okładka książki "Góra bezprawia" John Grisham
Książka John Grisham - "Góra bezprawia"

„Góra bezprawia” John Grisham – recenzja

Góra bezprawia” to druga pozycja tego autora i tym razem musimy przyznać, że John Grisham nas rozczarował. W jego książce znowu dużo było o prawie, o dramacie prostych ludzi, zabrakło jednak cech kryminału i thrillera.

Materiał powstał dzięki współpracy z Wydawnictwem Albatros.

Góra bezprawia” to druga książka, jaką mogliśmy przeczytać tego autora i w sumie nie wiemy, czy wybrana przez nas kolejność bardziej przeszkodziła czy utrudniła lekturę. „Dniem rozrachunku” byliśmy zachwyceni. Tamta książka miała wszystkie elementy thrillera, do tego znakomicie opisany został wątek prawniczy. Początek? Od razu przykuwał uwagę. Nie wspominając już o zakończeniu, które wbiło nas w fotel.

Grisham i „Góra bezprawia” na tle innych powieści autora

Jak to jest w tym przypadku? Niestety, ale druga pozycja Grishama mocno różni się od „Dnia rozrachunku”. Na okładce książki czytamy, że to najlepszy thriller prawniczy Grishama od czasów „Firmy” i „Raportu pelikana”. Minęło jednak blisko 30 lat od tamtego okresu i ten autor z pewnością wydał lepsze dzieła niż „Góra bezprawia”.

Blurb, o którym wspomnieliśmy, nijak ma się bowiem do rzeczywistości. Nie chce nam się wierzyć, że Grisham przez te wszystkie lata wydawał tak słabe książki. Albo inaczej: tak słabe kryminały. „Góra bezprawia” bowiem niczym nas nie zaskoczyła.

Niejasny wątek kryminalny i jego rozwiązanie

Największy problem mamy z wątkiem kryminalnym, bo główna historia dotyczy Samanthy. Chociaż i jej postać została poprowadzona w pokraczny sposób. Wracając jednak do intrygi, to „Góry bezprawia” jest chyba jedną z nielicznych książek, w której najważniejsza kwestia nie została wyjaśniona. Ba, nie zostaliśmy nawet jakoś szczególnie do rozwiązania podprowadzeni. Co ciekawe, każda z historii została tylko pozornie domknięta, jakby sam autor zostawiał sobie furtkę do napisania kontynuacji.

Musimy wspomnieć o thrillerze, za który uznano tę książkę, ale trudno tutaj mówić o napięciu. Momentami oczywiście ono jest, ale czy jest to należycie rozłożone, tak aby na koniec była jego kulminacja? Na pewno nie. Finałowa scena również rozczarowuje. Kryminałem „Góry bezprawia” Grishama byśmy nie nazwali, dreszczowcem też nie.

"Góra bezprawia" John Grisham
Książka John Grisham – “Góra bezprawia”

Bezbarwny niczym Samantha

Wspomnieliśmy już trochę o bohaterce. Samanthę poznajemy w 2007 roku, kiedy Stany Zjednoczone dotknął kryzys gospodarzy. Kobieta jest prawniczką, pracuje w jednej z największych kancelarii na świecie, ale teraz zostaje wysłana na bezpłatny staż w Appalachy. Tam trafia do poradni prawniczej, która za darmo pomaga górnikom, ich rodzinom oraz ofiarom wielkich koncernów górniczych.

Niedoświadczona pani adwokat właśnie w tym miejscu uczy się swojego zawodu. Na własnej skórze doświadcza wdzięczności prostych ludzi, którzy byli wzruszeni jej pomocą. Samantha trafia również do centrum wojny między obrońcami górników a wielkimi firmami, które były zdolne do wszystkiego w zamian za intratne ziemie. Nie będziemy jednak ukrywać, że to w jaki sposób została ta bohaterka przedstawiona najbardziej nam przeszkadzał. Brakowało między nami więzi, kobieta irytowała nas swoim niezdecydowaniem oraz podejściem do łamanego prawa.

Doskonale opisane starcie biednego z dobrym

Grisham w swojej książce „Góra bezprawia” najlepiej spisał się przy opisywaniu prawniczych zawiłości oraz nakreśleniu bezradności prostych ludzi z bogatszym przeciwnikiem. Walka dobra ze złem toczy się każdego dnia, a jeśli ktoś uważa inaczej, to powinien pojechać w Appalachy. W tym rejonie działają dziesiątki organizacji non profit, które na wzór poradni Mattie pomagają potrzebującym.

Musimy przyznać, że Grishamowi udało się tę nierówną walkę doskonale opisać, ale wszystko inne zostało tutaj marnie dopracowane. Książkę polecamy głównie fanom lub studentom prawa, bo lektura może być ciekawą motywacją do pracy. Fanów kryminałów i thrillerów zapraszamy natomiast gdzieś indziej.

Jeśli zainteresował cię ten artykuł, zajrzyj również do recenzji “Dzień rozrachunku”.

Spodobał Ci się ten artykuł? Udostępnij go znajomym!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *