okładka książki "Kółko się pani urwało" Jacek Galiński
Książka Jacek Galiński - "Kółko się pani urwało"

„Kółko się pani urwało” Jacek Galiński – recenzja

Kółko się pani urwało” Jacka Galińskiego jest dobrym przykładem na to, że jeśli jakaś książka nie spodoba się czytelnikowi przy pierwszym podejściu, to warto do niej wrócić po jakimś czasie. My tak zrobiliśmy i nie żałujemy!

Czy warto wracać do książek, które się nie spodobały?

Przy okazji pozycji „Kółko się pani urwało” to pytanie zupełnie na miejscu. Czytaliśmy książkę Jacka Galińskiego przed dwoma laty i wspomnienia mieliśmy przeciętne. Właściwie mało zapamiętaliśmy z tego tytułu, a to chyba najlepszy dowód na to, że nam się nie spodobał. Wówczas uważaliśmy, że jedynym plusem tej lektury była mała liczba godzin, jaką musieliśmy na nią poświęcić. Wszystkie pozostałe: główna bohaterka, fabuła, wszystkie intrygi, humor były zupełnie nie na miejscu.

Książka jednak zebrała znakomite recenzje, Jacek Galiński wydał kolejne części cyklu przygód Zofii Wilkońskiej. W nas natomiast siedziała myśl, żeby dać tej pozycji drugą szansę. Czasami bowiem bywa tak, że każda lektura musi trafić na idealny czas, zdarza się, iż przez nasze złe podejście rzeczywistość rozmija się z oczekiwaniami. I tak też było w tym przypadku. W 2019 roku podeszliśmy do „Kółko się pani urwało” jak do kryminału, a to przecież komedia okraszona wątkiem śledczym. Ma zatem bawić, poprawiać nam humor, o intrydze czy twistach nie musi (ale może) być mowa. Tym razem właśnie podeszliśmy do książki Jacka z nastawieniem typowo rozrywkowym.

Kółko się pani urwało” – dlaczego taki tytuł?

Główną bohaterkę Zofię poznajemy, kiedy emerytka wraca z zakupów i orientuje się, że ktoś w jej domu dokonał włamania z rabunkiem. Starsza kobieta wzywa policję, wskazuje nawet winnego, ale od organów ścigania nie otrzymuje właściwej pomocy. Jakby tego było mało, przez dziwny zbieg okoliczności pani zostaje wplątana w zabójstwo sąsiada.

Zofia zdaje sobie sprawę, że opuszczona przez męża i z niezbyt gramotnym synem zdana jest wyłącznie na siebie. Jej sytuacja, kiedy w pojedynkę stawia czoło mafii reprywatyzacyjnej i ogólnie musi pokonać wszystkie trudności, jest bardzo dobrym obrazem sytuacji osób starszych w naszym państwie. Ludzi, którzy albo są zepchnięci na margines, albo zupełnie na co dzień niezauważani.

okładka książki "Kółko się pani urwało" Jacek Galiński
Książka Jacek Galiński – “Kółko się pani urwało”

Strasznie smutne musi być życie emeryta

„Kółko się pani urwało” to tekst, jaki Wilkońska usłyszała od przechodnia, kiedy od jej wózka na zakupy odpadło kółko. Co znamienne, pani Zofia nie otrzymała od mężczyzny pomocy, a jedynie suchy komunikat. Jacek Galiński w swojej książce zwraca uwagę na ważną kwestię: tego jak może wyglądać życie przeciętnego emeryta w Polsce.

Musimy przyznać, że nie jest to żywot ciekawy. Oparty w głównej mierze na wegetacji, nieustannym poszukiwaniu promocji w supermarketach, poczuciu zepchnięcia na sam dół społecznej hierarchii. Główna bohaterka jest osobą niezwykle irytującą. Patrząc jednak na jej kręgosłup moralny i to jak jest traktowana przez ludzi, to w sumie nie dziwimy się.

Czy komedia kryminalna może bawić i interesować?

Na początku wspomnieliśmy o naszym podejściu do tytułu „Kółko się pani urwało”. Lektura tej książki zwróciła nam bowiem uwagę właśnie na los starszych ludzi. Jacek Galiński stworzył przemyślaną historię i bohaterkę, której perypetie życiowe mogą czytelnikowi otworzyć oczy. Po pierwsze na kondycje emerytów w Polsce. Po drugie na to, że silny charakter może pomóc w każdym momencie naszego życia.

„Kółko się pani urwało” miało nas ubawić i tak rzeczywiście było – niektóre dialogi zirytowanej (ale przez całą książkę konsekwentnej) Zośki to po prostu majstersztyk. Po cichu liczyliśmy, że Jacek Galiński zaciekawi nas intrygą kryminalną i tu też zaskoczenie. W opowieści nie brakuje twistów, a zakończenie… zaskakuje niczym w rasowym kryminale.

No i ta wartość dodana, czyli opisane przez nas tło społeczne. Nie przypominamy sobie innej książki, która dotykałaby tę przestrzeń (chociaż o warszawskiej reprywatyzacji już kilka czytaliśmy) i naszym zdaniem to właśnie ten aspekt może najbardziej podobać się czytelnikom.

Chociaż kto wie, może to te wahania od irytacji do fascynacji panią Zosią są tutaj kluczowe?

Zajrzyj na naszego Facebooka i Instagrama!

Jeśli spodobał ci się artykuł, może zainteresuje cię również “Anioł z Monachium“.

Spodobał Ci się ten artykuł? Udostępnij go znajomym!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *