okładka książki "Milczący zamek" Kate Morton
Książka Kate Morton - "Milczący zamek"

Milczący zamek” Kate Morton – recenzja

Milczący zamek” to ciekawa pozycja dla fanów pióra Kate Morton, lecz jeśli liczycie na wartką akcję z wieloma zaskakującymi momentami, to możecie się rozczarować.

Materiał powstał dzięki współpracy z Wydawnictwem Albatros.

Milczący zamek” i jego tajemnica

Książka Kate Morton z serii butikowej Wydawnictwa Albatros o nieco tajemniczym tytule „Milczący zamek” (w oryginale „The distant hours”) to przejmująca wielowątkowa opowieść. Rozgrywa się ona wokół zamku Milderhurst w hrabstwie Kent w Wielkiej Brytanii. Plan czasowy tej historii skupia się na dwóch okresach. Pierwszy z nich to pierwsze lata drugiej wojny światowej, drugi zaś to rok 1992. 

Akcja rozpoczyna się w Londynie. Tam Edith Burchill poznaje historię swojej matki, która na początku II wojny światowej została ewakuowana z Londynu i trafiła do zamku Milderhurst. Meredith spędziła tam półtora roku, będąc pod opieką trzech sióstr Blyth.

W książce poznajemy więc losy nie tylko Edith i jej matki. Przede wszystkim rodziny Blyth, której życie kreci się wokół tajemniczego zamku. Trzy siostry: Percy, Saffy i Juniper w roku 1992 są już staruszkami, jednak nie opuściły swojego domu i wciąż żywa jest w nich wojenna historia Milderhurst.

"Milczący zamek" Kate Morton
Książka Kate Morton – „Milczący zamek”

Przytłaczająca liczba opisów zamku i okolic

Edith wkrótce trafia do hrabstwa Kent by poznać panny Blyth i rozwikłać zagadkę z dzieciństwa swojej mamy. Choć sama historia tego miejsca i losy mieszkańców zamku są intrygujące, w dodatku z tajemniczym romansem w tle, to przytłacza liczba opisów samego domu, czy jego okolic. Kate Morton stworzyła piękną opowieść, w której tle jest wojna, trudne relacje i tajemnice.

Rodzina Blyth’ów jest związana z zamkiem od wielu lat. Powstała tam książka „Człowiek z Błota” ojca trójki wspomnianych sióstr, Raymonda Blyth’a. Miałam pewne wątpliwości do nazwy budynku. Na okładce i w opisie wydawnictwa jest Mildehurst, a w samej książce już Milderhurst. Myślę, że ta drobna nieścisłość nie powinna mieć wpływu na odbiór całości.

Fanom pozycji „Była sobie rzeka”

Lektura książki rozciągnęła się u mnie na wiele miesięcy, bo przebrnięcie przez pierwszych sto stron była dla mnie mordęgą. Z tego powodu wielokrotnie porzucałam „Milczący zamek”, by po jakimś czasie do niej wracać. Sama historia jest interesująca, zakończenie opowieści zaskakuje. Lecz jeśli spodziewacie się wartkiej akcji, to zdecydowanie nie ten adres.

Mimo wszystko polecam tę książkę fanom serii butikowej Wydawnictwa Albatros. Myślę, że spodoba się tym, którzy polubili twórczość Diany Setterfield i satysfakcjonowała ich lektura pozycji „Była sobie rzeka”.

Jeśli spodobał ci się ten materiał, może zainteresuje cię również „Wieczny Ayrton Senna”

5/5 - (1 vote)
Spodobał Ci się ten artykuł? Udostępnij go znajomym!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.