Bez skrupułów

Bez skrupułów” Harlana Cobena jest kolejnym po „Nie mów nikomu” tytułem recenzowanym na naszym blogu. Nie bez powodu pierwsza część serii przygód Myrona Bolitara jest przez nas prezentowana, bo jest to bardzo dobry kryminał. Z ciekawą, niesztampową historią, wyrazistym głównym bohaterem, który niejednokrotnie zaskoczy czytelnika oraz rewelacyjnym zakończeniem.

Harlan Coben jest autorem bardzo mi bliskim. Recenzowałem już powieść „Nie mów nikomu”, która nie była częścią żadnej serii, ale bardzo przypadła mi do gustu. Szanuję Amerykanina za styl pisania, który jest bardzo pragmatyczny i konkretny, sposób wprowadzenia elementów kryminału (Coben potrafi w swoich książkach zaskakiwać jak mało kto) i ciekawe historie. Stąd moim kolejnym krokiem naturalnie musiała być seria o popularnym Myronie Bolitarze. Zacząłem od początku, a więc od „Bez skrupułów”.

Na samym początku napiszę, że pierwsza część przygód byłego agenta FBI, a aktualnie menagera sportowców bardzo mi się podobała. Sondując tego autora (na wstępie od razu kupiłem „Nie mów nikomu” i „Bez skrupułów”) usłyszałem, że Coben świetnie odnajduje się w tematyce sportowej, więc obydwie serie z panami Bolitar (jest jeszcze druga, z bratankiem Myrona) przypadnie mi do gustu. I tak właśnie było!

Pierwsza część opowiada o Kathy Culver – studentce, która w tajemniczych okolicznościach znika z terenu kampusu Uniwersytetu Restona w New Jersey. Wszystko wskazuje na to, że padła ofiarą gwałtu i zabójstwa, a półtora roku później jej zdjęcie trafia do pisma pornograficznego. Jakby tego było mało były narzeczony dziewczyny Christian Steele, wschodząca gwiazda amerykańskiego futbolu, odbiera telefon właśnie od Kathy. Bolitar wkracza do akcji na prośbę jej starszej siostry (notabene dawnej ukochane Mirona), która po zabójstwie ich ojca prosi naszego bohatera o pomoc.

„Bez skrupułów” to typowy kryminał napisany w cobenowskim stylu. Bardzo dobrze zrobiony, ze skomplikowaną historią, która cały czas jest w centrum akcji. Liczne powiązania wszystkich bohaterów zamieszanych w sytuacje powoduje, że kłębek historii jest pokaźny, a my do samego końca nie wiemy, co się stanie po rozplątaniu nici. Szybkiemu czytaniu książki tempa nadaje styl Cobena: pragmatyczny, który rozbija historię na bardzo dużo krótkich rozdziałów.

Bardzo ważną częścią tej książki i, jak się domyślam całej serii, jest główny bohater, łączący wszystkie książki. W Myronie Bolitarze zaskakuje mnie jego historia (były agent rządowy, a teraz facet reprezentujący sportowców), zdolności logicznego rozumowania, cięty język i bezkompromisowość. Można powiedzieć, że Coben miał wspaniały pomysł na wykreowanie takiego typu bohatera. Spróbujcie przypomnieć sobie wszystkie kryminały, które do tej pory przeczytaliście i czy w jakiejkolwiek książce/serii spotkacie się z kimś podobnym? Ja nie potrafię znaleźć takiej osoby, bo w większości przypadków sprawy rozwiązuje bezkompromisowy policjant lub prokurator.

„Bez skrupułów” czytałem w pociągu, podczas długiej drogi nad morze. Blisko dziesięciogodzinną podróż miała umilić mi niesztampowa historia z wyrazistym, niespotykanym w literaturze bohaterem. Przyznaję, że ten czas należał do bardzo udanych, bo sama książka Cobena jest zadowalająca. Jak na pozycję otwierającą cykl historii o Myronie Bolitarze jest to rozpoczęcie z grubej rury. Dzięki temu tym bardziej chce się zagłębić w kolejne części.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *