Horyzont

Samotność, konfrontacja z przeszłością oraz radzenie sobie ze stratą – między innymi z tym mierzą się bohaterowie najnowszej książki Jakuba Małeckiego „Horyzont”. To kolejka lektura tego polskiego autora, która dotyka czytelnika. Na tyle, że trudno rozstać się z tą historią.

Zuza i Maniek, czyli główni bohaterowie powieści, to osoby pogubione w życiu, szukające siebie i nie do końca radzące sobie z otaczającym światem. Mężczyzna to weteran wojenny, który na misji w Afganistanie spędził sześć miesięcy. Ten okres zmienił całkowicie jego życie: nie umie odnaleźć się w relacjach z bliskimi, siostrą czy siostrzeńcem, Tatkiem. Z kolei Zuza to młoda rozwijająca się kobieta, która poszukuje sensu swojego funkcjonowania. Nie do końca wie również kim jest, bowiem matki prawie nie pamięta, z ojcem nie ma bliskich relacji. Czuje, że rodzina ukrywa jakieś tajemnice, które związane są również z nią. Te postaci na początku łączy tylko wspólny adres oraz zamiłowanie do bułgarskiego rapu. W końcu jednak nawiązują wspólny język, a niedługo potem otwierają się przed sobą, spędzajac ze sobą długie wieczory.

Małecki ponownie napisał książkę, która dotyka czytelnika. Szybko moją sympatię wzbudził Maniek, którego historia podobała mi się po prostu dużo bardziej niż ta Zuzy. Swoją drogą, moim zdaniem ta pozycja nie straciłaby zbyt wiele, gdyby wątek kobiety nie był tak rozbudowany. Podczas lektury powracamy do wydarzeń z Afganistanu, które przyczyniły się do tego, że mężczyzna cierpi na zespół stresu pourazowego. Bohater przytacza często dramatyczne zdarzenia, jak chociażby dziecko-samobójca z atrapą karabinu maszynowego, liczne ostrzały na Mańka oraz jego kompanów czy również tragedie związane z minami podkładanymi przez wroga. Poznajemy również jak wygląda zwykły (jeśli można go tak nazwać) dzień na misji.

Najważniejsze jest jednak to, co dzieje się w głowie 36-latka, który potrafi wyskoczyć przez okno, byle nie spojrzeć w oczy swojego własnego siostrzeńca. Problemem mężczyzny jest to, że wrócił z wojny żywy i teraz tę wojnę nosi w środku. A przecież Maniek od zawsze marzył o byciu żołnierzem, a gdy mógł strzelać z prawdziwej broni lub jako saper rozbrajać pociski, wyznawał, że „dzieciak we mnie podskakiwał i tańczył z radości”. Zuza jest w zupełnie innym położeniu niż Maniek, bo jest zdecydowanie młodsza od niego. Ona dopiero ma odkrywać ten świat, za to mężczyzna wiele w swoim życiu widział i wydaje się, że nie ma dla niego rzeczy, które go zaskoczą.

Historia dwóch głównych postaci (a szczególnie Mańka) jest niełatwa, ale bardzo prosta w odbiorze. Wiele zasługi w prostym i lekkim języku, zaskakującym, jak na ciężar tematów, które pisarz porusza: zespół PTSD, ból istnienia, samotność, zmierzenie z przeszłością i innymi demonami, powracającymi do głowy. Cechą charakterystyczną Jakuba Małeckiego wydaje się być minimalizm słów przy równocześnie wielkiej dawce emocji. Tak jest również w przypadku „Horyzontu”. Ta lektura jest dosyć smutna, ale bardzo ważna oraz prawdziwa. Nie opowiada o wojnie, ale bardziej tym, co ona robi z ludźmi.

Dlatego powieść skłania do refleksji i myśli się o niej długo po jej skończeniu, bowiem jest też niejednoznaczna. Każdy może ją zrozumieć na swój sposób, a także starać się interpretować głębiej niż po prostu jako życie dwojga sąsiadów, próbujących radzić sobie z problemami. Dlatego tę lekturę oceniam wysoko, bowiem jestem pewny, że jeszcze do niej niejednokrotnie wrócę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *