w domu spokojnej starości. Myślę, że akurat w tym przypadku wodza fantazji nieco poniosła pisarkę, bo jedyne co czułem to małe zażenowanie. Nie będę się jednak czepiał wulgaryzmów, które czasem się pojawiają, problem w tym, że jeśli już, to padają one z ust bohaterów, którzy żyją w domu spokojnej starości i są po prostu niepotrzebne.

W tym wszystkim najciekawszym wątkiem okazała się relacja Agnieszki z Mikołajem, który pokazał swoje inne oblicze i ostatecznie zdecydował się na zmianę siebie. Przemiana mężczyzny została bardzo dobrze ukazana i za to należy się tej lekturze duży plusik. W mnogości bohaterów i częstym przeskakiwaniu od jednej do drugiej postaci szczerze cieszyłem się, że wracałem do perypetii tej dwójki. Podobnie było również z losami małej Zosii i jej mamy Ani – głównie ze względu na nieoczekiwany zwrot akcji, ale o tym przekonacie się sami.

Książka jak najbardziej nadaje się jako odskocznia przy przedświątecznym szaleństwie albo już po, w oczekiwaniu na Nowy Rok. Lecz szczerze powątpiewam czy ta lektura znajdzie się w zestawieniu najlepszych o tej tematyce przeczytanych przeze mnie. Do takiego wyróżnienia brakuje jej wiele.

Wszystkie książki Magdaleny Witkiewicz znajdziesz na selkar.pl.

Spodobał Ci się ten artykuł? Udostępnij go znajomym!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *