Książka Lisa Gardner - "Powiem tylko raz"

„Powiem tylko raz” Lisa Gardner – recenzja

Czy jest ktoś, kto nie słyszał o książkach Lisy Gardner? My znaliśmy tę autorkę, ale dopiero teraz zdecydowaliśmy się na lekturę „Powiem tylko raz”. I nie zawiedliśmy się!

Materiał powstał dzięki współpracy z Wydawnictwem Albatros.

Lisa Gardner nazywana jest mistrzynią thrillera kryminalnego, taki opis bije również z okładki jej najnowszej powieści, która jest kontynuacją serii o detektyw D.D. Warren. O mocnej pozycji amerykańskiej autorki na rynku nie zamierzamy pisać, w końcu dla fanów gatunku jest ona doskonale znana. Zaznaczymy natomiast, że mimo całej sławy pierwszy raz mieliśmy okazję sięgnąć po jej książkę. Czy było warto?

Czy można zacząć serię Gardner od końca?

Pierwszym i najważniejszym problemem z jakim musieliśmy się zetknąć przy okazji „Powiem tylko raz” Gardner było siadanie do serii zupełnie w odwrotnej kolejności. Wspomniany tytuł był już dziesiątym tomem cyklu, a my pogodziliśmy się z tym, że będziemy musieli w jakiś sposób ogarnąć kontekst historyczny każdego z bohaterów. Do tego oczywiście wątki, z których jeden mógł być kontynuacją. Czy było to problematyczne?

Na szczęście nie. W „Powiem tylko raz” Gardner udało się tak skonstruować fabułę, że nie odnosi się ona do przeszłości, czytając nie czuliśmy zakłopotania brakiem znajomości przeszłości detektyw Warren. Nie było problemu z tym, iż nie pamiętaliśmy jej wcześniejszych spraw zawodowych i prywatnych.

„Powiem tylko raz” siedliskiem zagadek i tropów

Najnowszą pozycję Lisy Gardner od samego początku czyta się znakomicie. Narracja książki prowadzona jest z trzech perspektyw. Mamy tutaj spojrzenie Flory, świat widziany oczami i myślami Evie oraz detektyw Warren, chociaż w jej przypadku nie użyto narracji pierwszoosobowej.

Skoro mamy trzy perspektywy, musimy liczyć się z mnogością wątków. I tak rzeczywiście jest. Już na samym początku cofamy się o 16 lat, kiedy to Evie przypadkowo zabija swojego ojca. Tamtą sprawę również prowadziła nasza główna bohaterka, która teraz przyjeżdża do zwłok męża kobiety. Czy Evie tym razem celowo zabiła swojego mężczyznę? Tylko dlaczego po oddaniu kilku strzałów w jego kierunku kobieta odczuwała spokój, ale kiedy usłyszała syreny policyjne ponownie sięgnęła po broń i naboje wpakowała w laptopa?

Książka Lisa Gardner – „Powiem tylko raz”

I do tego Flora, która jest tajnym informatorem pani detektyw, ale kiedy widzi w telewizji twarz zamordowanego mężczyzny, to aktywnie włącza się do śledztwa? U Gardner w „Powiem tylko raz” nic nie jest jednoznaczne, a podstępu należy szukać w każdym wątku. I z tego właśnie powodu ten kryminał jest tak dobry. Od książki takiego typu wymagamy zainteresowania opowiadaną historią, mylenia tropu, stopniowego wciągania i momentu kulminacyjnego na sam koniec. Czy amerykańskiej autorce udał się ten wyczyn?

Czy amatorzy mogą brać udział w śledztwie?

Zdecydowanie tak! Dopiero w jednej z finałowych scen dowiadujemy się ostatecznie, kto 16 lat temu zabił ojca Evie. Poznajemy również fakty odnośnie śmierci jej męża, jak również tę mroczną część jego życia. Jak możecie się domyślać, ostatecznie nic nie wyszło z naszych przewidywań odnośnie ewentualnego zabójcy, ale to dobrze! Na koniec mieliśmy ten efekt wow i o to chodzi.

Z niedowierzaniem kręciliśmy jednak głową w przypadku postaci Flory i jej roli w tym śledztwie. Nie czytaliśmy wcześniejszych części tej serii i nie wiemy, czy występowała ona poprzednio. Nie mamy również informacji, czy zabieg z włączaniem do śledztwa amatorów jest tutaj chlebem powszednim. Niemniej dziwiło nas to, że właśnie Flora i jej spec od internetu w zasadzie więcej zrobili do rozwikłania zagadki niż policja.

Rasowy kryminał

Ten ostatni czynnik wprowadził nas w zdziwienie, podobnie jak scena finałowa w domu rodzinnym Evie. Nie wpływa jednak to wszystko na odbiór książki. Jak już wspomnieliśmy od kryminału oczekujemy, że porwie nas swoją zagadką. Zawsze nastawiamy się na dziesiątki tropów, z których większość zaprowadzi nas na manowce. Liczymy na akcję, od której ciężko będzie się oderwać. I scena finałową, która powali nas na łopatki.

I w „Powiem tylko raz” Gardner to wszystko się udało. Dlatego z radością sięgniemy po jej kolejne książki.

Więcej ciekawostek o literaturze znajdziesz na naszym Facebooku i Instagramie!


„Miała umrzeć Ewa Przydryga – recenzja już na naszym blogu!

Polecamy premiery czytelnicze tego tygodnia!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *