Żebrząc o śmierć

Graham Masterton znowu to zrobił! W Żebrząc o śmierć” zachował najlepsze cechy swoich thrillerów, dołożył do tego ciekawe aktualne sprawy i ponownie namieszał w życiu głównej bohaterki. Dzięki temu ponownie mamy ciekawą książkę, przy której nie sposób się nudzić.

Materiał powstał dzięki współpracy z wydawnictwem Albatros.

Graham Masterton jest jak Robert Lewandowski w Bayernie Monachium, jak filmy akcji z Jasonem Stathamem, jak setny raz oglądany serial „Przyjaciele”. Jego książki, a szczególnie mam tu na myśli serię z komisarz Katie Maguire, nigdy nie nudzą, zawsze trzymają poziom i jeśli miałbym w środku nocy wymienić nazwisko autora najlepszych thrillerów, to pewnie byłby to właśnie Szkot.

Siedlisko przemocy

„Żebrząc o śmierć” to dziesiąta część serii o pięknej policjantce, która praktycznie w pojedynkę zwalcza przestępczość w Cork. Bo ten, kto jest stałym czytelnikiem Mastertona i zna historię Katie od samego początku, doskonale wie, że tutaj wszystko kręci się wokół niej. Momentami aż do przesady, bo chociaż wszystkich części nie przeczytałem, to w każdej całą sytuację zawsze ratuje pani komisarz. Naturalnie rozumiem ten zabieg, bo to wokół niej kręci się cała historia, ale czasami można odnieść wrażenie przesady.

Niemniej w Cork dzieje się bardzo dużo. Akcja książki rozpoczyna się w styczniu, a już w pierwszym miesiącu liczba zabójstw w tej miejscowości przekroczyła tę z poprzedniego roku, nie wspominając już o unijnych normach. Można zatem domyślić się, że takich zwyczajnych, pojedynczych spraw jest ogrom, a jakby tego było mało, doszły brutalne zabójstwa bezdomnych, dwie zaginione kobiety, błąkająca się po mieście dziewczynka.

Aktualność tematów

Policja ma zatem pełne ręce roboty. Nie będziemy się zagłębiać w te sprawy, ale chcemy trochę napisać o tematyce przedstawionych spraw. Masterton bowiem w jednej opowieści spróbował zmieścić kilka tematów. Moim zdaniem nie do końca mu się ten zabieg udał. Problem bowiem jest taki: skoro bierzemy dużo wątków to albo każdy opisujemy szeroko, wiążemy z pozostałymi i wychodzi z tego 1000 stron, albo jedno nakreślamy dogłębniej kosztem drugiego.

Szkot niestety postawił na ten drugi wariant. Zaznaczę, że bardzo podobało mi się to, iż wszystkie wątki są niezwykle aktualne. W „Żebrząc o śmierć” mamy bowiem problem uchodźców, rywalizację gangów bezdomnych, do tego hodowle psów, nad którymi nie panuje państwo oraz morderstwa w karetkach pogotowia. Domyślam się, że autorowi chodziło to, żeby oddać mnogość spraw policji i dynamizm tej pracy, ale można to było lepiej dopracować.

Czy coś jest w stanie złamać Katie?

Tak jak napisałem wcześniej ta seria Mastertona w głównej mierze traktuje o Katie i wokół niej kręci się główna oś narracji. I tak jak nie do końca podoba mi się to, że policjantka jest trochę jak Batman, bez niej żadna sprawa nie ma szans rozwiązania, tak wątek osobisty cały czas prowadzony jest wzorowo.

Piszę to trochę z przekąsem, bo myślę że nikt nie chciałby mieć takiego życia prywatnego jak nasza bohaterka. Problemy trzymają się jej jak rzep psiego ogona i w „Żebrząc o śmierć” dojdą kolejne. Czytając tę serię można zadać sobie pytanie: czy autor aż tak nie lubi swojej najważniejszej postaci? Rozważania zasadne, ale moim zdaniem wszystko co ją dotyka ma w charakterystyczny sposób oddać realia pracy w policji. Tutaj dodatkowo dochodzi nowy bohater, który mocno namiesza w jej życiu osobistym.

Stary, dobry Masterton

W swojej najnowszej powieści szkocki autor może nie wspina się na swoje wyżyny pisarskie, ale utrzymuje wysoki poziom. Na pewno podczas lektury można kręcić nosem na losy Katie, można a nawet trzeba patrzeć z wątpliwościami na wykorzystanie wątków, ale i tak „Żebrząc o śmierć” to thriller, przy którym będziecie się dobrze bawić.

Dziesiąta część znowu obfituje w szybką akcję, pisarz zadbał o wiele elementów zaskoczenia i aktualność opisywanych problemów. Jak zawsze skrupulatnie opisał mechanizmy funkcjonujące w policji i poświęcił czas na opisanie jej struktur. Jeżeli dodamy jeszcze do tego brutalność, która zawsze u Mastertona (jak i w pracy policjanta) występuje oraz sporą liczbę pewnych siebie kobiet (na wzór Katie odważnie przące do przodu i funkcjonujące w świecie facetów), to z tej całej mieszanki wyjdzie nam ciekawa pozycja na każdy jesienny wieczór.

Zostaw po sobie ocenę!
Moje recenzje
Spodobał Ci się ten artykuł? Udostępnij go znajomym!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.