okładka książki "Kirke" Madeline Miller
Książka Madeline Miller - "Kirke"

„Kirke” Madeline Miller – recenzja

O „Kirke” Madeline Miller słyszałam sporo, dlatego z wielkim zainteresowaniem sięgnęłam po książkę. Lektura nie okazała się rozczarowująca, ale myślę, że jest skierowana bardziej do czytelnika, który chce dopiero poznać tematykę mitologiczną.

Materiał powstał dzięki współpracy z Wydawnictwem Albatros.

Ciekawe przedstawienie głównej bohaterki

Zacznę od tego, że o „Kirke” autorstwa Madeline Miller słyszałam sporo. Lubię mitologię grecką i byłam ciekawa, w jaki sposób została przedstawiona historia czarownicy z Ajai. Przyznaję, że pierwsza połowa bardzo mi się podobała. Autorka opowiedziała historię od narodzin nimfy Kirke z boga Słońca Heliosa i córki Okeanosa – Perseidy. Egoistyczne zachowania bogów zostały zachowane, także nie miałam się do czego przyczepić. Sama główna bohaterka w dzieciństwie i w okresie dojrzewania miała problemy z adaptacją w pałacu swojego ojca. Trzeba zaznaczyć, że rodzice niespecjalnie się nią interesowali, a rodzeństwo wyśmiewało. Zakładano, że dziewczyna nie posiada żadnych boskich przymiotów, więc była tłamszona, a jej słowa bagatelizowane. To zapoznanie z Kirke dla mnie jako czytelnika było bardzo ciekawe, bo dało szansę wyrobienia sobie zdania o postaci od samego początku jej drogi.

Dalej fabuła prowadzi do momentu, kiedy sytuacja w pałacu ulega zmianie, ponieważ bohaterka zakochuje się w śmiertelniku Glaukosie i pragnie go poślubić. Z uwagi na to, że cała historia prowadzona jest tak blisko Kirke, trudno było mi się oderwać od historii. Bardzo się zżyłam z bohaterką, a jej problemy były dla mnie zrozumiałe i chciałam jej pomóc. Dodatkowo byłam bardzo ciekawa, co jeszcze czeka dziewczynę, która do tego momentu wydawała się być dobra, niewinna i poszukująca sprawiedliwości.

„Kirke” Madeline Miller męczy z każdą kolejną stroną

W drugiej części Kirke doskonali swoje umiejętności magiczne i wydaje się całkiem dobrze radzić z odosobnieniem. Czas spędza na wyszukiwaniu ziół i dbaniu o zwierzęta. Jej wygnanie jest szeroko komentowane wśród bóstw i w końcu zwraca na siebie uwagę posłańca bogów Hermesa. Od tego momentu zostaje wplątana w manipulacje bogów Olimpu, tytanów i ludzi.

"Kirke" Madeline Miller
Książka Madeline Miller – „Kirke”

Tempo w drugiej połowie książki „Kirke” Madeline Miller zwalnia, a Kirke uwięziona na wyspie zdaje się skupiać na sobie. Dotąd była bardzo zainteresowana życiem innych, szukała sprawiedliwości i próbowała wspierać słabszych. Odosobnienia zmienia ją. Kiedy ktoś odwiedza Kirke, ta często nawiązuje z nimi romans, albo ewentualnie zamienia ich w świnie.

O ile jestem w stanie zrozumieć tę konwencję, że bogowie ciągle romansują z ludźmi, to u głównej bohaterki, która chciała być wolna od takich relacji, nie ma to żadnego uzasadnienia. No a im dalej w las, tym więcej drzew. Wszystkie największe mitologiczne postaci są w ten czy inny sposób związane z jej życiorysem. Umęczyłam się pod koniec tej powieści, nie czułam siły głównej bohaterki, bo niby podejmowała śmiałe decyzje i sprzeciwiała się bogom, ale wszystko było podyktowane emocjami, a nie hartem ducha.

Ciekawa pozycja do zapoznania się ze światem mitologii

Podsumowując nie mogę powiedzieć, że „Kirke” Madeline Miller to zła książka, bo pierwsza połowa bardzo przypadła mi do gustu, niestety końcówka mi się nie podobała. Doceniam język i sięgnięcie po tematykę mitologiczną. Myślę, że dla młodego czytelnika, który nie zna jeszcze, albo przyswoił pobieżnie mitologię grecką, ta lektura może być ciekawą przygodą.

Recenzując książkę z serii butikowej też warto wspomnieć o pięknym wydaniu. Dawno nie widziałam okładki, która byłaby wykonana z taką starannością.

Jeśli spodobał ci się ten materiał, może zainteresuje cię również „Orkiestra bezbronnych”

Zostaw po sobie ocenę!
Moje recenzje
Spodobał Ci się ten artykuł? Udostępnij go znajomym!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.