Orkiestra bezbronnych

„Orkiestra bezbronnych” jest pierwszą powieścią Chigozie Obiomy jaką przeczytałam, ale od razu zaznaczę, że nie ostatnią. Muszę powiedzieć, że to była bardzo trudna przeprawa, ale ostatecznie dająca wiele satysfakcji.

Materiał powstał dzięki współpracy z Wydawnictwem „Albatros”.

Na wstępie zaznaczę, że to bardzo trudna powieść i z pewnością nie będzie lekturą, która poprawi komuś humor. Po pierwsze język powieści jest bardzo specyficzny i dopiero po kilkudziesięciu stronach udało mi się do niego przywyknąć. Przyznaję, że dotąd nie czytałam książek nigeryjskich autorów, więc może problem w odbiorze wystąpił tylko u mnie.

Wierzenia i folklor nigeryjski

Dodatkowo czytelnik otrzymuje opis wierzeń i folkloru nigeryjskiego, który trzeba sobie tłumaczyć, posilając się Internetem lub innymi książkami. Oprócz opisanej formy, sama historia także nie należy do najprzyjemniejszych. Od początku nad głównym bohaterem ciąży fatum, które potęguje się, kiedy poznaje piękną i tajemniczą Ndali. Czytelnik z każdą kolejną przeczytaną stroną liczy na to, że los Chinoso się odmieni i brnie w coraz to bardziej dramatyczną historię.

W kilku recenzjach powieści widziałam porównanie do Odysei Homera, bo istotnie pojawia się w „Orkiestrze Bezbronnych” motyw trudnego powrotu do domu. Zgadzam się z tym spostrzeżeniem, bo nie da się ukryć, że wokół tego wątku budowana jest duża część fabuły. Moją uwagę zwróciło jednak dogłębne badanie folkloru nigeryjskiego. Z perspektywy laika, jakim ja jestem w tej kwestii, książka ta może być kompendium wiedzy o wierzeniach i folklorze nigeryjskim. Wydaje mi się, że można ją porównać do pracy „Baśni” Braci Grimm. Na podstawie ich badań stworzyli uniwersalne historie, które weszły do kanonu światowej literatury.

Mistycyzm

Innym elementem, który wydaje mi się niezwykle ciekawy jest mistycyzm zawarty w powieści. Autor pozwala czytelnikowi powrócić do pierwotnych wierzeń, do czasów kiedy człowiekiem rządził los, a on sam wierzył w siłę przeznaczenia. Skojarzenia z mitologią słowiańską, czy wspomnianą wcześniej grecką nasuwają się same, ale autor pokazuje, że siła wiary w bóstwa nigeryjskie działa tylko w określonym miejscu. W moim odczuciu, kiedy bohater znajduje się na Cyprze jego duch, czyli narrator niejako traci moc, tak jakby nie przystawał do realiów europejskich. Tak sobie myślę, że przecież nasze słowiańskie utopce, czy strzygi także nie odnalazłyby się np. Afryce, czy Indiach.

Lektura wymagająca

Podsumowując powieść ta niesie za sobą ogromną wiedzę i jest niezwykle cenną lekturą. Polecam jednak przygotować się na wymagającą lekturę, która będzie domagać się wspomagania ze strony innych źródeł. Nie zmienia to faktu, że ostatecznie czytelnik jest w stanie bardzo wiele wynieść z tej historii i poszerzyć swoją wiedzę. Nie polecam jej jednak osobom, które szukają prostej i przyjemnej lektury, o której szybko się zapomina.

Z mojej strony mogę powiedzieć, że zostałam mocno zainspirowana i planuję w najbliższym czasie nadrobić „Rybaków” Chigozie Obiomy.

Zostaw po sobie ocenę!
Moje recenzje
Spodobał Ci się ten artykuł? Udostępnij go znajomym!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.