Dziennik

Po lekturze „Dziennika” Anne Frank jestem nieusatysfakcjonowana. Przeczytałam książkę w ciągu jednego wieczoru i w normalnych okolicznościach czekałabym na kontynuację. Dawno nie spotkałam się z opowieścią, gdzie bohaterka tak mocno wciąga czytelnika w swoją historię i nie daje mu odejść, nawet na chwilę.

Materiał powstał dzięki współpracy z księgarnią internetową Tania Książka.

Myślę, że jestem w komfortowej sytuacji, bo kiedyś sama miałam trzynaście, czternaście i piętnaście lat, więc przejrzenie się w „Dzienniku” Anne Frank nie stanowiło dla mnie żadnego problemu. Im dłużej o niej myślę, to wydaje mi się, że historia jest na tyle uniwersalna, że każdy znajdzie w niej coś dla siebie.

Na wstępie opowiem w kilku słowach o fabule. Akcja książki rozpoczyna się w 1942 roku, kiedy bohaterka otrzymuje na urodziny dziennik, który jest dla niej biletem do nowego świata. Zaczyna spisywać w nim relacje z dni codziennych, pierwsze spotkania z chłopcami oraz opisywać problemy, które towarzyszą wiekowi nastoletniemu.

Muszę przyznać, że w trakcie lektury dwie sprawy uderzyły mnie najmocniej: język jakim posługuje się Anne i niesamowita metamorfoza autorki.

Od pierwszych zdań widać, że dziewczyna jest oczytana i bardzo bystra. Wydawałoby się, że jest typową popularną nastolatką, którą wszyscy lubią. Bardzo szybko jednak dopatrujemy się pewnego przełamania we wpisach. Długo zastanawiałam się, czy to konsekwencja dojrzewania, czy po prostu Anne miała taką dwoistą naturą. Z jednej strony jest pełna życia, bezkompromisowa i zabawna, a z drugiej samotna, żyjąca w poczuciu niespełnienia i stale poszukująca chociaż jednego oddanego przyjaciela. Po przeczytaniu kilku stron dziennika bardzo łatwo dostrzec, która z Anne dochodzi w danym momencie do głosu i ten zabieg, pewnie niezamierzony, sprawia, że książka jest jeszcze ciekawsza.

Co do metamorfozy jaką przechodzi bohaterka, to można ją tłumaczyć zwyczajnym dorastaniem, ale wiadomo, że dziewczyna dojrzewała w niestandardowych warunkach. Podczas lektury łatwo dostrzec jak długą i niebezpieczną drogę Anne przebywa od momentu ukrycia się w Oficynie, aż do czasu aresztowania. Zapewne wiele osób w tej sytuacji poddałoby się i po prostu oczekiwało nadchodzącej tragedii, ale Anne Frank odkryła w sobie to, co najlepsze.

Zastanawiałam się także nad aspektem izolacji, przewijającym się właściwie przez cały czas w książce. O ile trudno mi się odnieść do rzeczywistości wojennej, to akurat pozostawanie w jednym miejscu, jest mi w obecnej sytuacji bardzo bliskie. Większość z nas przebywa w domu od miesiąca, niektórzy krócej i każdy korzysta z dodatkowego wolnego czasu w odpowiedni dla siebie sposób. Minął dopiero miesiąc, a część osób już bardzo chciałaby wrócić do normalnego trybu pracy i życia. I tak sobie pomyślałam: co by było, gdybyśmy mieli pozostawać w domach przez ponad dwa lata, bez dostępu do świeżego powietrza i z myślą, że w każdej chwili ktoś może przyjść i próbować nas zabić?

Jak wielu z nas popadłoby w depresję? Kto miałby siłę narzucić sobie dyscyplinę, tak, aby poszerzać wiedzę, marzyć i zakochać się w takich warunkach? Ja znam tylko jedną osobę – niesamowitą Anne Frank.

Polecam tę książkę każdemu dorosłemu, nastolatkowi, a niektóre fragmenty przeczytałabym także dzieciom. Ten „Dziennik” to bardzo ważne dzieło i nie możemy go traktować tylko jako pamiątkę strasznego okresu wojny, ale także jako dziennik z czasów dojrzewania.

Zostaw po sobie ocenę!
Spodobał Ci się ten artykuł? Udostępnij go znajomym!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *