okładka książki "Królowa głodu" Wojciech Chmielarz Wydawnictwo Marginesy
Książką "Królowa głodu" Wojciech Chmielarz

„Królowa głodu” Wojciech Chmielarz – recenzja

Przyznam, że przez lekturę “Królowa głodu”, którą niedawno napisał Wojciech Chmielarz przebrnąłem z mieszanymi uczuciami. Gdyby nie fakt, że chciałem ją dla Was zrecenzować, po trzydziestu stronach odpuściłbym bez żalu. Po czasie uważam, że popełniłbym błąd.  

“Królowa głodu” – Chmielarz pokazuje się z innej strony 

Gdy otrzymałem najnowszy tytuł Wojciecha Chmielarza do ręki, spodziewałem się dobrego kryminału. W końcu sława serii o komisarzu Jakubie Mortce ściśle wiąże się z polskim autorem. Jednak w “Królowej głodu” pisarzowi bliżej raczej do Sapkowskiego niż… Chmielarza. Na początek muszę przyznać, że to porównanie głównie opieram na budowie świata przedstawionego przez autora.  

W książce mamy do czynienia z nowym uniwersum, które jest podobne do ziemskiego, ale również ma swoje tożsame dla siebie rośliny czy zwierzęta. Jeśli chodzi o skomplikowanie otoczenia i ciekawość, jaką ma wzbudzać u czytelnika – niestety “Królowa głodu”, którą napisał Chmielarz, nie umywa się do przygód legendarnego Geralda z Rivii. Chociaż czy rzeczywiście miała się “umywać”?  

Jeśli coś jest do wszystkiego to jest do niczego? Nieprawda! 

“Królowa głodu” to swoista hybryda. Wydaje się, że Chmielarz wystawił swoją pisarską kadź i wrzucał do niej poszczególne cechy danych gatunków. Efektem tych działań jest książka, której nie da się praktycznie skatalogować. Ba, po jej przeczytaniu nie mam pojęcia – gdzie i kiedy rozgrywa się akcja.  

Autor przedstawia nam dziwny świat. Z jednej strony mamy krainy rodem z postapokaliptycznych filmów. Tereny dotknięte dwoma wielkimi wojnami. Cieniste lasy pełne trupojadów, którzy z głodu zabijają także żywych. Do tego – szare, brzydkie miasto pełne górników skupionych na kopaniu cennego kruszca. Miejsce, gdzie wiecznie jest pochmurno i brudno. Praktycznie opuszczone przez Boga. Złośliwi powiedzieliby – taki Bytom.  

"Królowa głodu" Wojciech Chmielarz
Książka „Królowa głodu” Wojciech Chmielarz

Wspomniana w książce “Królowa głodu”, którą napisał Chmielarz, osada – Kuźnia jest obiektem na którym ostrzą sobie zęby dwie wielkie organizacje (?), królestwa (?), państwa (?). Tak naprawdę to kolejna z wielu niewiadomych. Bohaterowie mieszkają w osadach rodem z najciemniejszych czasów średniowiecza. Jeżdżą też konno, walczą w turniejach rycerskich. Do tego używają broni palnej jak np. rewolwer. Też zdarza im się wspomnieć o czasach “Ziemii”. Zatem równie dobrze mogą być kosmicznymi rozbitkami, którzy wylądowali na podobnej do naszej planety. Być może wśród nich nie było tęgich głów, więc swój rozwój technologiczny opierają na tym, co zostało im w głowach. Ten brak logiczności może wielu czytelników odpychać od lektury. Na szczęście koniec wszystko może im wynagrodzić.  

Zaskoczenie przez wielkie “z” 

Od autora kryminałów oczekuje się głównie, żeby przechytrzył czytelnika. I w “Królowej głodu” Chmielarzowi udało się to aż nadto. Losy bohaterów i ich historia jest tak poplątana, a jednocześnie spójna, że ostatnie trzydzieści stron wprost rozsadza mózg. Tego nie da się zwięźle opisać, to trzeba po prostu przeczytać.  

Życie i biznes  

Jestem jednym z tych czytelników, którzy oprócz zabawy, doszukają się w książkach drugiego dna. Chmielarz w swojej książce “Królowa głodu” szczególnie zainteresował mnie motywem walki o swoje interesy pomimo zagrożenia życia. Podczas lektury rodzi się pytanie: “W jak dużym zagrożeniu musi się znaleźć człowiek, by odłożyć własne korzyści na później i zaufać drugiemu?”. Chmielarz pokazuje, że ludzie są gotowi na wielkie poświęcenie, gdy gra toczy się o ich życie. Jednak gdy pojawia się coś więcej niż nikły cień nadziei na ratunek, wtedy już dochodzi do głosu kalkulacja i dbanie o dobra przyziemne. Trudno się pogodzić z myślą, że w wielu z nas (może wszystkich?) ta małość gdzieś siedzi. 

Coś nowego 

Nie żałuję, że przeczytałem “Królową głodu”. Tak naprawdę cieszę się, że poznałem Wojciecha Chmielarza od innej strony. Jednak nadal mam w pamięci fakt, że po pierwszym zapoznaniu się z lekturą mogłem zakrzyknąć: “To jest jakaś prowokacja!” Gdyby nie zakończenie powieści, czy  czymkolwiek ona jest, mógłbym odpalać pług i solidnie przeorać się po niej. Jednak nadal świta mi w głowie myśl: a może właśnie ta książka miała być taka? Może ten jej synkretyzm gatunkowy miał z mojego mózgu zrobić lekką papkę? Z tymi pytaniami pozostawiam zarówno Was i samego siebie. A tym, którzy nie znają jeszcze możliwości twórczych Chmielarza, książkę “Królowa głodu” polecam szczególnie. 

Jeśli spodobał ci się ten materiał, może zainteresuje cię również „Dlaczego nie czytamy książek?”!

Więcej ciekawostek o literaturze znajdziesz na naszym Facebooku i Instagramie!

5/5 - (1 vote)

Człowiek z centralnej Polski, z miasta Łodzi. W wolnych chwilach studiuje dziennikarstwo i uczy się włoskiego. Nie może żyć bez futbolu. Jednak czasem musi od niego odpocząć. Rozwiązaniem okazały się seriale i książki. Dużo książek...

Spodobał Ci się ten artykuł? Udostępnij go znajomym!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.