okładka książki "Pierwsza osoba liczby pojedynczej" Haruki Murakami
Książka Haruki Murakami - "Pierwsza osoba liczby pojedynczej"

„Pierwsza osoba liczby pojedynczej” Haruki Murakami – recenzja

Cieszę się, że już na początku roku trafiłem na tak znakomitą pozycję! „Pierwsza osoba liczby pojedynczej” to lektura wyjątkowa, bo sam autor jest geniuszem w swoim fachu!

Choć miałem już radość obcowania z literaturą Harukiego Murakamiego niewielki w swojej objętości zbiór opowiadań rozłożył mnie na łopatki. Nie spodziewałem się tak głębokiego i szczerego wylewu myśli i uczuć autora. Poprzednie książki miały tę dozę emocjonalności, były jednak przemyślanym i opracowanym konceptem. A przynajmniej wydaje mi się, iż mogło tak być.

Opowiadania w swojej prostocie i zwięzłości przedstawiają urywek, często wyjęty z kontekstu, niemniej stanowiący kręgosłup całej opowieści. Do tekstów zawartych w tym zbiorze, można by z całą pewnością dopisać kolejne wątki, historie, kolejne plany i bohaterów. Murakami skupia się na trzonie każdej z tych pojedynczych historyjek – jeśli w ogóle można nazwać małe (bo krótkie) dzieła, historyjkami – pokazując intymność, pełność, wielkość i jakość każdej z nich.

„Pierwsza osoba liczby pojedynczej”, czyli autor stary, ale jary

Poprzez wcześniejszą znajomość z literaturą Murakamiego miałem pewne oczekiwania wobec jego nowego wydawnictwa. Przyznam, oczekiwania były bardzo duże. Śmiałem wątpić, czy starszy już pisarz podoła. Podołał? To mało powiedziane. Jego opowiadania wgniotły mnie w fotel i podniosły poprzeczkę jeszcze, jeszcze wyżej. Jestem pod ogromnym wrażeniem zbioru. Z całą pewnością będę do niego wracał i na nowo odkrywał spostrzeżenia i nieoczywistości ukryte przez autora. Ten charakterystyczny styl, którego nie można podrobić, a od razu nakierowuje na nazwisko twórcy tworzy mistrzowskie i niezrównane dzieło. Do tego połączony z lekką surowością, lekką bajecznością.

okładka książki "Pierwsza osoba liczby pojedynczej" Haruki Murakami
Książka Haruki Murakami – „Pierwsza osoba liczby pojedynczej”

Proste historie znakomicie opowiedziane

Osiem opowiadań zawartych w ,,Pierwszej osobie liczby pojedynczej” zabierają nas w świat młodości pisarza. Z wiekiem wielu twórców sięga po swoje przeżycia, zapewne aby rozliczyć się ze wspomnieniami lub z możliwości dystansu, jaki przynosi czas. Murakami opisuje proste historie ze swojego życia. Nie dostrzegam w nich niesamowitej fabuły. Narracja jednak i sposób przedstawienia obrazów, ludzi, zdarzeń i doświadczeń, sprawia, że wątki i historie stają się niespodziewanie wnikliwe. Do tego symboliczne i bardzo emocjonalne. Tu bym chyba doszukiwał się wielkości, nie tylko Murakamiego, ale wielu, wielu pisarzy należących do świata autorów wybitnych. Prostą historię, najczęściej nudnawą, opowiedzieć w sposób taki, aby czytelnik był zafascynowany.

Pisarzowi w ,,Pierwszej osobie liczby pojedynczej” udał się ten zabieg. Symbolika i znaczenia schowane przez Murakamiego w prostych rzeczach i czynach. Do tego umieszczone w fabule, otwierają nowe możliwości rozumienia samych opowiadań. Jak również pisarza, który opisując swoje życie i swoją przeszłość, odsłania się sam w jakimś stopniu. Przynajmniej w moim odczuciu, które upewniało się z każdą czytaną linijką, z praktycznie każdym zdaniem, w każdym opowiadaniu.

Lektura do której można ciągle wracać

Każde z opowiadań zbioru „Pierwsza osoba liczby pojedynczej” wniosło coś do mojej świadomości czytelniczej, każde z osobna, a także wszystkie razem, tworząc ten niezwykły zbiór. Pozwoliły mi dostrzec emocje i zachowania teoretycznie dalekie i obce. Przez wzgląd na japońskość i wspomnienia z młodości, a zarazem emocje codzienne, zwyczajne, praktycznie wszędzie podobne. Uniwersalność treści ma tutaj nadzwyczajne znaczenie. Opowiadanie ,,Do kamiennej poduszki” jest fenomenalne. Na pozór mogłoby zdawać się błahe, jednak wczuwając się w tę scenę pomiędzy kobietą a mężczyzną, na poziomie fizycznym i emocjonalnym, dostrzegłem dramatyzm, romantyczność, niespełnienie, fatum, ciężkość całej sytuacji. Pomimo lekkiej w zasadzie fabuły i historii. On spotyka ją, idą do łóżka, ona znika, po drodze wysyłając mu tomik swoich wierszy.

I tu warto zaznaczyć, niektóre z tych jakże króciutkich wierszy chwytają za serce i rozum. W sumie zamiennie. Ciekawostka, osiem jest wierszy w danym opowiadaniu, tak samo jako osiem opowiadań w owym zbiorze. Przypadek? No właśnie. Dlatego śmiem twierdzić, iż warto przyjrzeć się temu jeszcze raz i jeszcze raz, i zapewne jeszcze raz.

Polecam gorąco na otwarcie Nowego Roku! „Pierwsza osoba liczby pojedynczej” to coś poważnego i dobrego.

Zajrzyj na naszego Facebooka i Instagrama.

Jeśli zainteresował cię ten artykuł, może zaciekawić cię również „Orkiestra bezbronnych”.

Zostaw po sobie ocenę!
Moje recenzje
Spodobał Ci się ten artykuł? Udostępnij go znajomym!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.