Okładka książki "Ołowiane dzieci" Michał Jędryka
Książka "Ołowiane dzieci" Michał Jędryka

„Ołowiane dzieci” Michała Jędryki to poruszająca opowieść o jednej z najbardziej przemilczanych tragedii społecznych PRL-u – masowym zatruciu dzieci ołowiem w śląskich Szopienicach. Autor łączy osobiste wspomnienia z literacką rekonstrukcją wydarzeń, tworząc przejmujące świadectwo zatrutego dzieciństwa, pamięci i systemowej obojętności.

O czym opowiada „Ołowiane dzieci” Michała Jędryki?

Ołowiane dzieci” Michała Jędryki opowiada o wydarzeniach rozgrywających się na Górnym Śląsku w połowie lat 70. Historia zaczyna się w chwili, gdy po rozpoczęciu roku szkolnego w jednej ze szkół trzeba połączyć dwie klasy, ponieważ część uczniów nagle znika. To tajemnicze zniknięcie staje się punktem wyjścia całej opowieści. Lekarka Jolanta Król zaczyna interesować się losem dzieci i odkrywa, że wiele z nich cierpi na ołowicę – groźne zatrucie spowodowane wieloletnim kontaktem z pyłem z pobliskiej huty.

W książce śledzimy, jak kolejne przypadki choroby prowadzą do odkrywania coraz większej skali problemu. Pojawiają się sceny z życia rodzin mieszkających blisko zakładu, codzienność dzieci bawiących się na podwórkach pokrytych pyłem oraz pobyty najmłodszych w specjalnych ośrodkach, do których trafiają na leczenie. Równolegle rozwija się wątek walki lekarki o ujawnienie prawdy i ratowanie kolejnych dzieci przed chorobą.

Przeczytaj również: „Katastrofa Heweliusza” Katarzyna Janiszewska – recenzja

Druga część fabuły przenosi się wiele lat później. Narrator, który sam jako dziecko żył w tamtym środowisku, wraca pamięcią do dawnych wydarzeń i próbuje odtworzyć, co naprawdę działo się z dziećmi z jego klasy oraz mieszkańcami dzielnicy. Rozmawia z dawnymi świadkami, zbiera wspomnienia i łączy pojedyncze historie w całość. W fabule pojawiają się wspomnienia szkolnych lat, znikających kolegów, wyjazdów do prewentoriów i powrotów po długim czasie, często już odmienionych przez chorobę i leczenie. Autor prowadzi nas przez kolejne odkrywane fakty, odsłaniając przebieg wydarzeń krok po kroku – od pierwszych podejrzeń, przez leczenie dzieci, aż po powrót do tej historii po latach i próbę złożenia jej z rozsypanych wspomnień.

Dzieciństwo zatrute ołowiem

Ogromną wartością tej książki jest jej autentyczność emocjonalna. Michał Jędryka opisuje wydarzenia z perspektywy dziecka – byłego pacjenta doktor Jolanty Wadowskiej-Król i jednego z tych, którzy dorastali w skażonym środowisku Szopienic. Dzięki temu nie dostajemy suchego opisu historycznych faktów, lecz doświadcza tamtej rzeczywistości „od środka”: przez szkolne wspomnienia, znikających kolegów z klasy, wyjazdy do prewentoriów i powroty po wielu miesiącach, często już naznaczone chorobą.

Druga część książki przenosi nas wiele lat później. Dorosły narrator wraca pamięcią do dawnych wydarzeń i próbuje odtworzyć, co naprawdę spotkało dzieci z jego klasy oraz mieszkańców dzielnicy. Rozmowy z dawnymi świadkami, zbieranie rozproszonych wspomnień i stopniowe łączenie pojedynczych historii w większą całość tworzą atmosferę śledztwa prowadzonego po latach. To właśnie ten fragment książki najmocniej działa na wyobraźnię, bo pokazuje, jak trauma dzieciństwa potrafi wracać nawet po dekadach.

Okładka książki "Ołowiane dzieci" Michał Jędryka
Książka „Ołowiane dzieci” Michał Jędryka

Jednym z najmocniejszych wymiarów tej historii jest jej kontekst społeczny i polityczny. Książka bardzo wyraźnie przypomina, jak bezwzględnym systemem był PRL – rzeczywistością, w której liczyły się przede wszystkim normy produkcyjne, wyniki i statystyki, a człowiek, zwłaszcza zwykły mieszkaniec robotniczej dzielnicy, schodził na dalszy plan. Trudno nie odnieść wrażenia, że dzieci z Szopienic stały się ofiarami właśnie takiego myślenia: ważniejsza była praca huty niż zdrowie całych rodzin.

To temat, o którym zdecydowanie trzeba mówić i który zasługuje na obecność w literaturze. Pamięć o takich wydarzeniach jest ważna nie tylko historycznie, ale i społecznie – przypomina, do czego prowadzi system, w którym liczby mają większe znaczenie niż ludzkie życie.

Czy „Ołowiane dzieci” Michała Jędryki to na pewno reportaż?

I właśnie tutaj pojawia się największa wątpliwość związana z książką. Choć „Ołowiane dzieci” zostały zakwalifikowane jako reportaż, w moim odczuciu ta etykieta jest mocno problematyczna. Sam autor otwarcie przyznaje w posłowiu, że połączył własne wspomnienia z relacjami innych osób, a miejscami dopuścił możliwość dopowiedzenia pewnych scen czy zdarzeń. Jego słowa: „Tak to zapamiętałem. Jeżeli tak nie było, z pewnością mogło tak być. Emocje są prawdziwe” doskonale oddają charakter tej książki.

Jeśli zainteresował Cię ten temat, sprawdź również inne książki z gatunku reportaże w księgarni internetowej tantis.pl.

I właśnie dlatego trudno traktować ją jako klasyczny reportaż. Rzetelny reportaż powinien opierać się na faktach, dokumentach, świadectwach i możliwie wiernym odtworzeniu rzeczywistości. Tutaj natomiast dostajemy tekst balansujący między pamiętnikiem, wspomnieniem, literaturą faktu i powieścią inspirowaną prawdziwymi wydarzeniami. Emocjonalna prawda tej historii jest bezdyskusyjna, ale same emocje to jednak za mało, by mówić o pełnoprawnym reportażu.

Znacznie uczciwiej byłoby określić tę książkę jako fabularyzowane wspomnienie albo literacką opowieść inspirowaną prawdziwymi wydarzeniami. W takiej formule jej wartość nie maleje, wręcz przeciwnie, staje się bardziej klarowna.

„Ołowiane dzieci” Michał Jędryka – recenzja

„Ołowiane dzieci” to książka ważna, potrzebna i poruszająca, bo przypomina o jednej z najbardziej przemilczanych tragedii społecznych PRL-u. Jako opowieść o zatrutym dzieciństwie, pamięci i systemowej obojętności działa bardzo mocno. Jako świadectwo emocji przekonuje. Jako literacki powrót do bolesnej przeszłości robi ogromne wrażenie.

Mam jednak mieszane uczucia wobec określania jej mianem reportażu. To nie jest klasyczny, rygorystyczny reportaż oparty wyłącznie na faktach, lecz raczej fabularyzowana historia wspomnień autora, w której prawda emocjonalna bywa ważniejsza niż dokumentalna precyzja.

I być może właśnie tak najlepiej tę książkę czytać. Nie jako reportaż sensu stricto, ale jako głęboko osobiste świadectwo pokolenia dzieci zatrutych przez system, który przedkładał normy nad człowieka.


Jeśli chcesz nas wesprzeć, postaw nam KAWĘ! Zastrzyk energii gwarantowany!

Więcej ciekawostek o literaturze znajdziesz na naszym FacebookuX-ie (dawniej Twitterze) i Instagramie!

Zostaw po sobie ocenę!
Spodobał Ci się ten artykuł? Udostępnij go znajomym!

By Paweł Łopienski

Redaktor prowadzący bloga Przeczytane. Książkoholik. Miłośnik literatury pięknej, brytyjskiej muzyki i francuskiej piłki. Kontakt: pawell@przeczytane.net

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *