Zostań moim aniołem

Na co dzień czytam raczej kryminały i biografie, w grudniu jednak sięgnęłam po powieść z gatunku „świątecznych”. Czas przygotowań do Bożego Narodzenia to idealny moment, by zaparzyć pyszną herbatę, usiąść w fotelu, przykryć się kocem i zanurzyć w lekkiej lekturze.

Powieść skłania czytelnika do refleksji. Myślę, że każdy odbiorca może inaczej odpowiedzieć na pytanie, o czym jest książka „Zostań moim aniołem”. Kwestia interpretacji. Ja mogłabym powiedzieć, że o miłości, przyjaźni, przemijaniu i wybaczaniu. Każdy znajdzie coś dla siebie.

Rodzaje miłości

Początek jest dobry, zachęca do zaznajomienia się z bohaterami. Potem jednak Gabriela Gargaś przedstawia trochę za dużo postaci, wątki się mieszają i można się pogubić. Można powiedzieć, że głównymi bohaterkami są siostry o nietypowych imionach – Marietta i Berenika. Są najlepszymi przyjaciółkami. W życiu zajmują się zupełnie czym innym, młodsza Marietta prowadzi swój sklep z rękodziełem, a starsza Berenika jest pielęgniarką na OIOM-ie. Jej praca jest przedstawiona bardzo ciekawie. Ciężki zawód, reanimacje zdarzają się kilka razy dziennie, pacjenci są zazwyczaj nieprzytomni, a pielęgniarki pełnią często role psychologów dla rodzin, nawiązuje z nimi więzi. Chwycił mnie za serce moment, w którym umierająca kobieta poprosiła Berenikę, by ta obiecała jej, że przytuli jej maleńkiego synka.

Ta słodko-gorzka opowieść pokazuje i uświadamia kilka (z pozoru oczywistych) kwestii, o których często zdarza nam się zapominać. Skłania do refleksji i zastanowienia się. Autorka przedstawia różne rodzaje miłości: matki do dziecka, pomiędzy siostrami czy kobietą i mężczyzną. Smutna jest jednak również refleksja, że w dzisiejszych czasach ludzie nie potrafią okazywać sobie uczuć i boją się to robić.

Mnogość bohaterów

„Zostań moim aniołem” to kilka historii różnych osób. Pokazuje, że czasem branie ślubu tylko dlatego, że jest się po trzydziestce i zegar biologiczny tyka to bardzo zły pomysł. W takich przypadkach często los może pokrzyżować plany i postawić na drodze najprawdziwszego anioła, który wprawdzie ma skrzydła na plecach, ale mało anielskie przekleństwo na ustach, w dodatku nuci piosenkę Tymka o demonach, która w tym roku hulała we wszystkich stacjach radiowych sto razy dziennie. Miłość można również poznać, gdy kompletnie pijana puka do twoich drzwi i pada w progu. Bohaterce nie pozostało nic innego jak podłożyć poduszkę pod głowę, przykryć kocykiem i poczekać aż gość wytrzeźwieje. Życie często potrafi zaskoczyć w najmniej spodziewanym momencie.

Różne rodzaje relacji

Polska autorka pokazuje również różne rodzaje relacji, często problematycznych. Kobieta po 50-tce, kolorowy ptak, szalona babcia i poważny biznesmen po 30-tce z pozoru nie mają szans na dogadanie się. Poznają się na terapii, a zostają najlepszymi przyjaciółmi. W powieści ukazane zostają także historie małżeństw, w których fasada jest piękna, lecz to tylko pozory i rzeczywistość wygląda bardzo źle, wręcz fatalnie i lepszym rozwiązaniem jest rozstanie.

„Zostań moim aniołem” czyta się bardzo szybko. W moim przypadku była to kwestia trzech wieczorów. Moje pierwsze spotkanie z twórczością Gabrieli Gargaś uświadamia, że często nie potrzeba wiele, wystarczy bowiem po prostu być, żeby ktoś czuł wsparcie, jakie mu dajemy. Wszystko w życiu jest kwestią podejścia i perspektywy, jak mawia jeden z bohaterów: skąd wiesz czy to szczęście? A może nieszczęście? Codziennie wokół przecież zdarzają się cuda, trzeba je tylko zauważać i doceniać. Pomimo obyczajowej historii po odłożeniu książki można być nastrojonym pozytywnie i dojść do refleksji, że wszystko w życiu dzieje się po coś i nie ma przypadku. Kto wie, kiedy anioł wpadnie w odwiedziny i namiesza nam w życiu?

Wszystkie książki Gabrieli Gargaś znajdziesz na selkar.pl.

Spodobał Ci się ten artykuł? Udostępnij go znajomym!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *