Ostatni pociąg

Książka Meg Waite Clayton nie jest książką historyczną, chociaż autorka próbuje zobrazować nam problem kindertransportów. „Ostatni pociąg” przede wszystkim jednak jest opowieścią o miłości, bólu, stracie i heroizmie tuż przed wybuchem II Wojny Światowej.

Zacznę od tej historii. Meg Waite Clayton w posłowiu wyjaśnia, że jej opowieść należy traktować jako fikcję literacką. Oczywiście ramy czasowe w jej książce się zgadzają, nawet niektórzy bohaterowie, którzy tutaj występują mają swoje miejsce w historii. Najlepszym tego przykładem niech będzie Adolf Eichmann, z którym główna bohaterka musi stoczyć indywidualny pojedynek. Tak, z tym Eichmannem, który po II Wojnie Światowej zbiegł do Argentyny, tam porwali go członkowie izraelskiego wywiadu i ostatecznie został skazany na karę śmierci.

Heroizm kobiet

Clayton jednak celowo użyła prawdziwych postaci, jak mniemam w celu uwiarygodnienia swojej opowieści i mocniejszego osadzenia jej w czasie. Sama natomiast sporo pozmieniała, trochę dodała, tak aby cała historia była jeszcze bardziej ciekawa. I trzeba przyznać, że ten zabieg jej się udał.

Książka rozpoczyna się w grudniu 1936 roku i już w pierwszej scenie poznajemy profesję Truus Wijsmuller – Holenderki, która tak bardzo chciała mieć potomstwo, ale – jak sama powtarzała – Pan Bóg powierzył jej inne życiowe zadanie. Mianowicie ratowanie żydowskich dzieci. W kolejnej scenie mamy już Stephana – najstarszego syna wiedeńskiego bogacza, który jest jednym z największych producentów czekolady na świecie. Chłopak żyje jak w bajce: ma wszystko, czego dusza zapragnie, włącznie z – jak można było zakładać w 1936 roku – świetlaną przyszłością. Problem w tym, że jest żydem i żyje w Austrii, na którą chrapkę ma Adolf Hitler.

Autorka przybliży nam w swojej książce trzyletnią historię wspomnianych bohaterów. To jak zmieni się ich życie – szczególnie chłopca – po przejęciu jego kraju przez III Rzeszę i całej akcji Niemców przeciwko narodowi żydowskiemu. Jak można się domyślać, z racji pracy Truus ich losy kiedyś się zetkną. Co więcej, wiedeńczyk dzięki cioci Trusi (postaci historycznej), bo tak nazywały ją dzieci, ocali życie swoje i swojego brata.

„Ostatni pociąg” jest więc opowieścią o heroizmie wielu kobiet, które poświęcały swoje życie w celu ratowania żydowskich dzieci. Bo przecież Truus nie była sama, należała do wielkiej organizacji, która współpracowała z podobnymi w Anglii, Niemczech, Francji i Austrii. Mówiąc o wielkim poświęceniu nie można ograniczać się jedynie do Holenderki, bo autorka przedstawiła wiele kobiet, matek, sióstr, córek, które postanowiły postawić się złu.

Miłość, ból i przyśpieszone dorastanie

Oddanie hołdu, bo wydaje mi się, że tak to trzeba nazwać, kobietom to jedno. Najważniejszy i jednocześnie najmocniejszy aspekt tej książki, to oddanie dramatu dzieci, rodzin żydowskich i ich znajomych. Możecie sobie nawet nie wyobrażać, jak rozwaliła mnie na łopatki scena, kiedy 5-letni Walter, brat Stephana, po stracie ojca musiał ulicami Wiednia przeprowadzić śmiertelnie chorą mamę, poruszającą się na wózku inwalidzkim. Mamę, która z powodu odmowy przyznania wizy brytyjskiej na środku ulicy straciła przytomność. Ten sam dzieciak musiał zrozumieć otaczający go świat, przepełniony złem i nienawiścią, chociaż w normalnych okolicznościach poznawałby w ogóle inne rzeczy.

Pamiętajmy, że wszystko dzieje się w Niemczech i Austrii jeszcze przed wybuchem II Wojny Światowej. W praktycznie ostatnim momencie, kiedy można było się jeszcze uratować przed śmiercią w obozie koncentracyjnym. I znowu kolejna smutna rzeczywistość doskonale opisana: sam koncept kindertransportów polegał na możliwości wywiezienia dzieci. Rodzice zatem nie mieli możliwości ucieczki i musieli podjąć dramatyczną decyzję: czy oddać własne dzieci do Wielkiej Brytanii lub Holandii, a samemu umrzeć?

Myślę, że nikt nie chciałby podchodzić do takich rozważań, a dla ludzi w tamtych czasach to była rzeczywistość. Podobnie jak dla całej młodzieży, która czy to w Wiedniu, czy w Warszawie miała liczne kontakty, przyjaźnie z żydami. I nagle to wszystko zostaje wystawione na najwyższą próbę. Można to nazwać wymuszonym egzaminem z lojalności i przyjaźni.

Pod względem historycznym wydaje mi się, że „Ostatni pociąg” warto przeczytać aby zobaczyć, jak łatwo Austriacy oddali swój kraj Hitlerowi i jak błyskawicznie zmieniły się nastroje społeczne. Ciekawe zjawisko wpływu ideologii nacjonalistycznych jest tutaj znakomicie przedstawione.

Jedyne do czego bym się przyczepił to do sposobu konstrukcji narracji. Domyślam się, że bardzo krótkie rozdziały miały zdynamizować czytanie, ale w moim przypadku, przy opowiadaniu historii dwóch bohaterów, totalnie wybijało mnie to z lektury. Natomiast w odbiorze książki to nie przeszkadza.

Więcej nowości znajdziesz na stronie księgarni internetowej Tania Książka.

Spodobał Ci się ten artykuł? Udostępnij go znajomym!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *