Rana

Z ciekawością sięgnąłem po najnowszą powieść Wojciecha Chmielarza, który od jakiegoś czasu stara się łamać gatunek kryminału i muszę przyznać, że dobrze mu się to udaje. „Rana” bowiem wciąga, przejmuje, zaskakuje, poraża i zostaje w czytelniku na jakiś czas. A o to przecież chodzi w relacji autor-książka-czytelnik.

Dosyć długo zbierałem się do napisania recenzji najnowszej książki Wojciecha Chmielarza. Głównie z tego powodu, że „Rana” jest moją drugą przeczytaną powieścią tego autora. Wcześniej był to jedynie początek serii o komisarzu Jakubie Mortce, dlatego musiałem przetrawić najnowszą opowieść i odpowiedź sobie na to pytanie: Czy jest to po prostu dzieło inne niż zwyczajny kryminał? Czy też dzięki tej inności wyjątkowe?

Wydaje mi się, że moje poszukiwania były zasadne, bo akurat Chmielarz jest autorem, którego nadzwyczaj cenię. Nie tylko za poziom pisania, ale za to ile wkłada w swoją twórczość, za rzetelność i również za jego pisarski rozwój. Z tego ostatniego wynika jego znużenie gatunkiem i stąd pojawienie się dwóch, całkiem innych powieści: „Żmijowiska” i „Rany”.

Jak już wspomniałem, zabrałem się najpierw za „Ranę” i jej lektura jest na pewno inna w porównaniu do „Podpalacza”. Inność widać chociażby w tym, że na samym początku książki nie mamy trupa, ale spore wprowadzenie w opowieść. Autor zaprasza nas do swojego świata przedstawionego, ale robi to w ciekawy, zajmujący sposób i ja przynajmniej nie miałem tu odczucia znużenia. A to spory plus dla Chmielarza, bo trzeba jednak posiadać spore umiejętności, aby w napięciu doprowadzić czytelnika do zbrodni.

Jedną z najważniejszych przestrzeni w „Ranie” jest szkoła. To tutaj rozgrywają się wydarzenia i rodzą interakcje między bohaterami. Właściwie każdy z nich jest jakoś z nią związany, ale nie postacie są tutaj najważniejsze, a rodziny i ich problemy. Mamy w książce Chmielarza familie: Karoliny, Sławka i Gniewka oraz te Eli i Marysi. Nie można zapominać również o Klementynie, od której wszystko się w książce zaczyna i jej dramatyczna decyzja również ją kończy.

„Rana” jest bardzo ciekawą książką z tego względu, że mimo iż jest ona z gatunku kryminałem, to jednak trzeba ją nazwać powieścią współczesną. Z tego powodu, że dotyka ona szereg problemów społecznych, których możemy doświadczyć w dzisiejszych czasach. Mowa tu o różnym (naprawdę różnym) spektrum przemocy, ciążach nastoletnich dziewczyn, używkach, zdradach, rozbitych lub pogrążonych w problemach rodzinach i nieuczciwych biznesach (wątek afery reprywatyzacyjnej w Warszawie to kolejny kamyczek do tego współczesnego ogródka).

Na koniec wątek tych rodzin i tytułowej „Rany”, bo ta korelacja jest tutaj nieprzypadkowa. Zazwyczaj w przypadku ran, mówimy o tych zewnętrznych, które widać gołym okiem, ale u Chmielarza mają one znaczenie bardziej psychologiczne. Jak już pisałem, każda z książkowych rodzin ma problem, który trawi ją od środka. Tak jak nowotwór siedzi wewnątrz organizmu i od rdzenia go atakuje, tak tutaj ta rana trawi naszych bohaterów, jednocześnie wpływa na ich dalsze losy.

Składając to wszystko do kupy jestem miło zaskoczony zmienionym obliczem twórczości Wojciecha Chmielarza. Jego „Rana” wciąga, przejmuje, zaskakuje, poraża i zostaje w czytelniku na jakiś czas. Myślę, że nie ma lepszej opinii dla autora książek, zwłaszcza że twórca postaci Jakuba Mortki stara się nam dać coś więcej niż tylko kryminał. I summa summarum wychodzi z tego z tarczą.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *