Sieci widma

Sieci Widma” to kolejna opasła powieść w dorobku Leszka Hermana, tym razem nie należąca do cyklu „Sedinum”, o którym wiele dobrego słyszałem. Niestety jeszcze nie udało mi się go rozpocząć, ale w czytelniczych planach jest uwzględniony. Zatem zapraszam na rejs po Bałtyku, który proponuje nam Leszek Herman.

Materiał powstał dzięki współpracy z księgarnią selkar.pl.

Na prom płynący ze Świnoujścia do Ystad śpieszą pasażerowie. Młode małżeństwo z synem, dziewczyna, która porzucona przez żonatego mężczyznę postanawia ostatni raz wpłynąć na jego decyzję, grupa młodych ludzi planujących wyprawę po Skandynawii i starsze małżeństwo chcące odwiedzić córkę mieszkającą w Szwecji. Wszystkie te osoby łączy jedynie wspólny cel podróży, która ma być spokojna i odprężająca. Nie wszystko jednak pójdzie zgodnie z planem, a kłopoty zaczynają się już podczas wjazdu samochodów na prom. Ponadto poznajemy tajemniczą historię szczecińskiej dziennikarki, która tydzień przed wypłynięciem promu zostaje, wbrew swojej woli, wplątana w aferę przemytniczą. Wygląda to na dwa nie łączące się ze sobą wątki. Przynajmniej tak mi się na początku wydawało.

Zacznijmy od bohaterów, których sposób kreacji można śmiało przeanalizować w podręcznikach dla młodych adeptów sztuki pisarskiej. Znaczących postaci jest co najmniej kilkanaście. Prócz tych wymienionych w poprzednim akapicie, pojawiają się też inne równie ważne i równie świetnie skonstruowane. Każdy, bez wyjątku, ma swój własny charakter, specyficzny dowcip, odrębny pogląd na sytuację w której się znaleźli, cel, przeszłość i problemy, które zostały na lądzie. Dzięki temu czytelnik znajdzie postać, którą polubi i o której los będzie się martwił, a możecie mi wierzyć, że powodów do niepokoju będzie naprawdę wiele.

Fabuła jest prowadzona dwutorowo. Poznajemy historię dziennikarki zmagającej się z tajemniczymi gangsterami oraz towarzyszymy podróżującym do Ystad pasażerom i to właśnie ten wątek podobał mi się najbardziej. Jako zadeklarowany fan powieści z rozbudowaną warstwą obyczajową, z przyjemnością poznawałem perypetie bohaterów i rozwijające się między nimi relacje. Co wcale nie znaczy, że wątek dziennikarki jest gorszy. Jest bardziej sensacyjny i na pewno również znajdzie swoich zwolenników, bo kto nie lubi zawiłej kryminalnej intrygi?

Brakowało mi jeszcze trzeciego wątku, a mianowicie punktu widzenia antagonistów. Chociażby w postaci pojedynczych podrozdziałów, które dodałyby gangsterom okazję do pokazania jak cała sytuacja wygląda z ich perspektywy. Dodałoby to im realizmu, bo na kartach powieści pojawiają się jako „duchy”. Wiemy, że gdzieś są. Wiemy, że mają złe zamiary, nawet na ułamki sekund się pojawiają, ale są zbyt przezroczyści i bezcieleśni. To oczywiście ma też swój urok i dodaje całej historii aurę tajemniczości, jednak wyrazisty czarny charakter dodałby całej powieści jeszcze więcej smaku.

Przejdźmy teraz do fabuły, która rozkręca się powoli, w taki sposób, że dosłownie widać jak strona po stronie wzrasta napięcie. Jeśli komuś przejdzie przez głowę, żeby przerwać czytanie, z powodu wolno rozwijającej się akcji, to apeluję o cierpliwość. Zakończenie wątku marynistycznego i cała akcja na promie, zamienia się w tak dobry thriller, że nie byłem w stanie się od niego oderwać. Naprawdę nie przesadzam. Takiego tempa nie powstydziliby się nawet najlepsi autorzy dreszczowców.

Książka nie jest klasycznym kryminałem, choć motyw śledztwa się pojawia, ale jest to raczej zgrabne połączenie thrillera, kryminału i powieści katastroficznej z rozbudowanym wątkiem obyczajowym. Powieść jest świetnie skonstruowana a to, że akcja niezbyt szybko się rozwija, to po przeczytaniu zakończenia nie wydaje mi się wadą. Nie przeszkadzało mi również, to że kilka zagadek, które stawia przed czytelnikiem autor, udało mi się rozwikłać jeszcze przed finałem. Nie wiem czy po prostu miałem szczęście, czy intrygi są zbyt mało zawikłane, czy przeczytałem już zbyt wiele tego typu powieści. Ale klimat rejsu po Bałtyku, różnorodni bohaterowie, świetne dialogi i zakończenie wywołujące dreszcze na plecach nie pozostawiają mi nic więcej, jak tylko serdecznie zachęcić do lektury.

„Sieci widma”, jak i inne książki Leszka Hermana znajdziecie na selkar.pl.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *