okładka książki "Chodząca katastrofa" Jamie McGuire
Książka "Chodząca katastrofa" Jamie McGuire

,,Chodząca katastrofa” Jamie McGuire – recenzja

Nigdy nie myślałem, że zainteresuje mnie książkowy romans. Po przeczytaniu pozycji ,,Chodząca katastrofa”, którą napisała Jamie McGuire, muszę wykrzyknąć do siebie: ,,A jednak!”.

Materiał powstał dzięki współpracy z wydawnictwem Albatros.

Guilty pleasure na wzór “Friends”

Serial ,,Friends” ma swoich wielkich fanów wśród przedstawicieli obu płci. Pewnie wielu z Was przeżywało guilty pleasure w czasie kolejny rozstań i powrotów Rossa i Rachel. Z podobnego konceptu w książce “Chodząca katastrofa” korzysta McGuire. Amerykanka stworzyła postać bad boya i łamacza kobiecych serc – Travisa. Ten miał być nieprzejednany dla płci przeciwnej do czasu spotkania Abby. Perypetie obu mogą doprowadzić czytelnika do małego pozytywnego szaleństwa. Kiedy wszystko w ich relacji wydaje się zmierzać w dobrym kierunku, zawsze musi coś się stać. I znowu nakręcamy spiralę pt. “guilty pleasure”.

“Chodząca katastrofa” McGuire, czyli romans też dla mężczyzn

Utarło się, że romanse z definicji są przeznaczone dla kobiet. Mam wrażenie, że McGuire w książce “Chodząca katastrofa” zaprosiła też do tego świata męską stronę. Opowieść śledzimy z perspektywy bohatera – Travisa. W ten sposób jako czytelnik niejako mogę się do niego porównać i łatwiej mi się odnaleźć w jego skórze. Poza tym autorka sama sobie rzuciła wyzwanie. Weszła w sferę emocjonalną mężczyzny i spróbowała nim być choćby na papierze. Mogę przychylić się do zdania, że jej się udało. Chociaż niektóre zachowania Travisa, jak śmiertelne wręcz uzależnienie od Abby, pachniały lekką sztampą projektowaną typowo pod odbiorczynie lektury.

Książka „Chodząca katastrofa” Jamie McGuire

Było ciekawie

Nie mogę odmówić “Chodzącej katastrofie” tego, że nie przykuła mojego zainteresowania. Niech najlepiej o tym świadczy fakt, że czytając inne lektury, wolałem wracać do pozycji McGuire. Autorka pokusiła się także o ciekawy zabieg. Najpierw przedstawiła urywki sytuacji z dzieciństwa bohatera, a na koniec – z okresu po opisywanych miłosnych zdarzeniach. Dzięki temu oprócz zwyczajowej klamry – od bycia członkiem jednej rodziny do zbudowania swojej, pojawia się dużo miejsca. Miejsca, które mogą zapełnić kolejne historie z życia Travisa i Abby. Jako że na półce już czeka “Piękna katastrofa”, niebawem jej recenzja także pojawi się na naszym blogu.

Przyjaźń między bohaterem, a czytelnikiem

Dobre serie mają to do siebie, że czytelnik niejako zaprzyjaźnia się z bohaterami. Podobnie jest z serialami. Nikt nie oglądałby przez 20 lat np. ,,Klanu”, gdyby nie ciekawość czy Rysiek zmartwychwstanie co się dzieje u lubianej przez niego rodziny Lubiczów. Po lekturze książki “Chodząca katastrofa” McGuire muszę przyznać, że Travis to jeden z moich książkowych “ziomków” i z chęcią dowiem się jak jego życie dalej się potoczyło. Zatem brawo Pani McGuire, przywiązała mnie Pani do swojej serii!

Jeśli spodobał ci się ten materiał, może zainteresuje cię również „Dlaczego nie czytamy książek?”!

Więcej ciekawostek o literaturze znajdziesz na naszym Facebooku i Instagramie

Zostaw po sobie ocenę!

Człowiek z centralnej Polski, z miasta Łodzi. W wolnych chwilach studiuje dziennikarstwo i uczy się włoskiego. Nie może żyć bez futbolu. Jednak czasem musi od niego odpocząć. Rozwiązaniem okazały się seriale i książki. Dużo książek...

Spodobał Ci się ten artykuł? Udostępnij go znajomym!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.