Żmijowisko

„Żmijowisko” to kolejna książka Wojciecha Chmielarza, po której szczęka opadła nam w dół. Autor utrzymał wysoką pisarską formę i stworzył bardzo dobry thriller psychologiczny. Ze znakomitymi bohaterami, mroczną atmosferą, która na wskroś przenika postaci i czytelnika.

Bohaterami „Żmijowiska” są starzy znajomi, grupka przyjaciół ze studiów, która na odludziu postanowiła wspólnie spędzić wakacje. Robert, Kamila i jej mąż Arek, Michalina, Adaoma – dziewczyna Roberta. Są oni po trzydziestce, jedni bogatsi, drudzy ledwo wiążący koniec z końcem. Ot, taka typowa paczka, którą zapewne każdy z nas tworzy, przyjechała do agroturystyki powspominać stare dzieje. Sęk w tym, że jak to bywa w takich przypadkach, alkohol i letni klimat rozdrapał dawne rany. A całą sytuację dodatkowo zmieniło zniknięcie Ady, córki Arka i Kamili. Pierwsze strony powieści Wojciecha Chmielarza przedstawiają powrót zrozpaczonego ojca do Żmijowiska.

Książki tego autora przyzwyczaiły nas do złożoności fabuły i w tym przypadku również się z tym spotykamy. Mamy tu do czynienia z mnogością wielowarstwowych wątków, które wzajemnie się przenikają. To nie koniec, Chmielarz dodaje tu jeszcze przeplatające się perspektywy czasowe („wtedy”, „pomiędzy” i „teraz”). Efekt? Maksymalne skupienie i koncentracja na lekturze, która zasysa nas z każdym kolejnym rozdziałem, aż do samego końca. A ten, dokładnie tak jak w mistrzowskich kryminałach, zaskakuje swoim rozwiązaniem.

W przypadku „Żmijowiska” nie możemy też mówić o takim typowym kryminale, bo bardziej przypomina on thriller psychologiczny oparty na mocnych, bardzo wyrazistych i do bólu rzeczywistych postaciach. Ja akurat najpierw przeczytałem „Ranę”, dopiero później sięgnąłem po „Żmijowisko”, ale w obydwu tych książkach widać, że autorowi bliska jest nasza polska współczesność: z naszymi aktualnymi problemami, największymi zagrożeniami i rozterkami. I tyczy się to zarówno dorosłych, jak i młodzieży.

I bohaterowie Chmielarza idealnie się w ten świat wpisują. Nie ma tu osób-ideałów, autor raczej skupia się na wadach każdej postaci. Odnoszę wrażenie, że wręcz uwypukla te mankamenty, ale nie zapomina o ich zaletach. Bo te osoby, nawet istniejące w fikcji literackiej, podobnie jak my, mają również swoje dobre strony. Muszę przyznać, że po „Żmijowisko” sięgnąłem dosyć późno, właściwie na kilka tygodni przed premierą serialu w telewizji Canal + i znajomość odtwórców ról poszczególnych bohaterów, a zwłaszcza Arka, mocno mi przeszkadzała w lekturze. A zwłaszcza w zakończeniu, którego po prostu się nie spodziewałem.

Płynnie przeszliśmy do intrygi, która momentami jest tak zaskakująca, że aż prawdziwa. I mam tu na myśli nie tylko kulminacyjny moment książki, ale również wszystkie mniej znaczące, aczkolwiek równie ważne fragmenty. Chmielarz w wielu okazjach zaskakuje zwrotem akcji i cały czas (przynajmniej ja tak się czułem) trzyma nas blisko Żmijowiska.

„Żmijowisko” to kolejna książka, w której autor postanowił eksperymentować przy dotychczas tworzonym gatunku i wyszedł z tego bardzo dobry thriller psychologiczny. Ze znakomitymi bohaterami, mroczną atmosferą, która na wskroś przenika postaci i czytelnika. A kiedy poznajemy, kto w końcu zabił zaginioną Adę… szczęka opada nam w dół. Przynajmniej autorowi tej recenzji to się przydarzyło.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *