Zbój

Książki z Państwowego Instytutu Wydawniczego zawsze są na wysokim poziomie. Przyznaję, że jak dotąd nie spotkałam się z taką propozycją czytelniczą. Jestem bardzo zaskoczona faktem, że można tak świetnie poprowadzić historię, stosując bardzo krótkie rozdziały. Niezwykły eksperyment, który się udał.

Materiał powstał dzięki współpracy z Państwowym Instytutem Wydawniczym.

Trzeba powiedzieć, że czytelnik od pierwszych zdań wie, że ma do czynienia z wielką literaturą. Od początku odbiorca zostaje bowiem wciągnięty do dziwnego świata, który proponuje Robert Walser. Co ciekawe jest to środowisko, które dobrze znamy i który codziennie obserwujemy, a jednak jest nam przedstawiony zupełnie inaczej. Chodzi o to, że narrator historii zwraca uwagę na rzeczy, których my nie dostrzegamy. Mówi o relacjach, o ludziach, o kulturze, o całym swoim świecie. Dodatkowo kieruje dużą uwagę na gesty, emocje i wszystko co nam na co dzień umyka. Jeśli chodzi o język jakim się posługuje, to można powiedzieć, że jest dość prosty i uniwersalny. Zarówno doświadczony czytelnik, jak i początkujący będzie czerpał dużą przyjemność z lektury.

Forma, jaką proponuje autor, czyli bardzo krótkie, zaledwie kilkustronicowe rozdziały też się świetnie sprawdzają. Znakomicie współgrają ze stylem Walsera, ale przede wszystkim dynamizują proces czytania. Myślę, że ma to znaczący wpływ na odbiór tej książki. Chociaż jeśli weźmiemy pod uwagę liczbę stron, to na pewno nie jest to czynnik do końca pozytywny, ale o tym może w dalszej części recenzji.

Może warto dodać kilka zdań o fabule. Książka skupia się wokół tytułowego Zbója, który bez dwóch zdań jest kobieciarzem. Bez przerwy jest widywany w towarzystwie pięknych kobiet, które go ubóstwiają lub tych, które o niego zabiegają. Dzięki postaci zbója autor wprowadza czytelnika w meandry ówczesnego społeczeństwa, ale też pokazuje jak wiele w relacjach damsko-męskich nam umyka.

Podczas lektury nasunęło mi się skojarzenie z „Maltem”Rilkego, gdzie główny bohater także opisuje swoją rzeczywistość. Trzeba zaznaczyć, że rozważania Maltego skupiają się na relacji postaci ze swoim światem. Podstawą do napisania książki były bowiem wątki autobiograficzne samego Rilkego, więc całość jest utrzymana w dość mrocznym klimacie. W przypadku „Zbója”jest dużo pogodniej, a w wielu elementach powieści pojawia się humor i satyra. Autorowi zdarza się nawet opisywać sytuacje społeczne w sposób prześmiewczy, także podobieństwo tych dwóch książek ogranicza się do relacji bohaterów z rzeczywistością.

Po lekturze tej pozycji postanowiłam przyjrzeć się autorowi, bo do tej pory nie miałam przyjemności zapoznać się z jego twórczością. Okazało się, że jego życie było bardzo trudne i często zmagał się z biedą i chorobami. Nie mogłam wyjść z podziwu, że tak doświadczony twórca był w stanie stworzyć „Zbója”, który formalnie jest przecież romansem.

Podsumowując uważam tę powieść za świetną lekturę i będę ją z czystym sercem polecać wszystkim. Z jednej strony czuję się usatysfakcjonowana książką, bo z wielką przyjemnością czytałam każdą stronę, a z drugiej czuję niedosyt, bo pozycja jest krótka i szybko się ją czyta. Gabaryt „Zbója” na pewno nie rzuca na kolana, ale na szczęście nie wpływa on na jakość całości. Choć po przeczytaniu ostatniej strony odczuwa się z tego powodu spore rozczarowanie.

Co nie zmienia faktu, że to jeden z tych tytułów, do których będę wracać jeszcze wiele razy i za każdym razem kończąc go z wielkim uśmiechem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *