Okładka ksiażki "Cafe Museum" Robert Makłowicz
Książka "Cafe Museum" Robert Makłowicz

„Café Museum” to książka, która wymyka się prostym klasyfikacjom. Z jednej strony jest to literatura podróżnicza, z drugiej – opowieść o kuchni, historii i tożsamości Europy Środkowej. Robert Makłowicz zabiera nas w podróż przez dawne tereny monarchii habsburskiej, gdzie smaki, zapachy i wspomnienia splatają się w jedną, nostalgiczną całość

O czym opowiada książka „Café Museum” Roberta Makłowicza?

„Café Museum” to połączenie książki podróżniczej i kulinarnej z szerokim tłem historycznym oraz bardzo osobistymi, momentami wręcz intymnymi wspomnieniami autora. Robert Makłowicz nie tworzy tu żadnej „uniwersalnej” opowieści o świecie – raczej zaprasza nas do swojego własnego. Pokazuje miejsca, które są dla niego ważne, które coś dla niego znaczą i do których wraca nie tylko fizycznie, ale też myślami. To właśnie ta osobista perspektywa sprawia, że książka ma w sobie coś autentycznego i szczerego.

Podróż, którą odbywamy razem z autorem, prowadzi przez kraje dawnej monarchii habsburskiej, ale nie przypomina klasycznego zwiedzania. Nie ma tu listy „must see”, nie ma przewodnikowego porządku. Zamiast tego są miejsca trochę na uboczu, mniej oczywiste, czasem wręcz zapomniane. Robert Makłowicz zagląda tam, gdzie inni często nie trafiają – do małych restauracji, lokalnych targów czy do ludzi, którzy mają coś do opowiedzenia. Dzięki temu mamy poczucie uczestniczenia w czymś bardziej prawdziwym niż typowa turystyczna relacja.

Przeczytaj również: „Chłopki” Joanna Kuciel-Frydryszak – recenzja

Dużą rolę odgrywa tutaj jedzenie, ale nie w sensie kulinarnych przepisów czy porad. To raczej język, którym autor opowiada o świecie. Smaki i zapachy przywołują konkretne miejsca, ludzi i sytuacje. Robert Makłowicz często wraca do świata, którego już nie ma, próbując go odtworzyć właśnie poprzez kuchnię. I robi to w sposób, który naprawdę działa na wyobraźnię – czytając, można niemal poczuć aromaty opisywanych potraw i atmosferę miejsc.

Nie da się też nie zauważyć, że ta książka jest w stu procentach „makłowiczowska”. Jeśli ktoś zna jego styl z programów, to tutaj dostanie dokładnie to samo – tylko w formie pisanej. I mówię to z pełnym przekonaniem, bo bardzo lubię Makłowicza i szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie niedzieli bez obejrzenia jego nowego odcinka na YouTube. Ta sama swoboda, te same dygresje, ten sam sposób snucia opowieści – czasem trochę chaotyczny, ale zawsze ciekawy i pełen pasji. To trochę tak, jakby usiąść z nim przy stole i po prostu słuchać.

„Café Museum”, czyli między podróżą a wspomnieniem

„Café Museum” to przede wszystkim opowieść o świecie, który w dużej mierze już przeminął, ale nadal gdzieś istnieje – w pamięci ludzi, w smakach, w kulturze. Robert Makłowicz nie skupia się na wielkiej historii, tylko na codzienności. Na tym, jak ludzie jedzą, rozmawiają, spędzają czas. Kawiarnie, restauracje czy targi nie są tu tylko tłem – one są centrum życia, miejscem spotkań i przenikania się różnych kultur. I to właśnie przez takie detale autor buduje swój obraz Europy Środkowej.

Okładka książki "Cafe Museum" Robert Makłowicz
Książka „Cafe Museum” Robert Makłowicz

Styl narracji jest bardzo swobodny i gawędziarski. To nie jest książka, którą czyta się „od punktu do punktu”. Raczej płynie się razem z nią – trochę jak w rozmowie, która co chwilę skręca w inną stronę. Robert Makłowicz potrafi zacząć od jednego miejsca, a po chwili znaleźć się zupełnie gdzie indziej – i robi to tak naturalnie, że często nawet się tego nie zauważa. Dla jednych będzie to ogromna zaleta, dla innych może być męczące, bo faktycznie momentami brakuje tu wyraźnej struktury.

Ważnym elementem są też refleksje o przemijaniu. Robert Makłowicz często wraca do przeszłości, ale nie robi tego w sposób naiwny czy przesłodzony. Jest w tym nostalgia, ale też świadomość, że świat się zmienia i nie da się tego zatrzymać. To dodaje książce pewnej głębi i sprawia, że nie jest ona tylko lekką opowieścią podróżniczą. Trzeba jednak uczciwie powiedzieć, że nie jest to książka dla każdego. Jeśli ktoś oczekuje uporządkowanej narracji albo konkretnej fabuły, może się rozczarować. To raczej lektura do powolnego czytania, do zatrzymywania się na fragmentach, do wracania. Taka, którą się bardziej „smakuje” niż pochłania.

„Café Museum” Robert Makłowicz – recenzja

„Café Museum” Roberta Makłowicza to książka bardzo klimatyczna, osobista i pełna charakteru. Nie jest idealna – bywa chaotyczna, a rozdziały momentami rozwlekłe – ale ma w sobie coś, co trudno podrobić: autentyczność i pasję. Jeśli ktoś lubi styl Makłowicza, jego sposób opowiadania i patrzenia na świat, to odnajdzie się tu bez problemu. A jeśli nie – cóż, ta książka raczej go do tego stylu nie przekona.


Jeśli chcesz nas wesprzeć, postaw nam KAWĘ! Zastrzyk energii gwarantowany!

Więcej ciekawostek o literaturze znajdziesz na naszym FacebookuX-ie (dawniej Twitterze) i Instagramie!

Zostaw po sobie ocenę!
Spodobał Ci się ten artykuł? Udostępnij go znajomym!

By Paweł Łopienski

Redaktor prowadzący bloga Przeczytane. Książkoholik. Miłośnik literatury pięknej, brytyjskiej muzyki i francuskiej piłki. Kontakt: pawell@przeczytane.net

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *