Białe kłamstwa

No i stało się, ostatni tom trylogii Piotra Borlika za mną. Z jednej strony chciałbym dalej czytać o kolejnych przygodach Agaty Stec, ale z drugiej strony po tak świetnym zakończeniu, równie świetnej historii, jestem już wystarczająco usatysfakcjonowany. Bo to jedna z czołowych polskich trylogii kryminalnych.

Agata po doprowadzeniu do końca sprawy szokujących zabójstw w Czarnowie postanawia wyjechać wreszcie na prawdziwy urlop. Planując wyjazd w biurze podróży, zostaje zatrzymana i oskarżona o zabójstwo Jacka Biernata. Dowody i poszlaki są mocno naciągane, dochodzi jednak do aresztowania. Mimo ustalenia ogromnej kaucji, ta zostaje opłacona i Agata wychodzi na wolność. Jedyną osobą, która byłaby w stanie w krótkim czasie zorganizować tak pokaźną kwotę, może być wyłącznie Artur. Rozpoczynają się przygotowania do ostatecznej konfrontacji.

Recenzja ostatniego tomu jest zawsze doskonałą okazją by podsumować cały cykl, ale najpierw kilka słów o „Białych kłamstwach”. Nic się nie zmienia jeśli chodzi o świetny styl i wartką akcję. Borlik jest wciąż w formie, nie przynudza i nie „leje wody”. Ponadto w końcówce, kiedy wątki zaczynają się zamykać i wszystko powoli zaczyna do siebie pasować, czytelnik jest o krok przed główną bohaterką. Co jest bardzo ciekawym zabiegiem. Wiemy więcej niż Agata i dzięki temu budzi się w nas obawa, czy podjęte przez nią decyzje będą dobre i czy znowu da się ponieść emocjom.

Ostatni tom bez wątpienia trzyma wysoki poziom wcześniejszych części, a zakończenie znakomicie wieńczy całą trylogię. Dla takich finałów warto poświęcić czas i zagłębić się w całej historii. Mimo że od początku „Białych kłamstw” wiemy kto jest antagonistą i z kim Agata musi się zmierzyć, to oczekiwanie na to spotkanie i obserwowanie przygotowań obu stron do ostatecznej konfrontacji są pokazane w fenomenalny sposób.

Przypomnę to, o czym wspominałem w recenzjach „Boskiej proporcji” i „Materiału ludzkiego”. Bohaterowie są zaplanowani perfekcyjnie! Mówią, funkcjonują i myślą jak prawdziwi ludzie. Idealny Artur, nie zawsze okazuje się idealny, a Agaty nikomu nie da się poskromić. We wcześniejszych recenzjach jedynym aspektem, do którego miałem uwagi była właśnie postać Agaty Stec. Wydawała mi się wtórna, taka jak wiele innych popularnych pań-komisarz uzależnionych od alkoholu, nad wyraz porywczych i nie stroniących od przygodnych romansów. To, dlaczego Agata Stec taka właśnie jest, dowiadujemy się w „Białych kłamstwach”. Przeszłość komisarz jest znakomicie przemyślana i niesamowicie zaskakująca. W pełni uzasadnia patologiczne zachowania głównej bohaterki, która wiele przeszła i dlaczego wcześniej o jej przeszłości nie za wiele powiedziane.

Fabularnie cała historia jest bez zarzutu. Są emocje, są zagadki, są świetne punkty kulminacyjne, nie raz można się uśmiechnąć czytając dialogi, w których Agata odgryza się swoim kolegom z komisariatu lub gdy nie wiedząc jak wyjść z danej sytuacji uderza w sarkazm. Każda z części ma świetne zakończenie, więc każdy tom jest naprawdę emocjonujący i warty zapamiętania.

Należy również docenić autora za świetne zorientowanie w dziedzinie psychologii, na której opiera się historia. Nie jesteśmy dręczeni przepisanymi z podręczników definicjami, wszystko podane jest w subtelny i ciekawy sposób. W szczególności Artur wie o czym mówi i jego teoria naprawdę wydaje się wiarygodna. Korci mnie żeby zdradzić więcej, ale nie chcę zepsuć zabawy osobom, które jeszcze nie czytały.

Na koniec nie pozostaje mi nic innego jak tylko polecić całą serię Piotra Borlika, którą czytałem z wielką przyjemnością i zapartym tchem. Przypominam, że podczas lektury należy zachować chronologię: „Boska proporcja”, „Materiał ludzki” i „Białe kłamstwa”, ponieważ tomy są ściśle ze sobą powiązane i tworzą jedną fenomenalną historię. Nie ukrywam, że już nie mogę się doczekać nowej powieści Piotra Borlika „Zapłacz dla mnie”, która będzie miała premierę na początku czerwca, ale przedsprzedaż już ruszyła, więc nie ma na co czekać!

Zostaw po sobie ocenę!
Moje recenzje
Spodobał Ci się ten artykuł? Udostępnij go znajomym!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.