okładka książki "Najsłabsze ogniwo" Robert Małecki
Książka Robert Małecki - "Najsłabsze ogniwo"

„Najsłabsze ogniwo” Robert Małecki – recenzja

Robert Małecki w swojej książce „Najsłabsze ogniwo” znowu to zrobił! Napisał mocny thriller, który wciąga od samego początku i porusza ważna, aktualne tematy. Zdecydowanie warto przeczytać!

Materiał powstał dzięki współpracy autora recenzji z Czwartą Stroną Kryminału.

Harlan Coben czy Robert Małecki?

Zaczynam od takiego porównania, bo autor „Najsłabszego ogniwa” w posłowiu dziękuje Amerykaninowi za zainspirowanie go do napisania książki, a sam lubię twórczość obu panów. Po pierwsze dlatego, że ich nazwisko na okładce gwarantuje jakość i rozrywkę na najwyższym poziomie. Po drugie biorąc do rąk ich pozycje nie sposób oderwać się od lektury. „Najsłabsze ogniwo”, którą napisał Małecki jest tego dowodem.

Najsłabsze ogniwo”, czyli Małecki znowu to zrobił

Książek tego autora zawsze wypatruję z niecierpliwością, bo bardzo cenię tego pisarza za styl: pozbawiony nadmiaru tanich, trywialnych efektów w postaci tuzinów trupów, wanien krwi, scen seksu w każdym rozdziale i przekleństw w co drugim dialogu. Oczywiście one też się pojawiają, ale w odpowiednich proporcjach. W przerwach między lekturą „Najsłabszego ogniwa” zastanawiałem się, dlaczego nie mogę oderwać się od tej historii (a uwierzcie mi, musiałem, bo gdyby nie ważny powód, to pewnie zarwałbym nockę). Doszedłem do tego, że Małecki odrzucając te tanie efekty skupia się na przekazaniu jak najbardziej realnej historii.

Małecki = Realizm

Głównym bohaterem „Najsłabszego ogniwa” jest znany pisarz powieści obyczajowych. W weekend na listę zaginionych trafia jego brat oraz dziewczyna tego brata. Wszyscy mieszkają w miejscowości pod Toruniem, gdzie osiedliły się lokalne grube ryby. I chociaż czołową postacią jest Piotr Warot, to książka opowiada o całej jego rodzinie i wspomnianej lokalnej społeczności. Pokazuje jak mocna, aczkolwiek na pierwszy rzut oka niewidzialna, sieć łączy ich wszystkich. I ta zależność jest doskonale oddana.

"Najsłabsze ogniwo" Robert Małecki
Książka Robert Małecki – „Najsłabsze ogniwo”

Kolejna kwestia to wspomniany już realizm. Małecki w książce „Najsłabsze ogniwo” dowodzi, że każdy, niezależnie od pozycji na drabinie społecznej, ma lub miał w swoim życiu problemy. Podobnie jest ze złem. Drzemie ono w naszych wnętrzach, sęk w tym, że jedni potrafią nad nim panować, drudzy nie do końca. Dlatego ta historia jest taka ludzka, bliska każdemu z nas i niesamowicie wciąga. Dzięki temu sprawia, że wszyscy z tej opisanej społeczności są podejrzani.

Sporo fałszywych tropów i dużo aktualnych tematów

Przy okazji „Zmory” Małeckiemu trochę oberwało się za nudny początek, chociaż ja akurat nie miałem takich zarzutów. „Najsłabsze ogniwo” powinno zadowolić każdego, bo tu już na pierwszych stronach mamy wielki problem. A pisarz naprawdę się postarał, żeby powolutku odkrywać prawdę. Myślę też, że realnie potrafił przedstawić prywatne śledztwo Warota. Szykujcie się zatem na sporą liczbę fałszywych tropów i – znowuż użyję tego słowa, ale nic na to nie poradzę – realnych, współczesnych tematów.

Autor w swojej książce nie tylko nakreślił problem poszukiwania zaginionych bliskich, czy też znakomicie oddał funkcjonowanie mniejszej społeczności. Poruszył kwestię wymiaru sprawiedliwości i niebezpieczeństw, jakie czyhają na jego pracowników. Pochylił się nad problemem dorastającej młodzieży, jej trosk i kłopotów z odnalezieniem się w świecie dorosłych i rodziców, walczących o wychowanie swoich pociech, utrzymanie z nimi odpowiedniej relacji i nadążanie za szalenie rozwijającym się internetem. Wszystko po to, aby ochronić przed nim swoje dzieci. I w końcu poruszył wątek sprawiedliwości, wsadzając kij w mrowisko pytaniem: czy rzeczywiście warto o nią walczyć?

Mnie się podobało. Nawet bardzo. Chociaż martwi mnie liczba literówek, jaką napotkałem podczas lektury. Ale to, proszę już traktować jako moje wrodzone czepialstwo 🙂

Jeśli spodobał ci się ten materiał, może zainteresują cię również „Boginie”.

5/5 - (2 votes)

Czytelnik, recenzent i promotor literatury.

Na co dzień redaktor prowadzący miejskiego portalu Radia Eska w Białymstoku. Zajmuje się bieżącymi sprawami dotyczącymi stolicy Podlasia, jak również całego regionu. Z mediami, wcześniej głównie sportowymi, związany od 2016 roku. Absolwent Wydziału Nauk Humanistycznych Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Prywatnie wielki fan mediów społecznościowych, piłki nożnej oraz serialu „Przyjaciele”.

Kontakt: m.lopienski@przeczytane.net

Spodobał Ci się ten artykuł? Udostępnij go znajomym!

1 Comment

  • Twórczość autora jeszcze przede mną 🙂 Polecam ostatnio przeczytany thriller „Kapłan”. Zaskakujący i trzymający w napięciu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.